• facebook
  • rss
  • Amerykański "Rajd Dragonów"

    ks. Rafał Pastwa

    dodane 24.03.2015 17:58

    Amerykanie nie chcą demonstrować siły, lecz odbyć ważne zadanie logistyczne. Wieczorem zjedzą kolację, a jutro po śniadaniu wyruszą w kierunku granicy z Czechami.

    - Zjedzą posiłek i będą odpoczywać. Rano, po śniadaniu, wyruszą w dalszą podróż. Gościmy konwój wojsk amerykańskich. To kilkudziesięciu żołnierzy i kilkadziesiąt maszyn różnego typu - mówi kpt. Dariusz Drączkowski, nieetatowy rzecznik prasowy Wielonarodowej Brygady w Lublinie.

    Wrażenie robią pojazdy opancerzone typu striker. - Są to pojazdy podobne do naszego rosomaka - wyjaśnia kpt. Drączkowski.

    Zdaniem oficera, nie chodzi tu o demonstrację siły ze strony wojsk amerykańskich. - Dla żołnierzy z USA jest to duże wyzwanie logistyczne i pewnego rodzaju sprawdzian. Dla naszych żołnierzy z kolei także jest to ważne ćwiczenie - tłumaczy kpt. Drączkowski. O szczegółach operacji oficer nie chciał informować ze względów bezpieczeństwa operacyjnego.

    Żołnierze amerykańscy wzbudzili zainteresowanie mieszkańców Lublina, którzy ustawili się na trasie konwoju. Jednak nie było tłumów. - Przyjechałyśmy z ciekawości, żeby zobaczyć żołnierzy USA. To niecodzienne zjawisko - tłumaczą Sylwia i Julia, studentki gospodarki przestrzennej na UMCS.

    - Za dużo media trąbią o wojnie. Wojny nie będzie, choć chciałoby się, żeby polska polityka zagraniczna uwzględniała nasze położenie geopolityczne - mówi Jan, emeryt z Lublina. - Przyszedłem wraz z kolegami zobaczyć sprzęt wojskowy i to wszystko. Nie powinno się siać paniki. Moim zdaniem to też trochę odwrócenie uwagi od naszych własnych problemów. W obecnej sytuacji w Polsce tym bardziej trzeba zadbać o naszą własną armię, własny przemysł, gospodarkę i kulturę - podkreśla z kolei pan Eugeniusz.

    - Ja się nie obawiam wojny, przyprowadziłam wnuka, bo chciał zobaczyć żołnierzy - mówi pani Maria. - Ludzie żyją własnymi sprawami, nie mają czasu na oglądanie telewizji, bo długo pracują. Kiedyś witano żołnierzy radzieckich, teraz amerykańskich. Świat się zmienia. Najważniejsze, żebyśmy umieli zadbać o swoje bezpieczeństwo - konkluduje pani Maria.

    Jutro rano konwój żołnierzy amerykańskich wyruszy w kierunku Kraśnika i będzie się kierował na południe kraju, w stronę granicy z Czechami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • sorcier
      24.03.2015 19:07
      "Wieczorem zjedzą kolację, a jutro po śniadaniu wyruszą w kierunku granicy z Czechami."
      Nawet nie przypuszczałem, że od kilkunastu lat, regularnie co kilka tygodni, wykonuję "ważne zadania logistyczne".
    • Stanisław_Miłosz
      24.03.2015 23:19
      Nie ma co dworować, sprawna ewakuacja ze strefy zagrożenia na z góry upatrzone pozycje to naprawedę poważne wyzwanie logistyczne.

      Trzeba wiedzieć którędy, by w koleinach polskich dróg nie ugrzęznąć, gdzie popasać, by się zdrowo polskich specjałów nażreć, a nie na śniadanie hamburgery, na obiad hamburgery, na kolację hamburgery. Choćby to, bo wiele do rozpoznania i przećwicznia można by wymieniać. To nie polskie wojsko co zawsze jakoś to będzie, to profesjonaliści!


    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół