• facebook
  • rss
  • Zdrowe, smaczne i nasze

    Ks. Rafał Olchawski

    |

    Gość Lubelski 04/2013

    dodane 24.01.2013 00:15

    O promocji regionu, zmianie mentalności, walce o przetrwanie polskiego producenta z Wiesławem Michałowskim, prezesem Kraśnickiej Izby Gospodarczej, rozmawia ks. Rafał Olchawski.

    Wiesław Michałowski: – Pojawił się po jednej z nadzwyczajnych sesji Rady Miasta Kraśnika. Spotkanie zostało zwołane z naszej inicjatywy. Chcieliśmy porozmawiać z radnymi na temat rozwoju przedsiębiorczości w naszym mieście. Oczekiwaliśmy, że pomogą nam, zaoferują jakieś rozwiązania, ulżą producentom w tych trudnych czasach. Przy dużej konkurencji, tworzonej przez olbrzymi kapitał zagraniczny, który dostał się również na nasz rynek, lokalni przedsiębiorcy często są bezradni. Na 37-tysięczne miasto mamy obecnie 9 supermarketów z obcym kapitałem. Z taką siłą niełatwo konkurować. Usłyszeliśmy, że nie przedstawiliśmy żadnych konkretów, rozwiązań, pomysłów. Doszliśmy do wniosku, że należy zacząć promować Kraśnik, ale nie w ramach pracy biur promocji, które działają przy urzędach miast, w powiatach i gminach.

    Te zazwyczaj zajmują się przedstawianiem działki, zakładu na sprzedaż i dobrego miejsca do założenia działalności. My postanowiliśmy skupić się na przedsiębiorcy, producencie, konkretnym produkcie czy usłudze. Tak powstała idea konkursu.

    Czy promocja to jedyny cel tego programu?

    – Promocja kraśnickiego przedsiębiorcy, w tym producenta rolnego, produktu gastronomicznego, spożywczego i zakładów usługowych naszego regionu to jeden z aspektów naszego przedsięwzięcia. Ważną kwestią jest wpływanie na mentalność społeczeństwa. W ludziach w Polsce, w Kraśniku, pokutuje przekonanie, że to, co nasze, jest gorsze od tego, co przychodzi z Zachodu, również jeśli chodzi o żywność. W 2004 roku Unia Europejska zdjęła normy dotyczące wędlin. W rezultacie na przykład w parówkach mamy zamiast prawdziwego mięsa zmielone kości i najgorszej jakości odpadki. Wielkie markety zmuszają też producentów do wytworzenia towaru, którego cena z góry jest ustalona. Od niej jeszcze trzeba odjąć inne koszty – marketingowe, za półkę sklepową, opłacenie pracownika, który rozłoży to na wystawie sklepowej, i zgodzić się na minimum 90-dniowy termin płatności. To powoduje, że zamiast dobrego produktu jemy zmielone kości. Trzeba podjąć próbę zmiany tej sytuacji, która niszczy regionalnych producentów i obniża standardy produktów. Konkurs miałby pokazać konsumentom m.in. zdrową i smaczną żywność – wędliny, warzywa, owoce, wszelkiego rodzaju przetwory z naszego regionu. Bo my, Polacy, posiadamy dobre produkty, którymi możemy żywić nie tylko naszych obywateli, ale również Europejczyków. Chcielibyśmy, aby ten pomysł zmienił pewien schemat funkcjonujący w naszym środowisku. Zazwyczaj nie mamy nic przeciwko temu, żeby bogacił się u nas Portugalczyk, Niemiec czy Francuz. Jednak gdy sąsiad zza płotu próbuje zrobić coś sensownego, zaraz podejrzewamy go o jakąś nieuczciwość. Dlatego zainicjowany program ma inspirować ludzi do wspierania siebie w biznesie.

    Kto może wziąć udział w konkursie i jaki będzie jego finał?

    – Osoba zgłaszająca się do programu musi prowadzić działalność gospodarczą na terenie powiatu kraśnickiego od 2 lat, tj. od stycznia 2011 roku. Pierwszy etap zgłoszeń i weryfikacji potrwa do 15 marca, a drugi, podczas którego dokonane zostaną ocena, opis, badanie i przydzielone nominacje, zakończy się 31 maja. Natomiast finał odbędzie się na wielkiej gali w czerwcu. Nie będziemy szczędzić nagród; nie chodzi o wskazanie pierwszego czy drugiego miejsca, lecz o promocję tego, co dobre. Te firmy, produkty czy usługi, które zdobędą laur, będą mogły umieścić na swoich szyldach logo „Dobre, bo kraśnickie”. Przewidujemy, że konkurs powtórzymy w następnych latach, ponieważ oczekiwane zmiany nie przyjdą po jednym przedsięwzięciu, na to potrzeba czasu i konsekwentnych długofalowych działań.

    Czym jeszcze zajmuje się Kraśnicka Izba Gospodarcza?

    – KIG jest zrzeszona w Kongregacji Przemysłowo-Handlowej Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej. Wraz z innymi handlowymi organizacjami udało się nam doprowadzić do powołania Departamentu Handlu przy Ministerstwie Gospodarki. Również z naszej inicjatywy został zgłoszony wniosek o wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę. Najbardziej zależy nam na dobru rodzimych producentów i konsumentów. Staramy się zbliżyć ich do siebie. Taki bezpośredni kontakt i zapoznanie się z produktem powodują, że staje się bardziej atrakcyjny i przystępny. Pomagamy producentom w zakresie prawnym. Na przykład w naszym regionie przy kołach gospodyń wiejskich są panie, które robią wspaniałe nalewki, dania, soki, powidła, dżemy. Osoby te często prezentują swoje produkty na targach zdrowej żywności w Lublinie. Chcemy, by towary zgromadzone w spiżarniach trafiły do sprzedaży.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół