• facebook
  • rss
  • Szkoła relacji

    dodane 19.12.2013 00:15

    Przeszło 6,5 tysiąca osób w ciągu 38 lat. Autorski program dla narzeczonych profesor Marii Braun- -Gałkowskiej nie traci na aktualności.

    To nieco inny kurs niż te powszechnie znane – opowiada Magdalena Wojtowicz, koordynator kursów przedmałżeńskich w Duszpasterstwie Akademickim KUL. – Nie odnajdą się na nim zapewne te osoby, którym zależy na wpisie do indeksu. Wymagamy większego zaangażowania zarówno na samych zajęciach, które prowadzone są metodą warsztatową, jak i po nich, w domu. Kolejna seria spotkań narzeczeńskich rozpoczyna się już 20 stycznia i potrwa do 22 marca. Zapisy prowadzone będą od 6 stycznia. – Kurs jest prowadzony metodami aktywizującymi w małych grupach – podkreśla Magdalena Wojtowicz. – Narzeczeni spotykają się w grupach po 6–7 par, raz w tygodniu. Na zajęciach prowadzonych głównie przez osoby świeckie żyjące w małżeństwie, można zdobyć nie tylko wiedzę, ale przede wszystkim umiejętności potrzebne w małżeństwie. – Uczymy, jak rozmawiać, jak rozwiązywać konflikty, jak budować relacje z dziećmi, ale również z przyszłymi teściami. Między spotkaniami narzeczeni mają wyznaczone zadania. To pewnego rodzaju praca domowa, którą można „odrobić” samemu lub w parach. – Nie chodzi o to, by coś zaliczyć – mówi M. Wojtowicz – ale by ten czas przygotowania wykorzystać jak najlepiej.

    Nie tylko dla narzeczonych

    Jak się okazuje, na kursy do Duszpasterstwa Akademickiego KUL przychodzą nie tylko ci, którzy już mają za sobą podjętą decyzję o małżeństwie. – Rozważaliśmy nawet, czy nie zmienić nazwy kursu – śmieje się Magdalena Wojtowicz – bo coraz częściej pojawiają się u nas pary, które nie podjęły jeszcze diecezji o ślubie i pytają, czy to jest kurs dla nich. Odpowiadamy, że tak. Bo to kurs dla tych wszystkich, którzy chcą poznać lepiej samych siebie i partnera po to, by kiedyś móc świadomie i odpowiedzialnie podjąć ważną decyzję o małżeństwie. Podczas kursu oprócz spotkań w grupach, podczas których pracuje się metodą warsztatową, są również trzy spotkania wykładowe i jedno indywidualne spotkanie każdej pary z prowadzącym. – To taki moment, w którym można zobaczyć pewne rzeczy wyraźniej i zastanowić się, czy istniejące trudności można jakoś usunąć, czy może należałoby jednak odłożyć decyzję o małżeństwie – mówi M. Wójtowicz.

    Problemy powszechne

    Aktualnie zakończyła się pierwsza w tym roku akademickim tura kursu. Ostatnie spotkanie było dniem skupienia. Była Msza św. i adoracja, a uczestnicy mogli spotkać się też z małżeństwami, które należą do różnych wspólnot, i posłuchać, jak radzą sobie na małżeńskiej drodze. – Dla mnie największym odkryciem dokonanym na kursie było doświadczenie tego, że małżeństwo nie polega na ciągłym szukaniu kompromisów – mówi Ania, uczestniczka kursu. – Zrozumiałam, że w małżeństwie nie chodzi o to, by ciągle ktoś rezygnował z siebie. Małżeństwo i narzeczeństwo to czas poszukiwania istoty problemu oraz jego rozwiązania, co dokonuje się na drodze dialogu. Właśnie to chcę wykorzystać w swoim życiu. – Mnie kurs otworzył oczy na wiele spraw związanych z życiem dwojga ludzi ze sobą – opowiada Tomek, narzeczony Ani. – Myślę, że pozwoli to uniknąć w przyszłości wielu konfliktów, które bez tej wiedzy musiałyby się pojawić. Ważne było również spotkanie innych par i odkrycie, że nasze problemy nie są wyjątkiem. – Staramy się pokazywać naszym kursantom możliwości formowania się w małżeństwie wraz z innymi parami – mówi Magdalena Wojtowicz – po to, by mogli znaleźć swoje miejsce w grupie, która będzie ich wspierać zarówno w radościach, jak i trudnościach małżeńskiego życia. Młodzi muszą wiedzieć, że praca nad przyszłym małżeństwem rozpoczyna się nie w dniu rozpoczęcia kursu, a w dniu jego zakończenia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół