• facebook
  • rss
  • Czerwone, białe i różowe

    dodane 11.10.2012 00:15

    O winnych hybrydach, certyfikatach jakości, dobrych stokach i pasji produkcji szlachetnego trunku z Maciejem Mickiewiczem, właścicielem winnicy, rozmawia ks. Rafał Olchawski.

    Ks. Rafał Olchawski: Pogoda w naszym kraju raczej nie sprzyja produkcji szlachetnych win. Jak to się udało zrobić w Opolu Lubelskim?

    Maciej Mickiewicz: – Mało osób wie, iż Lubelszczyzna, Zamojszczyzna, Roztocze są najbardziej nasłonecznionymi regionami naszego kraju. Co więcej, słońca jest na tyle dużo, by odpowiednie gatunki winorośli rosły i owocowały. Szczepy w naszej winnicy nie należą do tych, które uprawia się w krajach winiarskich Europy, są to hybrydy, krzyżówki odmian odpornych ze szlachetnymi, takimi jak: Rondo Regent, Solaris, Seyval Blanc. Pomimo tego zawsze jeden z pędów krzewu na zimę przysypuję ziemią, żeby zabezpieczyć go przed silnym mrozem. Gdy krzew zostanie uszkodzony, zabezpieczony pęd wyda owoce. Pomysł na produkcję szlachetnego napoju zrodził się podczas rodzinnych wyjazdów do Austrii, gdzie wraz z żoną zaczęliśmy smakować tamtejsze wina. Na początku wydawało się, że są za kwaśne, ale przy kolejnych wizytach zaczęły nam coraz bardziej przypadać do gustu. W 2004 r. postanowiliśmy wsadzić pierwsze krzewy – 30 sztuk. Obficie owocowały i obsadziliśmy nimi 30 arów. Na pierwsze winobranie trzeba było czekać 3 lata.

    Młoda winnica i już tak wiele sukcesów…

    – Nasze wino smakuje i jest zgłaszane na konkursy winiarskie. Dwa razy wysłaliśmy je do Krakowa na targi polskiego wina ENOEXPO. Jednego roku zdobyło brąz, a w ubiegłym białe wino – srebro. W tym roku w Zielonej Górze podczas winobrania nasze Tramini – mieszanka Traminera i Hibernala – uhonorowano srebrem, a dwa wina, Hibernal i Regent, wyróżniono i przyznano czwarte miejsca. Oprócz tego co roku mamy święto wina w Janowcu. Uczestniczą w nim redaktorzy magazynu „Wino” i znawcy tego trunku. Smakują i oceniają wino w ciemno, tzn. nie wiedzą, z jakiej winnicy pochodzi. Tego roku cztery moje wina uzyskały znak jakości. Nasz produkt promowaliśmy również za granicą. Ludzie, którzy je próbowali, nie dowierzali, że takie wino można uzyskać w Polsce.

    Co może Pan doradzić tym, którzy chcieliby założyć swoją winnicę?

    – Przede wszystkim muszą mieć odpowiedni kawałek ziemi, najlepiej stok południowy lub południowo-zachodni.

    Taki teren gwarantuje odpowiednie nasłonecznienie i jest chroniony przed dużymi mrozami, ponieważ zimne powietrze opada na dół, a na wzniesieniu utrzymuje się wyższa temperatura. Należy również nabyć dobre odmiany szczepów. Nie da się wyprodukować szlachetnego, wytrawnego wina z winorośli rosnących w naszych gospodarstwach na płotach. Słońce i dobre sadzonki to jednak nie wszystko. Ważna jest wiedza winiarza, jego intuicja, rzetelne obserwowanie wzrostu owoców, odpowiedni czas wdrażania kolejnych procesów produkcji i obserwacja na bieżąco stanu pogody.

    Gdzie mogą szukać pomocy?

    – Zawiązaliśmy Stowarzyszenie Winiarzy Małopolskiego Przełomu Wisły z siedzibą w Janowcu na zamku. Zrzesza około trzydziestu osób z tego regionu. Pomagamy sobie, dzielimy się doświadczeniem. Winiarstwo jest bardzo modne, powstają wielkie przedsięwzięcia również na Lubelszczyźnie. W miejscowości Bliskowice za Józefowem jest winnica, która liczy już 4 hektary. W tym roku część będzie owocować i szykuje się duże winobranie. Trzy wina, które zaprezentowano w Janowcu, uzyskały znak jakości. Służyłem tam swoją pomocą i doświadczeniem. Nowi winiarze znajdą więc wsparcie, rady i podpowiedzi. Poza tym obecnie jest już dostępna fachowa literatura polskojęzyczna. Jestem samoukiem i wiedzę zaczerpnąłem właśnie z dobrych opracowań.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół