• facebook
  • rss
  • Wstęp do dawnych dni

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 11/2015

    dodane 12.03.2015 00:00

    Badaczka rękopisów. Do gabinetu prof. Małgorzaty Kowalewskiej, mediewistki, z Wydziału Filozofii i Socjologii UMCS, wpada mnóstwo światła. Jest jasno... jak w średniowieczu.

    Do dziś pokutuje stereotypowe myślenie o tej epoce. – To nie był ciemny okres dziejów, wręcz odwrotnie – mówi mediewistka. – Niekiedy myślę sobie, że daleko nam do średniowiecza – przekonuje. – Średniowiecze nazwano epoką mroków tylko po to, by skontrastować je ze starożytnością i odrodzeniem. To zabieg techniczny, który utrwalił w głowach nieprawdziwy schemat. Tymczasem to renesans okazał się czasem zaraz, gnozy i magii – zwraca uwagę.

    Kosmiczny eksperyment

    Profesor Kowalewska urodziła się i wychowała w Lublinie. Studia na KUL rozpoczęła w roku wyboru prof. Wojtyły na papieża. Rozpoczęła naukę na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej.

    – Studiowałam filozofię teoretyczną. Na trzecim roku spotkałam ks. prof. Stanisława Wielgusa, który od niedawna pracował na KUL – opowiada. – Prowadził seminarium z historii filozofii średniowiecznej, a drugie z edytorstwa. Eksperymentalnie, nie znając profesora, zapisałam się na edytorstwo wraz z grupą przyjaciół. Tam już zostaliśmy – mówi. – Edytorstwo to wspaniała sztuka czytania i przygotowywania rękopisów. Bez tej umiejętności wielu dokumentów byśmy nie znali – podkreśla. Praca magisterska przyszłej mediewistki była częścią dzieła pięcioosobowego zespołu edytorskiego. Studenci jako zwieńczenie studiów przygotowali i opracowali obszerny komentarz polskiego filozofa Benedykta Hesse do „Fizyki” Arystotelesa.

    Średniowiecze pod kreską

    Bezpośrednio po studiach zdolną absolwentkę zatrzymano na uczelni. W ramach studiów doktoranckich kontynuowała pracę edytorską nad dziełami Arystotelesa. – Dzięki tej pracy zachowujemy ciągłość kulturową. Udostępniamy je. Gdyby nie edytorzy, rękopisy średniowieczne leżałyby gdzieś w archiwalnym pudle – zwraca uwagę. Na Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej trafiła w 1990 r. i zaczęła pracować w Zakładzie Historii Filozofii Dawnej. Z archiwisty stała się nauczycielem akademickim.
    – Kobieta w średniowieczu mogła zostać mniszką lub żoną. Jeśli należała do warstwy kupieckiej, to często prowadziła interesy i zajmowała się, mówiąc ogólnie, biznesem. Kobiety pełniły rolę regentek w imieniu swoich małoletnich synów. Niekiedy wyruszały na wyprawy rycerskie. Zazwyczaj o tym nie myślimy, ale kobiety ze Skandynawii były równoprawnymi partnerkami wojowników. W średniowieczu kobiety zajmowały się też rzemiosłem. Uprawiały zawód akuszerki. W Salerno była nawet znana szkoła medyczna dla kobiet. Wbrew pozorom to w starożytności miały mniej do powiedzenia niż w średniowieczu – wyjaśnia pani profesor. – Kobiety pełniły rolę cywilizacyjną wobec mężczyzn. Zmuszały ich do delikatnego zachowania. To dzięki nim pojawiają się w tamtym czasie sztućce – dodaje mediewistka.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół