• facebook
  • rss
  • Lubelskie Monte Cassino

    dodane 30.05.2013 00:15

    Żołnierze walczący w II Korpusie Polskim przybyli na lubelski plac po Farze, by przypomnieć dzieje wielkiej bitwy, ludzi, którzy brali w niej udział i dokumenty związane z tym wydarzeniem.

    Miłośnicy historii mogli zobaczyć pokaz umundurowania i uzbrojenia żołnierzy II Korpusu Polskiego, dowodzonego przez gen. Władysława Andersa, oraz pojazdy wojskowe, jakie były używane w czasie walk o Monte Cassino. Spotkanie z żywą historią zafundowali mieszkańcom Lublina organizatorzy pikniku historycznego, czyli Fundacja Niepodległości i Stowarzyszenie Społeczne Grupa Rekonstrukcji Historycznej Żołnierzy Alianckich II Wojny Światowej. Zaprezentowano także archiwalne materiały o bitwie i powojennych represjach, jakich doświadczyli żołnierze gen. Władysława Andersa po powrocie do kraju. Punktem kulminacyjnym było wspólne odśpiewanie piosenki „Czerwone maki na Monte Cassino”, której autorem jest Feliks Konarski (pseudonim Ref-Ren). Był on członkiem Teatru Żołnierza Polskiego armii Andersa.

    Czerwone maki

    17 maja późnym wieczorem Feliks Konarski wrócił z występów do Campobasso, ale nie mógł zasnąć, bo w oddali rozpoczęła się bitwa o Monte Cassino. Zasiadł do napisania tekstu piosenki. O trzeciej nad ranem zbudził swego przyjaciela Alfreda Schütza (pseudonim Al Suito), prosząc go o dopisanie muzyki. Po półtorej godziny melodia praktycznie była gotowa. Bitwa wciąż trwała, więc cały zespół aktorski spiesznie wyruszył w jej kierunku. Po drodze, za przydrożnym rowem, Konarski zobaczył samotny grób żołnierski – naprędce sklecony krzyż, przewiązany białą taśmą, lekko przekrzywiony, z wiązanką maków w łusce po pocisku. Wyjął notes i w ciężarówce dopisał trzecią zwrotkę: „Czy widzisz ten rząd białych krzyży?”. O godz. 9.50, 18 maja 1944 roku, wreszcie ucichły działa – to 12. Pułk Ułanów Podolskich pierwszy dotarł na szczyt wzgórza i zatknął na nim biało-czerwony sztandar. Czwartą zwrotkę dopisał Feliks Konarski w 25. rocznicę bitwy, w roku 1969. – Chyba każdy słyszał o Monte Cassino, ale wiedza, co dokładnie tam się wydarzyło i jakim kosztem, nie jest już tak powszechna. Tymczasem polscy żołnierze, którzy tam walczyli, mimo zwycięstwa, byli uważani w PRL za wrogów. Chcieliśmy przypomnieć nie tylko losy bitwy, ale i tamtych ludzi – mówią organizatorzy festynu.

    Wielka bitwa

    W grudniu 1943 roku polski II Korpus został przerzucony z Egiptu do Włoch. W tym czasie alianci próbowali cztery razy zdobyć masyw Monte Cassino. W kwietniu 1944 r. II Korpus otrzymał rozkaz ataku na masyw górski Monte Cassino broniący drogi do Rzymu. Dla polskich żołnierzy miała to być bitwa także o honor. W nocy z 11 na 12 maja 1944 roku po nawale artyleryjskiej ponad tysiąca dział Polacy ruszyli w krwawy bój. Niemcy byli doskonale okopani, kryli się w bunkrach i ze wzgórz ostrzeliwali Polaków z broni maszynowej, dział i moździerzy. Rozgorzała walka wręcz na granaty i strzały z bliska w pierś. Wzgórza przechodziły z rąk do rąk. Gdy Niemcy zaczęli się wycofywać, Polacy uderzyli z odwagą i wyparli ich z klasztoru Monte Cassino, zajmując także sąsiednie wzgórza. 18 maja 1944 roku, tuż przed południem, na gruzach zdobytego opactwa benedyktynów zawisł najpierw proporzec 12. Pułku Ułanów Podolskich, a potem polski i brytyjski sztandar państwowy. Gdy umilkły odgłosy bitwy, zapadła decyzja o wzniesieniu polskich pomników i cmentarza pod Monte Cassino. Tam składały przysięgę nowe kompanie i bataliony II Korpusu. Po zakończeniu wojny żołnierze II Korpusu nie mogli jako zorganizowana siła powrócić do Polski, która dostała się pod okupację sowiecką.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół