• facebook
  • rss
  • Wiara po przejściach

    dodane 27.09.2012 00:15

    Posiadają jedną z pierwszych i największych w Polsce relikwii świętego stygmatyka. Gdy trzeba jego pomocy, najlepiej udać się do kościoła.

    Choć trudno racjonalnie to wytłumaczyć, Rudnik przez lata należał do parafii św. Mikołaja na lubelskim Czwartku. Żeby dotrzeć do parafialnego kościoła, ludzie mijali dwie inne parafie. Bardzo długo miejscowość była niemal odcięta od świata, gdyż nie prowadziły do niej żadne utwardzone drogi. – Pójście na Mszę św., szczególnie zimą, było prawdziwą wyprawą. We wsi wtedy za pobożnego uchodził ten, kto raz w miesiącu bywał w kościele. Nic dziwnego, że relacje z Panem Bogiem przez lata wystawiane były na ciężką próbę – mówi ks. Stanisław Duma, proboszcz parafii. Cała ta sytuacja leżała bardzo na sercu ks. Czesławowi Pacowi, ówczesnemu proboszczowi parafii na Czwartku. Podjął więc starania, by w Rudniku wybudować kaplicę dojazdową. Tak się stało, przy wielkim zaangażowaniu mieszkańców, zwłaszcza Rudnika.

    Nowy święty

    Kiedy powstawała kaplica, nadano jej tytuł Przemienia Pańskiego. Jednak w naszej diecezji, w tym w samym Lublinie, są już takie wezwania kościołów. Nowej parafii trzeba było nadać nowy tytuł. – Był to rok 1999. 2 maja tego roku Jan Paweł II wyniósł na ołtarze o. Pio. Po beatyfikacji jego kult intensywnie się rozwijał. Zaproponowałem go arcybiskupowi jako patrona nowej parafii. Po kilku dniach otrzymałem zgodę – opowiada ksiądz proboszcz. Odtąd ludzie zaczęli przychodzić do tego kościoła, by prosić o. Pio w różnych swoich sprawach. Wielu z nich powraca, aby dziękować za otrzymane łaski. Sława świętego niesie się po okolicy. Do dziś nabożeństwa do św. o. Pio, a zwłaszcza odpust (23 września), gromadzą wiele osób także spoza parafii.

    Niespodziewany zwrot

    Przez ostatnie kilka lat bardzo zmieniło się oblicze parafii. U jej początku była to przede wszystkim wieś i kilka słabo zaludnionych ulic Lublina, z którym graniczy Rudnik. Około roku 2005 przy ul. Dożynkowej zaczęły powstawać pierwsze bloki, a w okolicy także coraz liczniejsze domki jednorodzinne. Nagle wiejska parafia zaczęła zmieniać się w miejską. – Nie uratowało to jednak szkoły. Kilka lat temu wójt gminy Wólka zdecydował o jej zamknięciu, gdyż w ostatnim roku uczęszczało do niej 24 uczniów, w tym tylko 7 z terenu gminy, reszta z sąsiadujących ulic Lublina. Gminy nie było stać na utrzymanie małej szkoły i to dla dzieci z miasta. Dla parafii to wielka strata, utrudniająca kontakt z dziećmi i ich rodzicami. Najlepszym rozwiązaniem byłoby wybudowanie szkoły w pobliżu ul. Dożynkowej, czyli już w mieście, a jednocześnie w naszej parafii. Do nowych bloków wprowadzają się przede wszystkim ludzie młodzi z małymi dziećmi, uczniów zatem nie zabraknie – mówi ks. Stanisław.

    Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół