• facebook
  • rss
  • Narzucanie sztuczności

    Stefan Sękowski

    dodane 06.02.2013 14:24

    Nadmuchując problem zachęty do modlitwy w jednej z lubelskich szkół, dziennikarka TOK FM usiłuje rodzicom i nauczycielom narzucić własny światopogląd.

    W Szkole Podstawowej nr 51 w Lublinie w stołówce na ścianie wiszą „Zasady kulturalnego spożywania posiłków”. Pierwsza z nich to: „Pamiętam o modlitwie przed i po jedzeniu”. Problem z tablicą ma dziennikarka TOK FM Anna Gmiterek-Zabłocka, która na ten temat napisała długi artykuł, w którym wypowiada się m.in. aż dwóch polityków Ruchu Palikota, szefowa lubelskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego, przedstawicielka ratusza oraz liczni anonimowi rodzice i dyrektorzy innych placówek. Anonimowi, bo choć dziennikarka wykonała kawał roboty, nie znalazła ani jednego niezaangażowanego politycznie krytyka, który chciałby wypowiedzieć się pod nazwiskiem.

    Tak się stało, ponieważ problem widzi tylko pani Gmiterek-Zabłocka (i oczywiście, wykorzystujący każdą okazję, by przywalić religii, członkowie Ruchu Palikota). „Oburzeni” na „religijną indoktrynację” nie wpadli do tej pory na pomysł, by zwrócić się z oficjalną prośbą do kierownictwa placówki, temat nie padł także na zebraniu Rady Rodziców. Być może fakt, iż od razu pognali do mediów, jest dowodem na zmiany mentalne w naszym społeczeństwie, które nie próbuje rozwiązywać problemów, dyskutując na ich temat, tylko od razu sięga po argument siły, szczując na przeciwników dziennikarzy. A być może po prostu „oburzonych” trzeba było wyciągać spod ziemi i wręcz przekonywać do tego, że są oburzeni, i to bardzo?

    Żyjemy w kraju, w którym nikły procent uczniów i rodziców ma problem z wiszącym na ścianie krzyżem; gdzie jego zdjęcia żądać muszą przedstawiciele antyklerykalnych młodzieżówek, niemający masowego poparcia kolegów i koleżanek – których zazwyczaj krzyż na ścianie ni ziębi, ni grzeje. W kraju, w którym za komuny młodzi ludzie wieszali na ścianach krzyże, narażając się na szykany ze strony nauczycieli i dyrekcji. Po prostu: symbolika religijna jest wpisana w nasz krajobraz i co do tego istnieje społeczny konsensus – tu jest Polska, a nie Francja, z jej zasadą laickości, do której Francuzi mają pełne prawo. Pani Gmiterek-Zabłocka nic na to nie poradzi, choć próbuje.

    Mogę się zgodzić, że forma, w jakiej ta tablica zachęca do modlitwy, nie jest najbardziej odpowiednia – zjeść kulturalnie można też, nie modląc się przed posiłkiem. Ale problem rozdmuchany przez TOK FM polega na tym, że zachęta do modlitwy w ogóle się pojawiła. Tego typu tekst to nic innego, jak wymuszanie na uczniach, rodzicach i nauczycielach sztuczności w imię polityczno-poprawnych dogmatów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół