• facebook
  • rss
  • Świat zależy od nas

    dodane 29.05.2014 00:00

    Dawaj siebie samego, póki Cię jeszcze trochę jest – zachęcali wolontariusze swoich rówieśników. By pokazać, że pomaganie nie jest trudne, zaproszono na KUL znane postacie, które pracą dla innych zajmują się od dawna.

    Wolontariuszy można spotkać wszędzie, dlatego podczas jubileuszowej konferencji przedstawione zostały różne wymiary wolontariatu. Wśród zaproszonych prelegentów znaleźli się m.in. Ewa Dados, Janina Ochojska, s. Małgorzata Chmielewska, o. Filip Buczyński. Dzieląc się swoim doświadczeniem i historiami, jakie się im przydarzyły w związku z różnymi wymiarami wolontariatu, wszyscy przekonywali, że najważniejsze jest ofiarować swój czas drugiemu człowiekowi. – Żadne dobra nie są konieczne, by być zwyczajnie wrażliwym na drugiego człowieka – mówił o. Filip Buczyński. Wiele wzruszających historii przydarza się wtedy, gdy wolontariusze zwyczajnie idą do potrzebującego.

    – Z mojego doświadczenia wynika, że ci, którzy otrzymują pomoc od wolontariuszy, często sami chcą czynić podobnie. Uruchamia się pewien łańcuch zdarzeń, który jest nie do zatrzymania. Dobro pociąga za sobą dobro – mówiła Ewa Dados, pomysłodawczyni akcji Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę. W każdym człowieku jest przyzwoitość, która domaga się działania, gdy widzi się krzywdę, ból czy cierpienie drugiego. – Dlatego nie lubimy patrzeć na ludzi w potrzebie, bo nasza przyzwoitość domaga się, by jakoś temu zaradzić – twierdzi s. Małgorzata Chmielewska. – Ktoś powie, że wszystko osiągnął ciężką pracą sam i nic nie dostał, więc nie będzie nikomu dawał. Zapomina o tym, że dostał talent i możliwości, które pozwoliły mu to wszystko wypracować – mówi. Zaproszonych gości poproszono o wystąpienia w oparciu o treści ewangeliczne ośmiu błogosławieństw. – To są drogowskazy dla każdego człowieka, więc także dla wolontariusza. Na nich od 10 lat opieramy swoją działalność, idąc do świetlic środowiskowych, domów dziecka, domów opieki – mówią lubelscy wolontariusze.

    Każdy coś może

     

    o. Filip Buczyński,

    Hospicjum Małego Księcia – Od wielu lat towarzyszę wraz z wieloma wolontariuszami dzieciom chorym i ich rodzinom. Ktoś powie, że dzięki hospicjum ci ludzie wiele dostają, ale tak naprawdę, to za każdym razem my, wolontariusze, dostajemy dużo więcej. Nie da się przełożyć na żadne pieniądze słów umierającego dziecka, które mówi z uśmiechem, że czekało na nas, że kiedy przyjeżdżamy, jest to dla niego największe święto. To dzięki obecności wolontariuszy na chwilę zapomina o chorobie, o bólu, i zaczyna cieszyć się zwykłymi rzeczami. Jedną z nich jest posiadanie przyjaciół, spotkania z nimi, wspólnie spędzany czas. Zawsze pytam dzieci, które do nas trafiają, jakie mają marzenie, i próbuję je spełnić. Czasami to takie zwykłe sprawy, jak choćby zobaczenie morza, czasami spotkanie z jakąś znaną postacią, czasami zestaw klocków lego.

    Ewa Dados,

    pomysłodawczyni akcji Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę – Wiele razy jestem pytana, dlaczego w XXI wieku nie mamy konta bankowego czy dlaczego nie założyliśmy stowarzyszenia. Odpowiadam zawsze tak samo, że nie trzeba pieniędzy, by komuś pomóc. Od początku akcji przyświecała nam idea: podziel się tym, co masz. Jeśli możesz oddać dziecku zabawkę, słodycze, ubrania czy jedzenie, to zrób to. Jeśli możesz, oddaj swój czas, użycz samochodu, by zawieźć dary gdzieś poza Lublin, udostępnij magazyn, w którym wolontariusze będą przygotowywać paczki. Do tego nie trzeba pieniędzy. Gdy okażesz komuś serce, wyzwalasz dobro. Bardzo często w naszej akcji jest tak, że osoby obdarowane same chcą dzielić się z innymi. Nie znaczy to, że nagle są bogate, po prostu znajdują w sobie coś, co mogą ofiarować, choćby czas na czytanie bajek chorym dzieciom w szpitalu.

    Janina Ochojska,

    Polska Akcja Humanitarna – Proponuję tylko refleksję nad marnowaniem żywności. Kupujemy za dużo, jedzenie się psuje i ląduje w śmieciach, gdy tymczasem 26 tys. ludzi rocznie umiera z głodu. Jeśli ktoś powie, że nie ma na to wpływu, jest w błędzie. Wyrzucone jedzenie to wyrzucone pieniądze, które można było przecież przekazać choćby na budowę studni w Afryce. Woda jest potrzebna do życia i wyprodukowania jedzenia, ale my na co dzień w ogóle o tym nie myślimy. Nie mamy umiejętności odrzucania dóbr konsumpcyjnych. Jak wchodzi nowa moda, kupujemy nowe ubrania, choć stare są jeszcze dobre. Jak reklamują drugi telefon za 1 zł, to kupujemy, choć stary się nam nie popsuł. Nikt nie myśli o tym, ile zarobi ten, kto wyprodukował części do tego telefonu, a przecież podejmując proste decyzje, kształtujemy cały świat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół