• facebook
  • rss
  • Jak Maryja obalić ustrój próbowała

    Agnieszka Gieroba

    dodane 28.06.2013 10:20

    Matka Boża Płacząca. Tak ludzie nazywają Maryję z lubelskiej archikatedry. 3 lipca 1949 roku na jej obrazie pojawiły się łzy. Wierni uznali to za cud, władze za próbę obalenia ustroju.

    Łzy przychodziły zobaczyć tysiące ludzi. Lublin stał się miejscem pielgrzymek wiernych z całego kraju. W 1949 roku władza ludowa na cud nie mogła sobie pozwolić. Jeśli ktoś się upierał, że Maryja płakała trafiał do więzienia. Był lipiec 1949 roku. W diecezji zaczynał swoją pracę nowy biskup Piotr Kałwa. W niedzielę 3 lipca w katedrze odbywały się uroczystości odnowienia aktu zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi. Po zakończonych uroczystościach około godziny 15 siostra zakonna Barbara Sadowska zauważyła zmiany na obrazie Matki Bożej. Szybko pobiegła zawiadomić o tym kościelnego, który jej nie uwierzył myśląc, że to „babskie fanaberie”. Dla świętego spokoju poszedł jednak zobaczyć. W tym czasie przed obrazem w katedrze modliła się spora grupa ludzi, którzy także zauważyli zmiany. Pod prawym okiem Matki Bożej widoczna była czerwona łza. Lotem błyskawicy po mieście rozniosła się wieść, że Matka Boża płacze.

    Był cud czy nie?

    Do katedry zaczęli napływać ludzie, tak, że jej zamknięcie by zbadać zjawisko było niemożliwe. Dopiero przy pomocy kleryków, którzy przyszli z seminarium by kierować ruchem wiernych, udało się późną nocą zamknąć kościół. Zawiadomieni o wszystkim biskupi podchodzili do zjawiska z dystansem. Zarządzili zwołanie komisji, która miała zbadać co to jest. Przypuszczano, że to naciek wilgoci umiejscowił się w tym miejscu rozpuszczając farbę. Kiedy jednak zdjęto obraz ze ściany, okazało się, że od spodu jest suchy. Pobrano próbki substancji, jednak nie reagowała ona z żadnym znanym wówczas odczynnikiem chemicznym. Nie była to krew, ani łzy. Kuria biskupia wydała więc komunikat, że zjawiska tego nie można uznać za cudowne, jednak liczne nawrócenia, uzdrowienia jakie mają miejsce przed obrazem, spowiedzi zatwardziałych grzeszników z pewnością są znakiem Bożego działania. Jeden z chemików badający wówczas naciek na obrazie zapisał w swoim pamiętniku, że nie można było przyznać publicznie w obawie przed reakcją władz, że ciecz na obrazie jest płynem limfatycznym czyli pochodzącym z żywego organizmu.

    Ludziom oczu nie zamydlisz

    Ludziom jednak widzącym co się dzieje, doświadczającym wielkiej łaski pokoju w sercu, nadziei, a także fizycznych uzdrowień nie trzeba było oficjalnych pism potwierdzających cud. Do Lublina zaczęły napływać pielgrzymki z całej Polski. Kolejka chętnych do wejścia do katedry sięgała mostu na Bystrzycy i trzeba było w niej stać 9-10 godzin. Ludzi to nie zrażało. Natomiast przerażona zjawiskiem była ówczesna władza, która zaczęła najpierw za pośrednictwem prasy publikować artykuły o „sfabrykowaniu” cudu przez duchownych, potem o „ciemnogrodzie” wśród wierzących, którzy dają się nabrać, a w końcu organizowano zebrania w zakładach pracy na których partyjni przedstawiciele próbowali udowodnić, że cudu nie ma.

    Niewiadomo, ile dokładnie osób zostało aresztowanych za wiarę w cud. Prawdopodobnie w samym Lublinie zatrzymano ponad tysiąc osób. Większość z nich nie doczekała się procesów sądowych spędzając w areszcie bez wyroku nawet dwa lata więzienia. Ci, którzy stanęli przed sądem nie mieli prawa do obrony. Wszyscy zostali skazani i osadzeni w więzieniu na Zamku. Po wyjściu na wolność studenci nie mogli wrócić na studia, ludzie pracujący stracili pracę, mimo że oficjalnie nie było wówczas w Polsce bezrobocia. Choć były to najgorsze lata w ich życiu, nie żałują, że opowiedzieli się za Panem Bogiem. – Przynajmniej dziś z czystym sumieniem możemy patrzeć w lustro – mówią „cudaki” jak określa się ludzi represjonowanych za wiarę w cud lubelskiej katedrze.

    W rocznice tych wydarzeń do katedry przybywają pielgrzymki wiernych. Przez tydzień odbywają się szczególne nabożeństwa ku czci Matki Bożej zakończone Apelem Jasnogórskim. W tym roku przypada także 25. rocznica koronacji obrazu Matki Bożej Płaczącej, jak nazwał Maryję z katedry Jan Paweł II. Mimo upływu lat wciąż przychodzą tu ludzie, modlą się i wypraszają kolejne cuda. Główne uroczystości odbędą się 3 lipca o godzinie 19.00

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół