• facebook
  • rss
  • Rzeźbiarze bezcennych kruszców

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 34/2014

    dodane 21.08.2014 00:00

    10 lat działalności Inicjatywy Tato.Net. 7 tys. uczestników z Polski i zagranicy. 350 warsztatów w 60 różnych miejscowościach. To bilans liczbowy. O bilansie duchowym świadczą relacje uczestników warsztatów prowadzonych w Polsce i za granicą.

    To niezwykłe przedsięwzięcie, które, jak wskazują badania, już wkrótce stanie się jednym z głównych intelektualnych dóbr eksportowych naszego kraju. – Wychowując dziecko, jesteś jak rzeźbiarz mający do czynienia z najcenniejszym marmurem – mówi Rafał Sołtysek, który w zeszłym roku wziął udział w warsztacie „Bliżej – pełna łączność”. – Bez obróbki pozostanie bezkształtną bryłą. Gdy uderzysz dłutem za lekko, kształt płaskorzeźby daleki będzie od ideału. Gdy przesadzisz z siłą, kamień pęknie. Pozostanie w nim na zawsze nieusuwalna rysa. Gramy więc o najwyższą stawkę – bycie tatą – najważniejszą misję w życiu mężczyzny.

    Klucz do sukcesu

    Ojcowie coraz częściej zdają sobie sprawę, że bycie ojcem to rzeczywiście misja, a działania powołanej do życia w Lublinie Fundacji Cyryla i Metodego i wywodzącej się z niej Inicjatywy Tato.Net od lat zachęcają ojców do efektywnego spędzania czasu z dzieckiem. – Jakiś czas temu prowadziliśmy badania na Lubelszczyźnie, gdzie co drugi ojciec mówił, że dzisiejsze wychowanie dzieci jest znacznie trudniejsze niż kilkanaście lat temu – mówi Dariusz Cupiał, współzałożyciel fundacji oraz pomysłodawca i koordynator programu Inicjatywa Tato.Net.

    – Dlatego staramy się wspierać rodziny w tym procesie i wyposażać dzisiejszych ojców w to, co jest im do współczesnego wychowania dzieci najbardziej potrzebne. – Nieustanna gonitwa za zrobieniem „czegoś”, co jest bardzo ważne, co pozwala mojej rodzinie istnieć, o czym muszę wciąż pamiętać, zaczęło wywoływać we mnie obawę, że nie do końca zauważam potrzeby moich dzieci – opowiada Łukasz Winiarski. – Fizyczna obecność w domu nie zawsze przekładała się na pełną relację. Pomyślałem, że należy to zmienić. Kluczem do poprawy dostrzeżenia potrzeb pięcioletniego synka okazały się warsztaty przygodowe Tato.Net. Zapisałem nas obu na czterodniowy „Spływ kajakowy Bugiem dla ojców z przedszkolakami”. To był strzał w dziesiątkę – nie kryje zadowolenia Łukasz.

    Powód do dumy

    Zanim Inicjatywa Tato.Net zaczęła dziesięć lat temu funkcjonować, poprzedziło ją wiele spotkań, rozmów i doświadczeń. – Pamiętam, że rok 2004 był Rokiem Boga Ojca – wspomina Dariusz Cupiał – Wtedy też usłyszałem w jednej z rozgłośni katolickich przesłanie Wandy Półtawskiej pod hasłem „SOS dla ojców”. To był apel, by wiek, który właśnie się rozpoczął, uczynić czasem „kairosu” ojców. Zacząłem się nad tym bardzo mocno pochylać i zastanawiać. Ważna była również historia mężczyzny z Białorusi, który w tym czasie po raz pierwszy odwiedził Zachód, czyli Polskę i miał marzenie, żeby ktoś go zaprosił do zdrowej normalnej rodziny – dodaje Cupiał. – Pamiętam dreszcz na plecach, gdy słyszałem te słowa. Nie ukrywam, że u podstaw Inicjatywy Tato.Net leżały też moje osobiste doświadczenia, także i te trudne. Dziś po dziesięciu latach twórcy Tato.Net mogą być dumni ze swojego „dziecka”. Do siedziby fundacji przychodzą listy i e-maile od uczestników warsztatów – zarówno ojców, jak i dzieci. – Ostatnio dostaliśmy list od Marysi, która wraz z ojcem wzięła udział w organizowanym przez nas spływie kajakowym – mówi Wojciech Czeronko z Tato.Net. – Napisała: „Czekałam na ten wyjazd trzy lata. Wcześniej tata zabierał na wyprawy moje starsze siostry. To była naprawdę przygoda życia, cieszę się, że mam takiego wspaniałego tatę i jestem z niego dumna. Uważam, że każdy tata powinien wybrać się na taką wyprawę ze swoim dzieckiem”.

    Trzeba się uczyć

    Tato.Net to nie poradnia ani rodzaj terapii. To pewnego rodzaju rewolucja w myśleniu o ojcostwie. – Ojcowie zaczęli trzymać się razem, otwierać na swoje wnętrze oraz na obecność innych ojców – mówi Dariusz Cupiał. Do dziś już prawie 7 tys. uczestników, nie tylko z Polski, wzięło udział w działaniach prowadzonych przez Tato.Net. – Zdarzyło się też, że prawie 1,5 tysiąca km przejechał jeden zdeterminowany ojciec z Kanady do Chicago, żeby wziąć udział w warsztacie – dodaje twórca inicjatywy. Jak podkreślają twórcy Tato.Net, niewielu rodzi się superojcem lub ojcem od razu niedomagającym. – Ojcostwa można się nauczyć – przekonuje Dariusz Cupiał. – W rodzicielstwie zawsze możemy się podciągnąć, zainspirować. Chodzi o to, by nasze dzieci były szczęśliwe i rodzina funkcjonowała prawidłowo.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół