• facebook
  • rss
  • Lublin XXL

    dodane 03.04.2014 00:15

    Z Agnieszką Smreczyńską-Gąbką o karierze, filozofii oraz pomyśle na Lublin 
i Lubelszczyznę rozmawia ks. Rafał Pastwa


    Ks. Rafał Pastwa: Dlaczego zrezygnowała Pani z kandydowania w wyborach do Europarlamentu?


    Agnieszka Smreczyńska-Gąbka: Zaproszono mnie do kandydowania z przekonaniem, że potrzeba młodych ludzi znających mechanizmy rozwoju i specyfikę regionu. Gdy kolegialna decyzja partii, która zaproponowała mi kandydowanie, zmieniła się w swych założeniach, promując osobę dla mnie co najmniej dwuznaczną, postanowiłam zrezygnować. Staram się nie tylko mówić o wartościach, ale także nimi żyć.


    Studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim miały wpływ na Pani system wartości?


    Uniwersytet dał mi możliwość rozwoju intelektualnego i osobowego. Miałam kontakt z wybitnymi filozofami – współpracownikami i uczniami Karola Wojtyły. Dzięki tym naukowcom odkryłam sposób poznawania rzeczywistości i możliwość wytłumaczenia wielu zjawisk społecznych, ekonomicznych, gospodarczych i prawnych. Dzięki studiom filozoficznym nigdy nie miałam problemu ze znalezieniem pracy. Ponadto na tej uczelni wpojono mi wartości, które ukształtowały mnie jako człowieka, żonę i matkę.


    A czym się Pani obecnie zajmuje?


    Zajmuję się od wielu lat strategiami rozwoju i strategiami marketingowymi. Prowadzę szkolenia i wykłady. Zajmuję się trenowaniem ludzi, którzy stawiają sobie określony cel i chcą go osiągnąć. Moją pasją jest wydawanie książek o ludziach. Kilka albumów biograficznych poświęciłam mieszkańcom Lubelszczyzny.


    Jak rozpoczęła się Pani przygoda z tym regionem?


    Mieszkam w Lublinie już od kilkunastu lat. Urodziłam się w Oświęcimiu. Pochodzę z małego miasteczka Zator. Ukończyłam Liceum im. Marcina Wadowity w Wadowicach. Chciałam zostać chirurgiem i pomagać ludziom. Ale moje plany się zmieniły. Zdecydowałam się studiować psychologię w Lublinie na KUL-u. Ale poznałam prof. Zdybicką, która w rozmowie przekonała mnie, że powinnam studiować filozofię. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, co to oznacza. Zaufałam siostrze profesor. Jadąc do domu pociągiem, zastanawiałam się, jak to powiedzieć rodzicom. Teraz wiem, że to był najlepszy wybór. 


    Przygotowuje Pani projekt „Wielki Lublin – uwierz w siebie”. Czemu on ma służyć?


    W 2012 roku zrobiło mi się przykro, że nasz region został pominięty w organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej. Pomyślałam sobie, że warto pokazać ludziom potencjał, jaki tutaj drzemie. W ramach naszego projektu chcemy pokazać ciekawych i kreatywnych ludzi, którzy mają możliwość zmiany rzeczywistości, w której żyjemy. Najważniejszymi elementami tej inicjatywy są dialog, współpraca i odpowiedzialność. Będzie to grupa otwarta. Mnie przypadła rola moderatora całego przedsięwzięcia. Pomagają mi w tym moi znajomi.


    Nie boi się Pani, że dojdzie do walki o własne interesy poszczególnych grup i organizacji?


    Uważam, że sedno problemu każdej inicjatywy leży w rzeczowo opracowanym programie. Każde takie spotkanie będzie prowadzone według pewnego schematu. Zależy nam, żeby Lublin zaczął spełniać zadania wobec regionu. Chcemy pokazywać ludzi, którzy robią wielkie rzeczy. 


    Jak Pani znajduje czas na to wszystko?


    Praca zawodowa wymaga ode mnie dużej odpowiedzialności. Dom prowadzimy wspólnie z mężem. Oboje potraktowaliśmy poważnie małżeństwo jako sakrament. Mamy czas na pracę, odpoczynek i na pójście do kościoła. Zdarza się nam razem gotować, umiemy się dzielić obowiązkami. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół