• facebook
  • rss
  • Kredowe tajemnice

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 30/2014

    dodane 24.07.2014 00:00

    Podobno jest dobrotliwy i spełnia życzenia. Jednak jeśli ktoś  naruszy jego  spokój, na zawsze będzie błądził po zakamarkach chełmskich  podziemi.

    Duch Bieluch, bo o nim mowa, od lat rządzi się w podziemnych korytarzach Chełma. Według legendy jest duchem białego niedźwiedzia widniejącego w herbie miasta. To właśnie on czuwa nad niezwykłą atrakcją turystyczną, jaką jest kopalnia kredowa pod centralną częścią Chełma. Chełmska kopalnia, która liczy przeszło kilkadziesiąt kilometrów długości, nigdy tak naprawdę nią nie była. Żeby była kopalnia, muszą być profesjonalni górnicy, a w Chełmie już na początku XIII w. tak naprawdę górnikiem był każdy mieszkaniec. Chełmianie na własną rękę pod swoimi piwniczkami wydobywali kredę. Kreda służyła jako proszek do czyszczenia metali, bielidło do twarzy czy czyścik do zębów. Była również cennym surowcem do produkcji farb, pudrów kosmetycznych, lekarstw.

    Stosowano ją w malarstwie, ceramice i budownictwie. Dlatego też po jakimś czasie górnicy amatorzy rozpoczęli sprzedaż kredy wędrownym kupcom. Proceder wydobywczy trwał do XIX w, kiedy to podziemne chodniki zaczęły się nagle zapadać i władze zabroniły wydobywać kredę. W czasach grabieżczych najazdów na miasto kredowe korytarze zamieniły się w schrony. Bardzo często ukrywano tam również skarby. Podczas II wojny światowej schronienie w podziemiach znajdowali także Żydzi. Z czasem o kredowym labiryncie zapomniano. Dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku, sam przypomniał o sobie. W centrum Chełma zapadła się najpierw jedna, potem kolejna ulica, a wraz z nią niemal cała ciężarówka. W 1974 r. władze miasta podziemia wzmocniły i udostępniły mieszkańcom. Do zwiedzania przygotowana została oświetlona i zabezpieczona trasa turystyczna o długości 2 km. Dziś każdy, kto chce wejść do kopalni, by spotkać się z duchem Bieluchem, musi założyć kask. Każdy dostaje też do ręki lampę. Zwiedzanie trwa 50 minut, a temperatura w podziemiach wynosi tylko +9°C.  Jak informują przewodnicy, Chełmskie Podziemia Kredowe kryją w sobie jeszcze wiele tajemnic. Podobno w kredowych ścianach ciągle znajdują się jeszcze książęce kosztowności i skarby chełmskich mieszczan. Jednak do niektórych miejsc mogą dotrzeć tylko specjalne ekipy badawcze, które przez wiele jeszcze lat będą odkrywały, jak długie tak naprawdę są chełmskie chodniki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół