• facebook
  • rss
  • To idzie Armia Pana

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 27/2013

    dodane 27.06.2013 00:15

    Ewangelizacja. Usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę, na przekór Twym przeciwnikom, aby poskromić nieprzyjaciela i wroga.

    Jest rok 2010. Listopad. Kolejna z rzędu konferencja charyzmatyczna prowadzona przez polski oddział Magnificatu. Tym razem obecne są na niej oprócz kobiet także ich dzieci. – Od dłuższego czasu zastanawiałam się, w jaki sposób włączyć w nasze spotkania dzieci – mówi Anna Saj, współtwórczyni Armii Dzieci oraz założycielka Magnificatu w Polsce. – Odczytywaliśmy wolę Boga, że On chce, by dzieci w równy sposób jak dorośli wzrastały w wierze i doświadczały Jego żywego słowa. To było takie mocne w naszych sercach. Widzieliśmy, że dzieci mają naturalny charyzmat do tego, żeby przełamywać atmosferę na płaszczyźnie duchowej. Na spotkania uwielbienia zaczęliśmy więc zapraszać rodziny z dziećmi. W tym momencie audytorium nam się znacznie odmłodziło – śmieje się Anna. – W wielu przypadkach jest tak, że dzieci podczas Mszy św. czy spotkania modlitewnego irytują ludzi, przeszkadzają im. Nam nie przeszkadzają. Chcemy, by dzieci mogły uczestniczyć w liturgii, by matki nie musiały wychodzić, bo maluchy zachowują się po swojemu. Dzieci są sobą i my to akceptujemy – opowiada.

    Paś owce moje

    – Pamiętam ten dzień – wspomina muzyk i teolog, Paweł Skrzek, jeden z liderów Armii Dzieci. – Przyszedłem na Czas Chwały trochę przypadkiem i zobaczyłem biegające dzieci. Pomyślałem, że dobrze byłoby jakoś się nimi zająć. Zaproponowałem organizatorom, że jeśli chcą, to ja tym dzieciakom zorganizuję czas, kiedy ich rodzice będą się modlić. Na następny dzień przyszedłem z gitarą, projektorem, filmami i kredkami. Przygotowałem zajęcia dla wszystkich grup wiekowych. Jednak nie chodziło tylko o opiekę nad dziećmi. Ważna była też ich formacja, wspólna z nimi modlitwa. Na początku więc zaczęliśmy śpiewać proste piosenki uwielbieniowe. To był dla mnie przełomowy moment. Potem wielokrotnie zapraszani na Czas Chwały goście prorokowali nade mną i moją żoną. Mówili, że Bóg prosi, bym zostawił swoje wielkie plany ewangelizacyjne, a zajął się pasieniem owiec. Zaczęły się regularne spotkania Armii Dzieci, które moderowałem. Była modlitwa, śpiew, dzielenie w grupach i odtwarzanie scenek. Dzieci chłonęły wszystko.

    Dzieci są priorytetem

    Dziś Armia Dzieci znana jest głównie ze swej muzycznej strony, ale z założenia to nie jest zespół muzyczny, tylko środowisko, które kieruje swoją uwagę na dzieci i dla którego dzieci są priorytetem. Na początku działalności na spotkania Armii przychodziło wiele osób. Po roku grupa została zamknięta, by jasno określić zasady jej działania. Aktualnie jej stały człon to kilkadziesiąt osób w wieku od niemowlaka po osoby przeszło 50-letnie. – W ramach Armii Dzieci istnieje kilka form działań – opowiada Jacek Saj, mąż Anny, także współtwórca Armii. – Zespół muzyczny, będący częścią projektu dzieci i rodziców, który to projekt jest z kolei częścią międzynarodowego stowarzyszenia świeckich – Instytutu Ewangelizacji Świata ICPE, jest najbardziej rozpoznawalny, ale za nim kryje się cały szereg naszych innych działań. Jesteśmy środowiskiem, które spotyka się, żeby uwielbiać Boga i żeby wzrastać w formacji i ewangelizować ludzi. Cała Armia jako wspólnota ma swoją formację.

    Imprezy po chrześcijańsku

    Główne przejawy działalności Armii Dzieci to prowadzenie uwielbienia. W ciągu dwóch lat zespół objeździł całą Polskę, służąc swą posługą przy różnego rodzaju wydarzeniach ewangelizacyjnych. W Lublinie Armia Dzieci organizuje cykliczne spotkania nazywane Czasem Chwały, na które zapraszani są znani charyzmatycy z całego świata, oraz Noce Chwały. Raz w miesiącu w kościele ojców palotynów prowadzona jest tzw. szkółka niedzielna. – To otwarte spotkania, na które zapraszamy rodziny z dziećmi. Jest Msza św., nauczanie i uwielbienie – mówi Jacek. Cztery razy w roku organizowany jest Dzień Dziecka Bożego. – To odpowiedź na pytania różnych osób o chrześcijański charakter światowego Dnia Dziecka – śmieją się Sajowie. – My wiemy, że każdy – bez względu na wiek – jest dzieckiem Bożym i chcemy budzić w każdym z nas dziecko, by być przy Jezusie i wołać: „Hosanna Synowi Dawida!”. Wśród akcji organizowanych przez Armię nie brak także tradycyjnych imprez, jak andrzejki i sylwester. Tyle że oba wydarzenia mają charakter typowo chrześcijański.

    Śpiewają i prorokują

    Wśród działań Armii są także innego rodzaju posługi. – Raz w tygodniu uczymy dzieci rysunku proroczego – mówi Anna Saj. – One w ten sposób otwierają się na rzeczywistość słowa Bożego, a przy okazji trenują warsztat plastyczny. Zupełnie inną posługę prowadzi Ania Maria Saj. – Również raz w tygodniu animuję spotkania modlitewne, których zasadniczym punktem jest spontaniczny śpiew słowa Bożego. Te warsztaty nazwaliśmy Nowa Pieśń – opowiada dziewczyna. – Nie wymagamy umiejętności śpiewu, choć oczywiście miło jest, jeśli ktoś potrafi śpiewać, ale czasami niezwykłym świadectwem jest odwaga śpiewu solo przez osobę bez talentu wokalnego. Anna Saj powołała także Armię Żon, by w gronie kobiet móc odkrywać moc obietnic złożonych w słowie Bożym, by wspólnie doświadczać pełni radości i wolności z odkrywania dziecięctwa Bożego. – Proklamujemy słowo Boże, które nas dotyczy, i chcemy, żeby się ono w naszym życiu wypełniało. Słowo Boże proklamowane jest przez Armię także na cyklicznie organizowanych spotkaniach biblijnych, podczas których rozważane są konkretne postaci z Pisma Świętego. – Uczymy się, jak pracować ze słowem Bożym, jak je czytać – mówi Jacek. Warunkiem uczestnictwa w spotkaniu jest przyniesienie swojej Biblii.

    Uwalniający krzyk

    Od dłuższego czasu Armia Dzieci ze swoją posługą objeżdża całą Polskę. Zespół zapraszany jest na spotkania zarówno ewangelizacyjne, jak i świeckie. – Uwielbienie prowadzimy w sposób charakterystyczny – mówi Ania Maria Saj. – Prawdopodobnie nikt inny w Polsce tego tak nie robi. Nie boimy się krzyczeć, ogłaszać Bożego słowa. Tak, zdarza się, że to ludzi na początku onieśmiela, ale jeśli zdecydują się przełamać swój opór, to odkrywają, że taka forma jest uwalniająca i prowadzi do żywej relacji z Bogiem. – Dziś już nawet dzieci są wrzucane w pewne schematy – dodaje Jacek. – Od przedszkola są blokowane: nie mogą krzyczeć, biegać, zachowywać się naturalnie, czyli żywiołowo. Jeśli to robią, są upominane, karane. A dzieci potrzebują zachęty, żeby w taki sposób uwielbiać Pana Boga.

    Jak Dawid wielbić chcę

    Liderzy Armii Dzieci mają wieloletnie doświadczenie w posłudze w Kościele w różnych formach. Specyfika posługi w Armii Dzieci to chęć doprowadzenia dzieci do żywego spotkania z Jezusem. – Sami mamy sześcioro dzieci – mówi Anna Saj.

    – Stwierdziliśmy, że najlepszą metodą na to jest po prostu podejście biblijne. Zaczęliśmy analizować przykład Dawida, który był królem Izraela, i to tak wielkim, że Chrystus, jak poszedł do nieba, to usiadł na tronie Dawida. To była postać, którą można naśladować, a jego głównym atrybutem było uwielbienie Boga. I my, mając pragnienie uwielbiania Boga, zaczęliśmy patrzeć, jak robił to Dawid. On wielbił Boga w sposób żywiołowy. Idąc na wojnę, zawsze wysyłał najpierw muzyków, którzy uwielbiali Boga tańcem, grą na bębnach i okrzykami. I to właśnie zaczęliśmy wprowadzać do Armii Dzieci. Od wielu lat cały Kościół modli się Psalmem 95: „Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu. Wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia. Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem, z weselem śpiewajmy Mu pieśni…” i w pewnym momencie ten psalm zaczął dla nas brzmieć. Zobaczyliśmy, że nie możemy go czytać, nie robiąc tego, co w nim jest napisane. Biblia nas do tego zachęca. Jeśli słowo Boże mówi: „Wykrzykujcie na cześć Pana wszystkie narody”, to my wykrzykujemy, i to jest konsekwencja czytania słowa. Wiele razy spotykałam się ze świadectwem osób, które patrzyły na nas jak na dziwaków. Potem jednak przychodziły, dziękując nam, bo nigdy wcześnie nie przeżyły w ten sposób relacji z Bogiem. Zostały uwolnione z różnych problemów emocjonalnych.

    Oddać Bogu chwałę

    Miesiąc temu Armia Dzieci wydała swoją pierwszą płytę. – Od dawna chcieliśmy nagrać płytę w pełnym kształcie – mówi Ania Maria Saj. – Utwory, które się na niej znalazły, częściowo zaczerpnęliśmy z Hillsonga. Są tam stare, dobrze znane piosenki, ale są też takie, które powstały w czasie naszego uwielbienia, takie, które dostaliśmy z nieba. Płyta Armii, choć słychać na niej głosy dzieci, nie jest tylko dla dzieci. To, jak podkreślają liderzy Armii, płyta uwielbienia, która ma przede wszystkim oddać Bogu chwałę. Ciekawostką jest fakt, że każdy utwór jest poprzedzony czytaniem przez dzieci słowa Bożego. – Mamy już sygnały, że dzieci słuchające płyty, na której inne dzieci czytają na głos Pismo Święte, poczuły się zachęcone, by same spróbować czytać słowo Boże.

    Boża strategia

    Najnowszym pomysłem ewangelizacyjnym Armii, który wystartuje we wrześniu, jest projekt o nazwie „Benedictus”, skierowany do mężczyzn. – Chcemy się bliżej przyjrzeć postaci biblijnej – Zachariaszowi, któremu Bóg w pewnym momencie zamknął usta po to, by zachować Boże obietnice. Chodzi nam o kształtowanie kręgosłupa mężczyzny, by mógł zobaczyć, kim jest w Bogu, w Chrystusie – mówi przyszły animator grupy, Paweł Skrzek. – Chcemy pokazać, że naprawdę możemy być facetami z wyprostowanymi plecami, którzy przyjmują od Boga strategię działania w swojej rodzinie, firmie i życiu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół