• facebook
  • rss
  • Babcie od bajek i tabletu

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 05/2014

    dodane 30.01.2014 00:00

    Dziś już nie tylko siedzą w domu i pilnują wnuków. Są kreatywne i aktywne. Chcą wiedzieć coraz więcej. Po prostu chcą być super.

    Poniedziałkowe przedpołudnie. Dom Kultury przy ul. Dolnej Panny Marii 3, prawie pusty. Prawie, bo jednak zza drzwi sali nr 6 dochodzi gwar. Wydawać by się mogło, że jakaś grupa młodych prowadzi ożywioną dyskusję na jakiś niezwykle ważny temat. Słychać podniesione głosy, przeplatane śmiechami. Dopiero stojąc tuż pod drzwiami, można stwierdzić, że to głównie kobiece głosy, i to głosy już nie pierwszej młodości. W środku, jak co tydzień już od sześciu lat, prawie trzydzieści starszych pań wymienia się swoimi spostrzeżeniami i pomysłami na bycie superbabcią. Dziś dyskutują o balu karnawałowym. Impreza już za tydzień, więc trzeba zintensyfikować przygotowania. Bal organizują dla swoich wnuków i być może jeszcze dla ich kolegów. Przyjdzie pewnie jak zwykle dużo dzieci. Musi więc być atrakcyjnie, śmiesznie i kolorowo. Pomysły są różne. Tegoroczny bal ma być przeprowadzony w konwencji cyrkowej, więc babcie muszą się mocno gimnastykować, by wymyślić coś ciekawego. Wcale nie jest tak prosto nauczyć się akrobacji, żonglerki czy cyrkowej magii. Dla babć jednak nie ma nic niemożliwego. Pomysły rodzą się dosłownie na zawołanie. Kobiety się przekrzykują. Widać zaangażowanie i entuzjazm. Widać także, że świetnie się przy tym bawią.

    Raj dla duszy

    – Ja jestem wielką aktorką – śmieje się pani Krystyna, która do Szkoły Babć chodzi już piąty rok. – Należę do grupy teatralnej w Szkole Superbabć i oprócz tego, że podobnie jak inne babcie biorę udział w balu karnawałowym, co roku nasza grupa wystawia różne przedstawienia dla swoich wnuków i dzieci z lubelskich przedszkoli. Pani Krystyna do szkoły założonej przez Zofię Zaorską trafiła, gdy wnuczek miał cztery lata. Dziś ma już dziewięć, a jego babcia nie ma problemu w nawiązaniu kontaktu z dzieckiem pokolenia smartfonów i tabletów. – Mamy takie spotkania i warsztaty, na których uczymy się obsługi komputera, tabletu i telefonu komórkowego wyższej klasy – opowiada kobieta. – Chodzi o to, by nie odstawać od świata ludzi młodych, by potrafić się w nim znaleźć i być też w jakiś sposób pomocna. Ważne są dla nas także spotkania, na których uczymy się, jak sobie radzić ze złością u dzieci i jak mówić, by nas słuchały. Jak podkreśla jednak pani Krystyna, dla wszystkich kobiet chodzących do Szkoły Superbabć bez wątpienia najważniejszy jest sam fakt tych cotygodniowych spotkań. – To prawdziwy raj dla duszy – śmieje się superbabcia. Pani Danuta jest w szkole od września. – Mam ośmioletnią wnuczkę, i to ona mnie namówiła, żebym się zapisała na te zajęcia. Ma koleżankę w klasie, której babcia tu chodzi od kilku lat, i zarówno babcia, jak i wnuczka są zachwycone. Ja też dziś już mogę powiedzieć, że jestem zachwycona Szkołą Superbabć. Poznałam tu naprawdę wiele fajnych osób, z którymi mogę dzielić się swoimi spostrzeżeniami i przeżyciami, nie tylko z dziedziny wychowania wnuków.

    Najważniejsza atmosfera

    Spotkania superbabć odbywają się raz w tygodniu w poniedziałki. Zajęcia przebiegają bardzo różnie, jak opowiada Zofia Zaorska. – Prowadzimy warsztaty z komunikacji, ale ostatnio dużym powodzeniem cieszył się warsztat zatytułowany: „Jak sobie radzić ze starością”. Okazało się, że żadna z nas nie jest stara – śmieje się pani Zofia. – Jedynie najmłodsza z nas przyznała, że nieco gorzej widzi. Warsztat, jak informuje Zaorska, miał za zadanie uświadomić paniom fakt starzenia się i jak najlepiej na ten etap życia je przygotować. Miał jednak również pokazać, jak nauczyć wnuki akceptacji starości i tego, że babci trzeba będzie pomagać. Poprzedni semestr w Szkole Superbabć był poświęcony w dużej mierze tematowi dbania o zdrowie, ale babcie uczyły się również, jak ciekawie pokazać wnukom miejsce, w którym mieszkają. – Miałyśmy zajęcia z wielokulturowości – opowiada pani Zofia. – Zwiedzałyśmy cerkiew, szkołę żydowską, miałyśmy wieczór cygański. Ważne jest, by babcie nie tylko miały wiedzę, ale by również potrafiły ją przekazać swoim wnukom. W Szkole Superbabć, jak podkreślają jednomyślnie wszystkie studentki, najważniejsza jest atmosfera. – To miejsce, gdzie mówimy o swoich radościach, ale też troskach i niejednokrotnie trudnościach – opowiadają babcie. To miejsce, do którego ciągle chcą wracać, mimo że z założenia po roku zajęć w szkole powinny być już superbabciami. Aktualnie, jak informuje założycielka szkoły, trwają zapisy na drugi semestr Szkoły Superbabć. Wszelkie informacje można uzyskać na stronie superbabcia.org.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół