• facebook
  • rss
  • Brakuje go nam

    dodane 14.02.2013 00:15

    O ważnych spotkaniach, wielkich dziełach i ciągłej obecności abp. Józefa Życińskiego w naszej archidiecezji z abp. Stanisławem Budzikiem rozmawia Agnieszka Gieroba.

    Agnieszka Gieroba: W jaki sposób abp Józef Życiński jest dalej obecny w naszej archidiecezji?

    Abp Stanisław Budzik: – Na tysiące sposobów, wręcz na setki tysięcy. Bo przecież niemal każdy wierny archidiecezji lubelskiej ma w pamięci jego twarz, pamięta jego charakterystyczny głos. Wielu zachowuje jego książki, pamiątkowe obrazki, ma zdjęcia z arcybiskupem. Pełniąc posługę pasterską w archidiecezji, za każdym pobytem w parafiach napotykam ślady jego obecności, zapisane w pamięci ludzkiego serca i w kronikach parafialnych. Tu dokonał konsekracji kościoła, tam odbył wizytację kanoniczną, gdzie indziej poświęcił szkołę lub budynek użyteczności publicznej, był obecny na jubileuszach, rocznicach, bierzmował, głosił słowo Boże, sprawował Eucharystię. Wpisał się na trwałe w dzieje wielu instytucji Lublina i archidiecezji, a nade wszystko w serdeczną pamięć zwyczajnych ludzi.

    Jest obecny wśród nas ciałem, które oczekuje na zmartwychwstanie w krypcie archikatedry, patrzy na nas jak żywy z tablicy umieszczonej w archikatedrze w pierwszą rocznicę jego odejścia. Jego grób odwiedzają chętnie wierni z archidiecezji i spoza niej. Często sprawuję w krypcie Eucharystię w jego intencji, zawsze jest to wielkie przeżycie dla mnie i uczestniczących wiernych.

    Zostały też konkretne dzieła zainicjowane przez abp. Józefa….

    – Dokładnie tak. Odbywają się Kongresy Kultury Chrześcijańskiej, którym poświęcił tak wiele energii, działa Centrum Jana Pawła II, które powołał do życia, rozwija się dialog międzyreligijny i ekumeniczny, na którym mu zawsze bardzo zależało. Ale jego samego nam brakuje. To nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych. Każdy człowiek jest niezastąpiony, bo każdy jest inny, jest osobą, kimś osobnym, niepowtarzalnym. A co dopiero osobowość tej miary!

    Które ze spotkań z abp. Życińskim utkwiło najbardziej w pamięci Księdza Arcybiskupa?

    – Było ich bardzo dużo: przez siedem lat w diecezji tarnowskiej spotkania były bardzo intensywne, potem już rzadsze, ale regularne. Najmocniej zapisały się w pamięci cztery przełomowe, każde z nich oddzielone od następnego okresem siedmiu lat. Pierwsze spotkanie miało miejsce na początku października 1990 r., kiedy przyjechał do Tarnowa jako świeżo mianowany biskup tarnowski. Zobaczyłem go wtedy pierwszy raz w życiu, a mimo to zdążył zapowiedzieć powstanie wydawnictwa diecezjalnego, którym miałem się zająć. Wszedł do diecezji z dużym dynamizmem, a jego autoprezentacja zawarta w biblijnych słowach: „Jestem Józef, Wasz brat”, wywołała ogromny entuzjazm.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół