• facebook
  • rss
  • Nie dla nich ciasne ramy

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 12/2015

    dodane 19.03.2015 00:00

    70 dziewczyn w wieku od 13 do 18 lat. Wszystkie na bakier z prawem. Co tydzień wolontariusze pokazują im, jak wyjść na prostą.

    Podgłębokie – niewielka miejscowość w powiecie łęczyńskim. Od lat znajduje się tu Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy dla dziewczyn. – Pochodzą z całej Polski i zdecydowanie nie przebywają tu z własnej woli – informuje siostra Teresa Neitsch ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Misjonarek Miłości, która wraz z grupą młodych ludzi w każdy piątek przyjeżdża do Podgłębokiego, by zwyczajnie być z dziewczynami.

    O Bogu i kobiecości

    Poniedziałkowy późny wieczór. Grupa studentów wraz z siostrą Teresą na 11 piętrze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego omawia kolejny wyjazd do Podgłębokiego. – Będziemy opowiadać o sa- voir-vivrze – informuje Agata, jedna z wolontariuszek, studentka piątego roku architektury. – Na każde spotkanie przygotowujemy konspekty z ważnymi tematami – mówi siostra Teresa.

    – Opowiadamy im o Bogu, o kobiecości i męskości, o relacjach – dodaje. Młodzi ludzie do Podgłębokiego jeżdżą już od dziesięciu lat. – To taka tradycja – jedni odchodzą, przychodzą kolejni i wolontariat trwa – mówi Agata. Siostra Teresa kontynuuje tradycję sióstr Franciszkanek Misjonarek Miłości w opiece nad wolontariatem. – Wiem, że te dziewczyny są szczere. Dajemy im czas. Chcemy z nimi być i mówić, że są wartościowe – podkreśla.

    To nic nie kosztuje

    Na początku roku szkolnego, kiedy do ośrodka przybywają nowe dziewczyny, a niektóre z niego odchodzą bądź przenoszone są w inne miejsca, wolontariusze dzielą podopieczne na grupy. – W każdej z nich jest po kilkanaście dziewczyn, z którymi pracują dwie osoby – wyjaśnia Agata. – Gdy jeździmy do nich w piątek, prowadzimy równolegle kilka spotkań. – Pracuję z koleżanką – mówi Piotr, jeden z trzech mężczyzn w dziesięcioosobowej grupie wolontariuszy. – Na początku trochę się bałem. Nie wiedziałem, czy mnie zaakceptują. Myślałem, że będzie trudno się z nimi dogadać – przyznaje. – Pamiętam, że widzieliśmy wielkie zdziwienie, gdy dziewczyny dowiadywały się, że my to robimy za darmo – kontynuuje Agata.

    Bez ocen

    Wolontariusze oprócz cotygodniowych spotkań organizują dziewczynom także wyjazdy, imprezy sportowe i taneczne. – Tradycją już stały się dni skupienia i rekolekcje, które prowadzimy dla nich w naszych zakonnych domach – mówi siostra Teresa. Z wielkim aplauzem spotkał się wśród podopiecznych Dzień Kobiet, podczas którego męskie grono przygotowało specjalne występy, a każda z dziewczyn dostała kwiatek. – W zeszłym roku zorganizowaliśmy obóz o tematyce piękna – opowiada Agata. – Przywieźliśmy sukienki, buty, każda z dziewczyn została przez nas umalowana i uczesana. Koledzy w garniturach wprowadzali je na scenę – wspomina wolontariuszka. – Dziewczyny na początku bardzo mocno się zarzekały, że nie założą żadnych sukienek, bo ostatni raz miały je na Komunii, ale później były zachwycone swoim wyglądem. – Wolontariuszom na tyle udaje się nawiązać właściwe relacje, że potrafią sprawić, by dziewczynom chciało się systematycznie uczestniczyć w proponowanych przez nich zajęciach – mówi Małgorzata Partyka, wychowawca w ośrodku. Wiele wychowanek korzysta z pomocy wolontariuszy nawet po opuszczeniu ośrodka. – Często jest to pomoc w znalezieniu szkoły, pracy czy mieszkania, ale przede wszystkim wsparcie w pokonywaniu codziennych trudności – podkreśla wychowawczyni. Siostra Teresa za klucz do sukcesu w dotarciu do dziewczyn uważa fakt, że żaden z wolontariuszy ich nie ocenia. – To są ponadprzeciętne dziewczyny – zauważa. – Trzeba dojść do źródła tego, dlaczego tak się stało, że znalazły się w ośrodku i nie mieszczą się w pewnych ramach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół