• facebook
  • rss
  • Jezus kontra quad

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 13/2013

    dodane 28.03.2013 00:15

    Pierwsza Komunia Święta. Gdzie zorganizować przyjęcie, jak udekorować stół, jaki wybrać strój i nieśmiertelne: co kupić na prezent? To najczęściej pojawiające się w internecie pytania związane z uroczystością.

    Nie należy też zapomnieć o ciekawej fryzurze w przypadku dziewczynki, komunijnym torcie i wybraniu pamiątek. Czy można czas ośmiu miesięcy przygotowań do Pierwszej Komunii przeżyć nieco inaczej? Wydawałoby się, że nie, szczególnie, że media kreują potrzeby, czasami „nieuświadomionych” rodziców i często „nieuświadomionych” dzieci, podrzucając co jakiś czas specjalnie tworzone na tę okazję artykuły. Możemy się z nich dowiedzieć, że wymarzonym prezentem komunijnym dla dziecka jest quad i laptop (mimo że dosyć często dziecko nawet nie wie, co to quad), a dla rodziców okres przed Komunią to czas największego stresu, jakiego doświadczają pierwszy raz od narodzin pociechy. Nie znajdziemy w nich natomiast żadnych podpowiedzi, jak przygotować dziecko do prawdziwego spotkania z Panem Jezusem.

    Czas łaski

    O to, by dzieci mogły odkryć osobistą relację z Panem Bogiem, muszą zadbać rodzice. I do tego właśnie podczas niecodziennych przygotowań komunijnych zachęcają założyciele lubelskiej Szkoły Podstawowej „Skrzydła”. Spotkania pozwalające dzieciom odkrywać swoją wiarę odbywają się tu raz w miesiącu, trwają cztery godziny i kończą wspólną Mszą świętą. Swoją naukę, którą prowadzi katecheta, współtwórca „Armii Dzieci” Paweł Skrzek, mają dzieci, ale formację przechodzą także rodzice. – Wierzymy głęboko, że czas Pierwszej Komunii jest bardzo ważny i wyjątkowy w życiu dziecka – mówią Mariola i Marcin Demkowscy, autorzy przygotowań komunijnych w „Skrzydłach”. – To także czas łaski dla całej rodziny. Dlatego wkładamy wiele wysiłku, aby przygotowania te obejmowały całą rodzinę i nie koncentrowały się tylko na przyjęciu komunijnym, strojach i innych rzeczach drugorzędnych, ale by pozwoliły dzieciom doświadczyć rzeczywistego, osobistego spotkania z Jezusem. Z kolei dla rodziców jest to szansa, aby zbliżyć się do swojego dziecka, pogłębić z nim relacje przed trudnym czasem dorastania. Nie brakuje w tym okresie przygotowania także chwil, w których rodzice mogą się zbliżyć bardziej do siebie w małżeństwie.

    Odpowiedzialni za wiarę

    Paweł Skrzek przekonuje, że warto z dziećmi pracować na jak najwyższym poziomie. – Dzieci są bardzo bystre i sprytne w odnajdywaniu logiczności, jaką daje wiara. Ostatnio odkrywaliśmy z podręcznika „Prawda czy Fałsz” J. McDowella, jak proroctwa Starego Testamentu spełniły się w Jezusie. Dzieci naprawdę świetnie to wychwyciły. Wydaje mi się, że z takimi rzeczami nawet studenci mogliby mieć problemy. Sam wiele serca wkładam w przygotowanie tych dzieciaków do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej. Pewnej formy obrzędowości możemy się nauczyć, ale głównie chodzi o to, by ożywiać naszą wiarę – mówi katecheta. Jak informują Mariola i Marcin Demkowscy, najistotniejszą rzeczą w przygotowaniach komunijnych jest fakt, że odpowiedzialność za nie spoczywa nie na księdzu, szkole czy katechecie, ale na rodzicach. To oni są zobowiązani do przekazania dzieciom wiary. Pozostałe osoby czy instytucje mają ich tylko w tym zadaniu wspierać. – Dlatego też staramy się podsuwać rodzicom dużo pomysłów, które mogą wykorzystać, by pomóc dziecku w przygotowaniach. Wskazujemy materiały, proponujemy lektury, pomysły na rozmowę z dzieckiem, aranżujemy spotkania, by rodzice mogli wymieniać się swoimi doświadczeniami i pomysłami – mówi Marcin Demkowski.

    Czas refleksji

    Swojego zadowolenia z takiej formy przygotowania dzieci nie kryją rodzice uczniów ze „Skrzydeł”. – Cieszymy się, że do przyjęcia po raz pierwszy Eucharystii przygotowuje się nie tylko nasz syn, ale cała nasza rodzina – mówi Darek, tata Tobiasza. – Idziemy razem, widząc rozwój naszego dziecka, jednocześnie uświadamiając sobie i przypominając, kto jest najważniejszy w naszym życiu osobistym i w naszej rodzinie. Nasze dziecko nie jest w tym samo. Wie, że – tak jak ono – również my, rodzice i rodzeństwo, przygotowujemy się do tego ważnego wydarzenia. I – co istotne – nie dzieje się to w sposób infantylny. Tobiasz autentycznie przeżywa swoją wiarę i wzrasta w niej. – Dla nas ważny jest również fakt, że przygotowanie dzieci nie ma wyłącznie charakteru teoretycznego, a zajęcia, które proponuje pan Paweł, przybierają różne formy pozwalające dzieciom zrozumieć bardzo trudne zagadnienia dotyczące chociażby sakramentu pojednania, grzechu czy wreszcie istoty przyjęcia Jezusa do serca w Komunii – opowiada Krzysztof, tata Nikodema. – Istotne jest to, że zarówno dzieci, jak i rodzice są stopniowo prowadzeni tą trudną, ale i piękną drogą. Bo tak naprawdę, jak Nikodem przeżyje spotkanie z Jezusem w Najświętszym Sakramencie, zależy głównie od nas, rodziców, którzy na co dzień mamy za zadanie przekazywać wiarę. Nie bez znaczenia jest też to, że spotkania komunijne dla rodziców animowane są przez członków wspólnoty Chemin Neuf, dzięki którym możemy dowiedzieć się, jak w codzienności spotykać Boga żywego. Są nauczania, świadectwa. Jest to również czas refleksji nad własną relacją z Bogiem, z dziećmi, w małżeństwie i z samym sobą.

    Konieczny „przegląd”

    Wspólne uczestnictwo w przygotowaniach, jak podkreślają Demkowscy, z jednej strony daje dziecku pewność, że przygotowuje się do czegoś bardzo ważnego, a z drugiej daje rodzicom szansę, by na nowo pochylić się nad podstawowymi tajemnicami naszej wiary, i pozwala odkryć je w kontekście wprowadzania w nie swojego dziecka. To także ważny czas budujący jedność w rodzinach.

    – Jestem niezwykle wdzięczna za obecność zapraszanych na nasze spotkania gości. Dzielą się swoim świadectwem, opowiadają o tym, jak doświadczają szczęścia, bliskości, radości, ale również rozterek i wątpliwości na temat swojej wiary, praktykowania, wychowywania dzieci i codziennego życia – opowiada Małgosia, mama Julki. – Słuchając tych relacji, sami robimy przegląd własnego postępowania, poglądów i praktyk. Czasem wydaje mi się, że moja wiara nie jest tak mocna i głęboka, jak mogłaby być. Słuchając relacji innych osób, pocieszam się, że inni też czasem miewają chwile zwątpienia, zadają sobie trudne pytania, czasem nie chce im się modlić albo całkiem o tym zapominają. Uważam, że nasze dzieci mają ogromne szczęście, że przygotowania te mają taką właśnie formułę. Nie muszą się stresować żadnym egzaminem, bo nie o to tutaj chodzi. Umiejętności pana Pawła są godne podziwu. To, że potrafi przekazać dzieciom 8 – i 9-letnim taką ilość wiedzy na tematy wiary i że one to przyswajają i pamiętają, jest po prostu niesamowite. Jak on musi ciekawie to robić, że dzieciaki potrafią się skupić i słuchać, a potem w domu z przejęciem opowiadać.

    Serce dla uwielbienia

    Podczas prawie każdego spotkania uczniowie pod okiem pana Pawła przygotowują scenki oparte na Biblii. Przedstawienia po kilku próbach prezentowane są rodzicom. – Zawsze wokół takich wydarzeń jest mnóstwo emocji – śmieje się Paweł Skrzek. – Dziś dzieci mogły zobaczyć, co się dzieje, gdy w rodzinie pojawia się grzech. Teraz już wiedzą, że grzech buduje mur. A jedyną osobą, która może ten mur zburzyć, jest Jezus. Uważam, że taka forma przygotowań dzieci do Pierwszej Komunii Świętej prowadzi ich ku przygodzie i nawiązaniu prawdziwych relacji z Jezusem Chrystusem. Rodzice małych aktorów nie kryją wzruszenia przeplatanego śmiechem. Jest wesoło. Ale po spotkaniu jest już poważnie. Pan Paweł do książki wkleił karteczkę z sugestiami modlitwy na każdy dzień poprzedzający uroczystość Pierwszej Komunii Świętej. – Jeremi zrywa się z przejęciem z łóżka już po położeniu się spać. Zapomniał, że dziś wtorek i dziś w swej modlitwie ma jeszcze uwielbiać Boga. Powodów jest mnóstwo: za brata, za rodziców, za to, że w końcu w szkole jest nowy trener od piłki nożnej… – opowiada jedna z mam.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół