• facebook
  • rss
  • Najważniejszy dzień

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 16/2014

    dodane 17.04.2014 00:00

    Chrzest dorosłych. W lubelskiej archikatedrze corocznie około 10 osób przygotowuje się do przyjęcia sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego, czyli chrztu, bierzmowania i Komunii św. udzielane są w czasie liturgii Wigilii Paschalnej. Odtąd już zawsze Wielkanoc będzie dla nich pamiątką początku nowego życia.

    Wciąż mnie to zaskakuje. Nam się wydaje, że żyjemy w środowisku chrześcijańskim, że dookoła tylu katolików, że wszyscy są ochrzczeni – mówi ks. Maciej Staszak, od kilku lat przygotowujący takie osoby do przyjęcia sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego. W całej diecezji jest ich zwykle około 15.

    Ochrzczeni z miłości

    – Chrzest kojarzymy przede wszystkim z wiekiem dziecięcym, bo trzeba pamiętać, że obowiązkiem katolickich rodziców jest troska o katolickie wychowanie swoich dzieci. Pierwszym elementem tego wychowania jest przekazanie wiary, troska o duchowy rozwój, który w pełni jest możliwy po otrzymaniu przez dziecko chrztu – tłumaczy ks. Maciej. – Katechizm uczy, że dzieci potrzebują nowego narodzenia w chrzcie, aby zostały wyzwolone z mocy ciemności i przeniesione do Królestwa wolności dzieci Bożych. I dalej: gdyby Kościół i rodzice nie dopuszczali dziecka do chrztu zaraz po urodzeniu, pozbawialiby je bezcennej łaski stania się dzieckiem Bożym (KKK 1250). Chrzest nie tylko gładzi grzech pierworodny, ale otwiera na działanie łaski Bożej. Pozbawiając dzieci tego, pozbawia się je cennego daru. Każde z rodziców chce dla swojego dziecka tego, co najlepsze, więc obdarowanie go chrztem jest obdarowaniem go czymś wspaniałym, co będzie mu służyło już zawsze – zaznacza.

    Stęsknieni

    Tymczasem okazuje się, że jest dużo osób dorosłych, które z bardzo różnych powodów jako dzieci nie zostały ochrzczone. Historia każdej osoby jest inna. Wśród osób przygotowywanych przez ks. Macieja były np. takie, które przez całe życie chodziły na katechezę, mimo iż nie były ochrzczone. Nie przystąpiły do Pierwszej Komunii i innych sakramentów, gdy ich rówieśnicy przystępowali. W końcu tęsknota za Panem Bogiem stała się tak wielka, że już jako dorośli poprosili o chrzest. Są też takie osoby, które wyrosły w domu bez wiary, w rodzinach Świadków Jehowy, i w którymś momencie swojego życia pod wpływem świadectwa innej osoby, które ich pociągnęło, bądź same doszły do wniosku, że jedynie Pan Bóg może nadać sens ich życiu. Często chęć poznania Jezusa przychodzi... z miłością. Jeśli ktoś, kto nie ma nic wspólnego z Kościołem, zakochuje się, zaczyna poznawać także wiarę drugiej osoby, a to rodzi pragnienie, by przyjąć chrzest i inne sakramenty. Nie ma reguły, a o każdym można opowiedzieć niesamowitą historię. – Pamiętam jednego z najstarszych panów, jakiego do tej pory przyszło mi przygotowywać do sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego – wspomina ks. Maciej. – Miał ponad 60 lat. Jego rodzina pozostawała daleko od Boga. Nigdy nie chodził na katechezę, nie rozmawiał o wierze, nie szukał relacji z Panem Bogiem – relacjonuje. – Jednak z upływem lat zaczęło do niego docierać, że życie jedynie wtedy ma wartość i sens, gdy istnieje Bóg. Przyszedł porozmawiać i poprosić o przygotowanie do chrztu. Kiedy w Wigilię Paschalną otrzymał chrzest, bierzmowanie i Komunię św., stał w białej szacie, trzymając w dłoni świecę, płakał ze szczęścia. Mówił, że tak pięknego dnia jeszcze nigdy nie doświadczył, choć wiele przeżył – opowiada duszpasterz.

    Zachwyceni Kościołem

    Dla osób, które jako dorośli przygotowują się do sakramentów, wszystko jest nowe i świeże. – My, którzy jesteśmy w Kościele od dziecka, przyzwyczailiśmy się do wielu spraw i wiele ważnych rzeczy w naszej wierze nam spowszedniało. Osoby, które wkraczają na drogę wiary jako dorośli, wszystko widzą jako nowe, każde doświadczenie religijne jest dla nich odkrywaniem nowego świata – zaznacza. – Z jednej strony niemal wszystkiemu się dziwią, z drugiej wszystko ich zachwyca. Jeśli decydują się zostać uczniami Chrystusa, robią to na całego. To też mnie każdego roku zaskakuje i pomaga od nowa zachwycać się Kościołem – mówi ks. Maciej.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół