• facebook
  • rss
  • Doświadczenie niemożliwego

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 16/2014

    dodane 17.04.2014 00:00

    Jest wiele obszarów, kiedy pełnosprawni i niepełnosprawni w żaden sposób nie różnią się od siebie. Jednym z takich miejsc jest teatr.

    Jeśli się dobrze przyjrzeć, można powiedzieć, że każdy jest w czymś niepełnosprawny. Jeden nie potrafi grać na żadnym instrumencie, ktoś ma problemy z matematyką, inny z polskim, jeszcze inny nie jest w stanie wykonać ćwiczeń gimnastycznych lub nie potrafi prowadzić samochodu. Można by tak wyliczać długo. Nie chodzi jednak o to, kto czego nie potrafi czy nie może, ale o to, by w tych swoich niepełnosprawnościach żyć najlepiej, jak się da. – Ci, którzy borykają się z niepełnosprawnością ruchową czy umysłową, mają w wielu dziedzinach inne zadania i możliwości niż ludzie bez takich ograniczeń – zapewnia Michał Stanowski, inicjator Spotkań Artystów Nieprzetartego Szlaku (SANS). – Nie zawsze jednak są w stanie sami je odkryć i rozwinąć. Jedną z form, która to ułatwia, jest arteterapia, czyli terapia przez sztukę, w tym m.in. przez teatr. Ośrodek teatroterapii w Lublinie jest jednym z najprężniej działających w Polsce – podkreśla M. Stanowski. Już 24. raz zjechały do Lublina róże grupy zajmujące się teatroterapią w Polsce i za granicą, by wziąć udział w wielkim święcie teatrów osób niepełnosprawnych.

    Brawa za niepełnosprawność

    Na zajęcia teatroterapii trafiają różni ludzie. Wiek jednak nie ma tu znaczenia. – Istotą warsztatów jest zawsze jedno. Z kimkolwiek bym pracował, muszę zacząć od poznania jego możliwości – opowiada Michał Stanowski. Nie da się przyjść z gotowymi wzorcami, które można wszędzie zastosować. Zawsze ma się do czynienia z wyjątkowym człowiekiem. W naszym przypadku ważne jest, żeby nie zapominać, że tu, w odróżnieniu od teatrów profesjonalnych, liczy się nie efekt końcowy, który dobrze się sprzeda, ale praca terapeutyczna. – Niestety często się zdarza, że kiedy niepełnosprawny wychodzi na scenę, publiczność bije mu brawo, ale nie za to, co on pokazał, tylko za to, że jest niepełnosprawny. I to jest wielki błąd, bo w ten sposób buduje się pozór akceptacji. Na Spotkaniach Artystów Nieprzetartego Szlaku nie ma takiej taryfy ulgowej. Wiemy, ile każdy włożył wysiłku w przygotowanie przedstawienia, i oceniamy efekt, jaki udało się osiągnąć – podkreśla M. Stanowski.

    Najpiękniejszy Kopciuszek

    Do dziś opowiadana jest historia pewnej niepełnosprawnej dziewczyny, która, choć nie była piękna, na jednym ze spotkań SANS zagrała rolę Kopciuszka w taki sposób, że w tym przedstawieniu była najpiękniejsza na świecie. To doświadczenie dało jej poczucie, że można być pięknym, nawet jak się nie ma urody w powszechnym tego słowa znaczeniu. I o to chodzi w teatroterapii, by dać możliwość doświadczenia rzeczy, które wydają się niemożliwe, a tym samym pomóc funkcjonować w codzienności. Tegorocznym spotkaniom SANS towarzyszyła mitologia. „Świat mitów” – można było odczytać w wystroju sali, kostiumach, piosenkach i zabawach, które pojawiały się podczas przerw. – Wybraliśmy w tym roku mitologię. Nie jest to jednak równoznaczne z tym, że wszystkie spektakle musiały być ściśle związane z tą tematyką. Nie chcieliśmy, aby wybór motywu przewodniego w jakikolwiek sposób ograniczał artystów – mówi Michał Stanowski. SANS to największa tego typu impreza w Europie Środkowo-Wschodniej. Zgodnie z ideą nie chodzi o wybranie najlepszych, ale o pełne radości spotkanie tych wszystkich, którym przez życie iść jest dużo trudniej, a którzy – pomimo tych trudności – ofiarowują innym piękno i radość swojej twórczości i zaangażowania. Dzięki temu wydarzeniu przełamane zostają stereotypy, jakoby sztuka (w tym wypadku teatr) była zarezerwowana wyłącznie dla osób pełnosprawnych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół