• facebook
  • rss
  • Sumienia nie zostawiam w domu

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 49/2014

    dodane 04.12.2014 00:00

    – Rola towarzysza od początku do końca ludzkiego życia czyni lekarza szczególnie odpowiedzialnym nie tylko za ciało i jego stan, ale także w jakimś sensie za duszę pacjenta – mówił na KUL prof. B. Chazan.

    Lekarz jest z natury swojej towarzyszem człowieka od jego pierwszych chwil, kiedy to rozwija się w łonie matki, aż do ostatniego momentu jego życia. To lekarz stwierdza zgon pacjenta. – Lekarz wierzący ma większe szanse zrozumieć nie tylko fizyczne, ale i duchowe potrzeby pacjenta. W tym kontekście warto przyjrzeć się ich wzajemnej relacji. Zwykle jest ona bardzo powierzchowna, tymczasem wydaje się, że obu stronom potrzebny jest pełniejszy kontakt. Pacjenci mają prawo oczekiwać od lekarzy czy pielęgniarek czegoś więcej niż tylko recepty, dobrze wykonanej operacji czy innych czynności medycznych.

    Z wdzięcznością przyjmą każde pocieszenie, gest, uśmiech, zrozumienie lęku przed chorobą i śmiercią. Byłoby wspaniale, gdyby obie strony dostrzegły swoje ograniczenia. Pacjent wyczuje, czy lekarz jest nim autentycznie zainteresowany, czy jest on dla niego tylko kolejnym przypadkiem. Pacjenci nie potrzebują „urzędników od zdrowia”, ale lekarzy, którzy wykażą prawdziwą troskę. Pacjent, który obdarza lekarza zaufaniem, czuje się po wizycie lepiej, już zanim zrealizuje receptę czy zażyje leki. Pewność, że jest się w dobrych rękach, pomaga zdrowieć – mówił prof. Chazan, który na KUL wygłosił wykład zatytułowany „Lekarz wobec wartości życia”.

    Czas próby

    Profesor z wielką mocą podkreślał, że tylko Bóg jest Panem życia. – Komuś, kto znalazłby się na tej planecie nagle, z zewnątrz, trudno byłoby uwierzyć w to, że mieszkańcy Ziemi bez sądu, bez wyroku zabijają swoje dzieci na początku ich życia, ponieważ nie odpowiadają ich oczekiwaniom, ponieważ pojawiły się w niewłaściwym czasie, ponieważ chorują, mają jakieś wrodzone nieprawidłowości. Że całymi latami przechowują zamrożonych ludzi w najwcześniejszym zarodkowym okresie ich życia w lodówkach – dodał prof. Chazan. Nawiązał także do podpisania deklaracji wiary przez lekarzy, co niedawno było bardzo szeroko komentowane w mediach. – O lekarzach katolikach mówiono wtedy, że w pracy powinni się posługiwać encyklopedią, a w domu encykliką, że sumienia nie powinni zabierać do pracy. Wiele osób wypowiadało się negatywnie na temat lekarzy katolików, wyśmiewano ich i podawano w wątpliwość ich kompetencje. Od czasu, nazwijmy to, „przypadku Chazana” lekarze starający się o stanowiska kierownicze są przepytywani, czy podpisali deklarację wiary. Jeśli tak, nie mają szans na objęcie stanowiska – mówił profesor.

    Lekarze potrzebują wsparcia

    – Muszę powiedzieć, że reakcja środowisk katolickich nie była zbyt mocna. Nie czuliśmy często wsparcia. Dodatkowym ciosem była wypowiedź jednego z księży profesorów KUL, który napisał, że podejmując pracę w instytucji państwowej, powinniśmy zawsze przestrzegać prawa, jakie tam obowiązuje, nawet jeśli każe zabijać. Odebrało to nam, katolickim lekarzom, którzy nie chcą dokonywać aborcji ani pomagać w jej dokonaniu, argumenty w obronie naszych racji. Pomogło także akcji rządzących, którą można nazwać zarządzaniem lękiem.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół