• facebook
  • rss
  • Ida - siostra miłosierdzia

    ks. Rafał Pastwa

    dodane 24.02.2015 16:10

    To obraz o intymnej relacji zakonnicy z Jezusem, która poza murami klasztoru odkryła ludzkie okrucieństwo. Dla mnie to film o przebaczeniu, film o Idzie - siostrze miłosierdzia.

    – Jakie jest księdza zdanie na temat filmu „Ida”? – pytają dwie studentki. – Dobre – odpowiedziałem. – Jeszcze kilka razy usłyszałem dzisiaj to pytanie. Odpowiedziałem tak samo. Wielu młodych ludzi tego filmu nie obejrzało, bo jest czarno-biały, a główna bohaterka jest zakonnicą. Spora grupa dorosłych też tego filmu nie obejrzała. Ale dotrze do nich wszystkich ogólnopolska wrzawa wokół filmu, który zdobył Oscara. A wrzawa kojarzy się z tłumem. A tłum zawsze domaga się egzekucji. Jakiegoś konkretnego ukrzyżowania – bo taki jest tłum.

    Cezary Harasimowicz, współautor pierwszych wersji scenariusza „Idy”, podkreślił w programie Andrzeja Mrozowskiego, że film Pawła Pawlikowskiego nie jest ani dokumentem, ani też nie jest dziełem publicystycznym. Wyznał, że jest to dla niego nawet film religijny, ukazujący proces poszukiwania tożsamości. Ja się zgadzam ze zdaniem Harasimowicza. Nie dlatego, że jest absolwentem KUL, ale dlatego, że zna się na sztuce, także filmowej.

    Pierwotny scenariusz filmu Pawlikowskiego nosił tytuł „Siostra miłosierdzia”. I tak należy odczytywać film, który został słusznie nagrodzony Oscarem. Przykro, że nawet komentarze katolików nie biorą pod uwagę wątku miłosierdzia albo poświęcają mu zbyt mało uwagi.

    Czym jest miłosierdzie Idy? To przebaczenie. Może próba przebaczenia. Tego nie wiem. Obraz Pawlikowskiego jest subtelny, łagodny, ale okrutnie wyrazisty. Nic w tym filmie nie jest zamglone. Chyba że my sami chcemy ten obraz rozmyć, zafałszować.

    Przed przyjęciem ślubów zakonnych przełożona odsyła Idę do ciotki. Okazuje się, że kandydatka pochodzi z rodziny żydowskiej. Jej cała rodzina zginęła z rąk Polaków, a ciotka – niegdyś wpływowa prokurator aparatu bezpieczeństwa – ma na rękach krew wielu bohaterów podziemnej Polski. Z taką rzeczywistością spotyka się Ida poza murami klasztoru. I co robi? Wraca do klasztoru. Nie rozlicza, nie oskarża. W jej życiu wygrywa Jezus, Bóg miłosierny. To do Niego wraca Ida. Z Nim będzie szukać własnej tożsamości, dzięki Niemu pewnie przebaczy.

    Droga Krzyżowa jest wyjątkowym nabożeństwem w czasie Wielkiego Postu. Znam nawet osoby niewierzące, które rozważają drogę Jezusa jako uniwersalny przekaz miłości i szacunku dla każdego człowieka. Tak, bo droga Jezusa to nie jest wspomnienie minionego wydarzenia. On nie znalazł się na tej drodze jako pierwszy, jedyny i ostatni. Ale tylko Jezus odbył ją w tak wyjątkowy sposób – otworzył wszystkim ludziom zdrój miłosierdzia. Chciał byśmy byli ludźmi miłosierdzia albo – jak niektórzy wolą – przebaczenia.

    Dzisiaj przekonałem się po raz kolejny, że wielu komentatorów nie obejrzało „Idy”. A jeśli film Pawlikowskiego obejrzeli – to z gotowym nastawieniem. Dla mnie ten film, podobnie jak dla wielu osób, jest filmem o przebaczeniu, o szukaniu własnej tożsamości. To obraz wręcz religijny, o intymnej relacji zakonnicy z Jezusem, o Idzie – siostrze miłosierdzia.

    Sztuka nie jest odzwierciedleniem rzeczywistości. Bo nie po to jest sztuką. Nie traktujmy „Idy” jako podstawy do wymierzania ciosów przeciwnikom politycznym czy środowiskom, z którymi nam nie po drodze. Nie po to Ida wraca do klasztoru.

     

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • zaniepokojony1
      25.02.2015 00:58
      Szczęść Boże. Oglądając ten film na początku dostałem pewnego zawodu. Wydawał mi się może to słowo zabrzmi nieadekwatnie, ale dość płytki, bezwartościowy. Jednak po dłuższym namyśle zobaczyłem jaka głębia tkwi w prostocie tego filmu. Historia Idy jest wręcz banalna. Tutaj nie ma nic nadzwyczajnego. Jednak mamy w tym filmie bardzo wyraźne zestawienie człowieka wierzącego i niewierzącego. Ciotka i Ida są bardzo blisko siebie, dlatego ten obraz staje się coraz bardziej wyraźny. Szczególnie warto przyjrzeć się cierpieniu właśnie ciotki. Ludzie mówią, że to jest próba wybielenia stalinowskich zbrodniarzy. Bzdura totalna! To jest przybliżenie na cierpienie człowieka niewierzącego, obłąkanego.

      Poruszyłem tylko jeden wątek, bo o tym filmie można by napisać bardzo szczegółową pracę. Ksiądz skupił się na Idzie i ocenił to bardzo trafnie, jednak pełnia przekazu każe również skupić się na ciotce. Wtedy zobaczymy to dzieło. Dzieła, które z pewnością jest jednym ze świadectw wiary w Jezusa Chrystusa.

      Dodam jeszcze od siebie ostatnią refleksję. To jest film wymagający. Nie każdy dostrzeże jego piękno, ale też nie każdy ma dar rozumowania sztuki. Dlatego jeżeli uważasz, że ten film ma na celu przypisać Polakom gębę antysemitów czy wybielić stalinowską prokurator, to znaczy, że go nie rozumiesz. I jeszcze jedno, najważniejsze. Jeżeli nie oglądałeś to masz absolutny ZAKAZ wypowiedzi na ten temat.

      Pozdrawiam i dziękuję Księdzu za ciekawy artykuł. Z Panem Bogiem.
    • sorcier
      25.02.2015 13:09
      Kłamstwo (w nawet najpiękniejszym - pobudzającym wrażliwość - opakowaniu), kłamstwem pozostaje.
    • sorcier
      26.02.2015 16:08
      @zaniepokojony1
      To Pan nie zrozumiał tego filmu. A teraz możemy co najwyżej podpisać protokół rozbieżności.
      Tyle na ten temat (nie w temacie!).
    • sorcier
      26.02.2015 16:44
      P.S.
      Pamięta Pan "Spartakusa" z Kirkiem Douglasem? To był film ahistoryczny - tym niemniej, nigdy nie ośmieliłbym się nazwać jego fabuły absurdalną. Podobnie jest np. z naszymi "Krzyżakami" albo "Braveheart'em" Mela Gibsona - fabuła niewiele ma wspólnego z rzeczywistością historyczną, ale jednocześnie nie przeczy rzeczywistości historycznej - jest to historia wiarygodna, ponieważ różne jej elementy mają zaczepienie w wydarzeniach , które miały miejsce, również idee, które te filmy propagują mają zaczepienie w rzeczywistości.
      Ida jest od tej rzeczywistości oderwana, a przez to absurdalna. Proszę podać choćby jeden przykład kata w todze, który zachował się podobnie, oraz polskiego mordercy Żydów, który również zachowuje się tak zupełnie niewiarygodnie. Choćby jeden taki przykład!
      P.S. O potrzebie wiarygodności w tym sensie pisał choćby wybitny twórca baśni/fantasy, J.R.R. Tolkien. Bez owej wewnętrznej spójności i wiarygodności - nawet zupełnie fantastyczna historia - będzie tylko absurdem, a nie subkreacją.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół