• facebook
  • rss
  • Książka będzie dziełem sztuki

    Ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 50/2014

    dodane 11.12.2014 00:00

    Z Piotrem Tokarczukiem, dyrektorem placówki, o modzie na czytanie, nowej filii oraz o działalności kulturalnej rozmawia ks. Rafał Pastwa.

    Ks. Rafał Pastwa: W jakich okolicznościach zaczął Pan kierować biblioteką?

    Piotr Tokarczuk: Zaczęło się zupełnie przypadkiem osiem lat temu. Przyszedłem tu do pracy w momencie niełatwym dla tej instytucji. Moja poprzedniczka zrezygnowała, a ja postanowiłem spróbować poprawić kondycję biblioteki.

    Jakie trudności może mieć biblioteka? Jej działalność kojarzymy tylko z wypożyczaniem książek.

    Miejska Biblioteka Publiczna w Lublinie to tak naprawdę kilkadziesiąt placówek, w których pracuje ponad 160 osób. Każda osoba to odrębna historia, a wszystkie one stanowią złożony organizm, którym trzeba zarządzać. Przede wszystkim trzeba przekonać organizatora – w tym przypadku Urząd Miasta w Lublinie – że warto inwestować w bibliotekę. Koszty naszego funkcjonowania są przecież finansowane z podatków. Jesteśmy największą instytucją kultury w mieście, a jednocześnie najbardziej rozproszoną.

    Czy biblioteka może być miejscem atrakcyjnym dla współczesnego mieszkańca Lublina?

    Na przestrzeni ostatnich lat poziom czytelnictwa w bibliotekach nie zmalał, ale dramatycznie zmniejsza się liczba tych instytucji w naszym kraju. Od 2002 roku zniknęło ponad 600 bibliotek publicznych. Tymczasem w Lublinie od 2011 do 2014 roku powstało siedem nowych bibliotek. Jesteśmy w kraju zdecydowanym liderem. Z roku na rok liczba czytelników w Lublinie rośnie. Powstają nowe filie. Trudno byłoby sobie wyobrazić, że dostajemy pieniądze z kasy miasta, gdyby nie było wyników.

    Biblioteka świadczy swoje usługi za darmo. Jaka więc korzyść z tego, że ktoś przyjdzie i wypożyczy książkę?

    Korzyść jest taka, że my kształcimy konsumentów dla wszystkich innych instytucji kultury. Pierwszy kontakt z kulturą następuje zazwyczaj w bibliotece. Mały człowiek bierze do ręki książkę. Przyprowadza go do biblioteki rodzic bądź też pani przedszkolanka. Tak zaczyna się edukacja kulturalna. A dbamy o to, by nasze książki były wartościowe i nie zrobiły nikomu krzywdy swoją treścią.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół