• facebook
  • rss
  • W Firleju fajnie jest...

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 28/2014

    dodane 10.07.2014 00:00

    Działają cały rok. Dyskretnie, żeby nikogo nie krępować. Rozdzielają żywność, ubrania, lekarstwa... Szkolą bezrobotnych, by wyszli z kryzysu. A najmłodsi mogą z nimi wyjechać na wczasy – często pierwszy raz w życiu.

    Caritas Archidiecezji Lubelskiej jest prężnym ośrodkiem, którego działalność nieustannie się rozszerza. Ks. Wiesława Kosickiego, dyrektora spotkać można zazwyczaj z telefonem przy uchu i dokumentami w ręku. Dookoła niego zawsze ludzie, a to petenci, a to współpracownicy. Kadra, którą zgromadził, jest znakomicie przygotowana do wypełniania swoich zadań. Jego troska skupia się teraz wokół organizacji wakacji dla dzieci z ubogich rodzin. W tym roku chce na nie zaprosić także dzieci polonijne ze Wschodu.

    Pracownicy lubelskiej Caritas przygotowują się do kolonii przez cały rok, by nikomu niczego nie brakowało.

    Lepszy świat

    Wakacje dla dzieci z ubogich rodzin organizowane są w ośrodku w Firleju już od początku lat 90. Początki, jak zawsze, bywały trudne. Jednak idea tej wakacyjnej pomocy była bliska wielu młodym ludziom, którzy jako wolontariusze zgłaszali się do pomocy i pracy z dziećmi. Wakacje wakacjami, ale celem lubelskiej Caritas jest coś głębszego aniżeli samo zorganizowanie odpoczynku i atrakcji dla dzieci. – Każdego roku organizujemy około pięciu turnusów, na które wyjeżdża mniej więcej setka dzieci z ubogich i wielodzietnych rodzin – mówi Mateusz Jocek, rzecznik prasowy lubelskiej Caritas. – W tym roku trzy turnusy będą miały charakter integracyjny, razem z dziećmi z Lubelszczyzny w koloniach będą uczestniczyć dzieci z Białorusi, Ukrainy i Czeczenii – dodaje. Jak trafić na wakacje z Caritas? – Proboszczowie zgłaszają osoby potrzebujące. To na proboszczu spoczywa odpowiedzialność za dokonanie tej selekcji – tłumaczy M. Jocek. Kolonie organizowane przez Caritas to szansa dla dzieci z ubogich rodzin na poznanie świata, w którym można współpracować z innymi, razem modlić się i bawić, nie martwić się o codzienne sprawy.

    Poszukiwanie pielęgniarek

    – Wielką siłą kolonii są wolontariusze, bez których tych wyjazdów by nie było. Dbamy, żeby na każdym turnusie był ksiądz, bo element opieki duchowej jest dla nas także istotny – dodaje Mateusz Jocek. – Każdego dnia odbywa się Msza św., są także inne modlitwy. Dużą pomocą dla nas byli studenci, ale odkąd nie mają obowiązku odbywania praktyk, to i wolontariuszy jest mniej. Ostoją są jednak szkolne koła Caritas i ich opiekunowie, którzy wspierają nas także w czasie wakacji. Nadal poszukujemy pielęgniarek na nasze turnusy, ale wierzymy, że takie osoby zechcą spędzić czas z dziećmi podczas kolonii – zachęca rzecznik.

    Pomoc uczy pomocy

    Całe przedsięwzięcie jest finansowane z funduszu Caritas Dzieciom. Pracownicy wraz z ks. Kosickim dwoją się i troją, by dopiąć wszystko na ostatni guzik. To wymaga od nich wielkiego wysiłku. – Pozyskujemy pieniądze także ze źródeł zewnętrznych. W tym roku dostaliśmy dofinansowanie z Ministerstwa Spraw Zagranicznych na wyjazd dzieci polonijnych. Otrzymujemy również wsparcie z lubelskiego kuratorium. Szacunkowy koszt pobytu dzieci w naszym ośrodku to około 200 tys. zł. Jeszcze zbieramy pieniądze – stwierdza Mateusz Jocek. – Bardzo często zdarza się, że są to pierwsze wakacje dla tych dzieci. zapewniamy im bogaty program kolonii, po to, by mogły się rozwijać i zobaczyć, że można przy wysiłku i pracy spełnić swoje marzenia – zaznacza Ewelina Piasecka z lubelskiej Caritas. – Integracja z rówieśnikami jest ogromnie istotna. Dzieci z rodzin dysfunkcyjnych przez przebywanie z opiekunami, wychowawcami i specjalistami Caritas mogą odetchnąć od trudów codzienności w swoich rodzinach. Wierzymy, że to pozwoli tym młodym ludziom na to, by w przyszłości nie powielali błędów swoich rodziców – dodaje Ewelina. – A mamy wiele takich pozytywnych przykładów. Jest całe grono osób, które wyjeżdżały jako dzieci na nasze kolonie, a teraz same wspierają fundusz Caritas Dzieciom. Życie im się dobrze ułożyło, zrobili kariery naukowe i zawodowe – ale – jak podkreślają – impulsem do tego było to, co przeżyli podczas kolonii Caritas – podkreśla Mateusz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół