• facebook
  • rss
  • Ulicznicy

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 41/2012

    dodane 11.10.2012 00:15

    Modlitwa za miasto. 10 minut. Tyle trzeba, aby z wiarą odmówić tę krótką modlitwę podyktowaną św. Faustynie przez Pana Jezusa. Zostało to zapisane w jej „Dzienniczku” i stało się modlitwą milionów chrześcijan na wszystkich kontynentach. Ostatnio kolejny raz Koronka wyszła na ulice.

    W Polsce 155 miast, wśród nich Lublin. Tysiące skrzyżowań, choć u nas tylko trzy. Zaczęliśmy skromnie, ale efekt może okazać się imponujący. Skrzyżowanie alei Kraśnickiej z ul. Bohaterów Monte Cassino. Korek. Kierowcy nerwowo naciskają klaksony, niektórzy wygrażają sobie pięściami. Co chwila słychać pisk hamulców, gdy ktoś próbuje skręcić w lewo, wciskając się między blokujące skrzyżowanie samochody. Na chodniku grupa ludzi z plakatami „Jezu, ufam Tobie”. Zbliża się godzina 15. Wśród miejskiego zgiełku zaczynają odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Jakiś kierowca stojący w korku na wysokości skrzyżowania podnosi w górę rękę z różańcem, dając znak, że on też się modli. Co myślą inni – nie wiadomo. – Mam nadzieję, że niejeden z kierowców czy przechodniów, widząc nas z plakatami i różańcem w ręku, uświadomił sobie, że właśnie wybiła Godzina Miłosierdzia. Może byli tacy, którzy nie wiedzieli nic o koronce, ale nasz widok skłoni ich, by sprawdzili w domu, co robili ludzie na skrzyżowaniu. Pan Bóg ma swoje drogi działania, o których nie wiemy, dlatego trudno mówić o efektach modlitwy na skrzyżowaniach – mówi Jacek Wolski z Diakonii Miłosierdzia Ruchu Światło–Życie, organizator modlitwy za miasto w Lublinie.

    Terry, módl się za Polskę!

    Rok 1974, Waszyngton. Terry Bork, szczęśliwa żona i matka czworga dzieci, na co dzień pracownik Białego Domu, budzi się w środku nocy. „Terry, módl się za Polskę!” – słyszy w sercu. „Dobrze, Panie! Tylko powiedz mi, jak...”. Po krótkiej modlitwie wraca do łóżka i spokojnie zasypia. Następnego dnia szuka więcej informacji o kraju, za który miała się modlić. Uzmysławia sobie, co to znaczy żyć w systemie totalitarnym. Kiedy w nocy znów budzi się i słyszy prośbę, żeby modliła się za Polskę, pada na twarz i w ten właśnie sposób oręduje przed Panem: „Panie Boże, proszę Cię za Polskę, proszę Cię za tych ludzi!...”. Ta modlitwa trwa już 35 lat. Od tamtej pory Terry odwiedzała Polskę wielokrotnie, mówiąc o potrzebie modlitwy nie tylko w swoich sprawach, ale modlitwy za nasze miasta, władze, które nami rządzą, prezydenta, wojewodę, radnych, młodzież, nauczycieli, służbę zdrowia, bezdomnych. Jako pierwsi modlitwy za swoje miasto podjęli się łodzianie. Grupa modlitwy wstawienniczej rozpoczęła działanie w lutym 2004 roku. – Na początku były tylko 4 osoby, ale z każdym miesiącem przybywali nowi członkowie. Po czterech latach jest nas około 70 osób. Nie wiemy, jak to się stało, że grupa tak się rozrosła. Na pewno była to potrzeba serca wielu ludzi, aby modlić się za Łodź. Wierzymy, że jest to działanie Ducha Świętego, aby jak najwięcej osób włączyło się w modlitwę – mówią członkowie wspólnoty.

      Skrzyżowanie ul. Romera z ul. Diamentową objęli modlitwą ludzie z parafii Miłosierdzia Bożego
    Agnieszka Gieroba

    Modlitwa jak epidemia

    Dla Lublina brzmi to pocieszająco. Nasze miasto pierwszy raz włączyło się do ogólnoświatowej już akcji odmawiania Koronki do Bożego Miłosierdzia na ulicach swoich miejscowości. W Łodzi w tym roku modlitwa trwała na 111 skrzyżowaniach, w Lublinie na trzech: al. Kraśnickiej z ul. Bohaterów Monte Cassino, ul. Kunickiego z ul. Głuską oraz ul. Romera z Diamentową. – Zaczęliśmy skromnie, ale mamy nadzieję, że za rok „omodlonych” skrzyżowań będzie dużo więcej. Doświadczenia innych miast, szczególnie Łodzi, pokazują, że modlitwa za miasto rozprzestrzenia się coraz bardziej. Jest jak dobra epidemia. Przekracza granice nie tylko miejscowości, ale i państw, obejmując swym zasięgiem coraz większe obszary. Ludzie chcą w ten sposób oddać Bogu miejsce, w którym żyją, pracują, uczą się. Nie zawsze mamy wpływ na decyzje podejmowane przez prezydentów, rady miejskie czy burmistrzów naszych miejscowości. Zawierzając ich Bogu, wiemy, że zrobiliśmy krok w kierunku dobrobytu naszego miasta czy wsi – mówią uczestniczący w modlitwie za miasto w Lublinie.

    W ciemnej uliczce

    Każde miasto potrzebuje modlitwy. Oficjalna ogólnoświatowa modlitwa za miasto odbywa się na ulicach 28 września, czyli w dzień śmierci ks. Sopoćki – spowiednika św. siostry Faustyny. Wtedy skrzyżowania ulic stają się miejscem świadectwa przez modlitwę i plakaty z wielkim czerwonym napisem „Jezu, ufam Tobie”. Modlitwa za miasto jest jednak w wielu miejscach praktykowana cały rok po cichu. W każdej miejscowości są miejsca, w które niechętnie zapuszczają się ludzie, miejsca szczególnie niebezpieczne czy miejsca, gdzie gromadzą się potrzebujący, jak choćby szpitale, domy dziecka, schroniska dla bezdomnych. Objęcie tych miejsc modlitwą zmienia ich oblicze. Doświadczenia miast, w których od dawna trwa nieustanna modlitwa, wskazują na przykład, że gdy „patrole modlitewne” wychodzą modlić się pod stadion, gdzie mecz rozgrywają zwaśnione drużyny, nigdy nie dochodzi do strać między kibicami. – To znaczy, że można uzbroić się w różaniec i zapuścić w ciemną uliczkę cieszącą się złą sławą, żeby tam modlić się za to miejsce, by z ciemności przeszło do światła. To naprawdę działa – dzielą się na różnych forach członkowie patroli modlitewnych. W Lublinie takich patroli oficjalnie jeszcze nie ma. Każdy jednak może modlić się za swoje miasto. – My modlimy się Koronką do Miłosierdzia Bożego czy dziesiątką Różańca. Naszą modlitwę patrolową chcemy czynić pełną uwielbienia i dziękczynienia, nawet w tych trudnych sytuacjach czy osobach związanych z omadlaną intencją. Idąc na patrolu, staramy się być niezauważalni dla innych. W tym czasie niektórzy z nas pozostają w domach lub w kaplicy i obejmują nas modlitwą osłonową. Na koniec spaceru dziękujemy i uwielbiamy Boga za to, co uczynił i będzie czynić – dzielą się swoim doświadczeniem łodzianie. Wśród 155 miast Polski, które w tym roku włączyły się do ogólnoświatowej modlitwy za miasto, były i takie, gdzie Koronkę odmawiali prezydenci, samorządowcy, nauczyciele i lekarze. Modlili się przed swoimi urzędami, szpitalami, szkołami. – Z zazdrością patrzymy na takie miasta jak Łódź, Szczecin, Koluszki, Częstochowa, gdzie niemal na każdym kroku można było spotkać małe grupki, czasem 2–3- -osobowe, z różańcem, modlące się tego dnia Koronką za swoje miasta. Nas na trzech lubelskich skrzyżowaniach było po kilkadziesiąt osób, więc moglibyśmy obdzielić więcej ulic. Mamy nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej – podkreślają lubelscy organizatorzy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    Reklama

    przewiń w dół