• facebook
  • rss
  • Podłączenie do respiratora

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 36/2012

    dodane 06.09.2012 00:15

    Kto nie wejdzie na tę górę, nie będzie wiedział, jaką wartość ma życie. Góra jest trudna, ale doświadczenie wspinaczki zmienia wszystko – mówi br. Łukasz Pyśk, kapucyn.


    Ta góra to Golgota. Wspinaczka młodych na sam szczyt zaczęła się sześć lat temu w Lublinie. To tutaj pracujący na Poczekajce kapucyni zastanawiali się, co można zrobić, by pokazać młodym, że krzyż ma sens. – Chcieliśmy podzielić się z ludźmi naszym kapucyńskim doświadczeniem Boga, pokazać, czym sami żyjemy. W naszym kościele w Lublinie zaproponowaliśmy najpierw wieczorne adoracje krzyża z San Damiano, które gromadziły ludzi przede wszystkim młodych. Po adoracji wielu podchodziło do nas, mówiąc, że chcą czegoś więcej. Zaczęliśmy więc zastanawiać się, co możemy zrobić. Tak zrodził się pomysł Golgoty Młodych – mówi br. Łukasz Pyśk, organizator przedsięwzięcia.
Za czasów św. Franciszka krzyż św. Dominika umieszczony był w kościółku tuż za murami miasta. To właśnie dzięki temu krzyżowi Franciszek odczytuje swoje powołanie. Modląc się przed nim, słyszy słowa Chrystusa: „Idź i odbuduj mój dom, który, jak widzisz, popada w ruinę”. – To wciąż jest aktualne i przemawia do młodych. Pomyśleliśmy więc, że mamy nasz kapucyński dom rekolekcyjny w Serpelicach, nazywanych Kalwarią Podlaską ze względu na pagórki w lesie, na których umieszczone są stacje drogi krzyżowej. To podpowiedziało nam nazwę Golgota, a że chcieliśmy dotrzeć do ludzi młodych, wyszło: Golgota Młodych – opowiadają kapucyni.
Na zaproszenie do Serpelic zaczęli odpowiadać młodzi nie tylko z Lublina i nie tylko z kapucyńskich parafii. Okazało się, że jest kilkuset chętnych. – W zeszłym roku przyjechało na spotkanie jakieś 820 osób, w tym roku było nas około 750. Nasz klasztorny ogród zamienił się w miasteczko namiotowe. Na każdym kroku byli młodzi, którzy chcieli rozmawiać o Bogu, o swoim życiowym doświadczeniu, o poszukiwaniu sensu i prawdziwej radości. Słuchali konferencji z zapartym tchem, dzielili się swoimi przemyśleniami w małych grupach, śpiewali, a przede wszystkim trwali na adoracji – mówi br. Łukasz.

    Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół