• facebook
  • rss
  • Pokochaj trędowatego

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 40/2014

    dodane 02.10.2014 00:15

    – Jeśli ktoś mówi o św. Franciszku, że to święty „ciepłe kluchy”, to znaczy, że w ogóle go nie zna – mówi o. Piotr Stasiński, kapucyn z Poczekajki.

    Franciszek wąchający kwiatki i karmiący zwierzątka to Franciszek nierealny. Ten prawdziwy był bardzo konkretny i wymagał od siebie. Nie roztkliwiał się nad sobą. Postanowił oddać swe życie Chrystusowi i jeśli coś mu w tym przeszkadzało, to z tym walczył, walczył z pokusami, czasem wręcz drastycznie. To właśnie dziś ludzi pociąga: konkret – dodaje. Za św. Franciszkiem mogą iść wszyscy niezależnie od wieku i stanu.

    Młodzi (czyli tacy do trzydziestki) zaproszeni są do Młodzieży Franciszkańskiej, starsi do Franciszkańskiego Zakonu Świeckich, zwanego przedtem III Zakonem św. Franciszka. – Jeśli ktoś w swoim życiu chrześcijańskim chce robić coś więcej, niż uczestniczyć tylko w niedzielnej Mszy św., może na przykład wejść na drogę formacji w duchu franciszkańskim. Młodych zapraszamy do wspólnoty Młodzieży Franciszkańskiej, w której droga nie musi się kończyć wraz z ukończeniem studiów czy założeniem rodziny. Jej kontynuacją jest Franciszkański Zakon Świeckich, w którym spotykają się rodziny, małżeństwa, osoby samotne w różnym wieku. W każdej chwili można przyjść na spotkania wspólnoty III zakonu i przekonać się, czy to jest to, co to mi odpowiada. Zapraszamy w każdą sobotę o 17.00 – mówią lubelscy kapucyni z Poczekajki. Okazuje się, że podobne etapy, jakich doświadczał w życiu św. Franciszek, przeżywa każdy człowiek. – Choć żyjemy w czasie komputerów, lotów w kosmos i technologii, o których pewnie Franciszkowi się nie śniło, wciąż to, co stało się jego udziałem 800 lat temu, można odczytać w naszym życiu – przekonują ci, którzy poszli szlakiem Biedaczyny z Asyżu. Jeden z etapów nawrócenia nosi nazwę „trędowaty”. Święty Franciszek opisuje, jakim wstrętem napawali go trędowaci, kiedy jednak przylgnął do Jezusa, mógł spokojnie im posługiwać bez żadnych negatywnych odczuć. Dla Franciszka to była rewolucja. – Każdy z nas ma swojego „trędowatego”, którego nie cierpi. Te negatywne odczucia mogą zatruwać radość życia. Warto znaleźć swego trędowatego i dobrze go poznać, a potem … pokochać, a przynajmniej oswoić. Trędowaty, którego spotkał Franciszek, pozostał trędowatym, zmienił się jednak Franciszek. Na pewno nie jest to łatwa przemiana, ale jak pokazuje życie, możliwa – mówią Teresa i Anna z lubelskiej wspólnoty. 4 października przypada wspomnienie św. Franciszka. U ojców kapucynów to wielkie święto i odpust parafialny. Tegoroczna Suma odpustowa odbędzie się o godz. 18. Przewodniczyć jej będzie ks. Eugeniusz Derdziuk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół