• facebook
  • rss
  • Rajski związek

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 16/2015

    dodane 16.04.2015 00:15

    W raju Pan Bóg stworzył mężczyznę i kobietę. Z nich powstało małżeństwo podniesione do rangi sakramentu. Żadna inna para nie ma prawa do tego miana.

    Duszpasterstwa małżeństw i rodzin dotyczyły tegoroczne Duszpasterskie Wykłady Akademickie (DWA). To spotkanie formacyjne duchowieństwa archidiecezji lubelskiej, jakie od wielu lat co roku organizują wspólnie Katolicki Uniwersytet Lubelski i kuria metropolitalna. – To bardzo aktualny temat w obecnym czasie, kiedy powstało tyle zamieszania w związku z synodem biskupów dotyczącym rodziny, jaki już za nami, i jego następną częścią czekającą nas w październiku. Chcemy zwrócić uwagę księży na problemy, z jakimi spotyka się Kościół w tym kontekście – mówi ks. Ryszard Podpora, szef Wydziału Duszpasterskiego. Jednym z gości był ks. Przemysław Drąg, krajowy duszpasterz rodzin, który podkreślał, że zgodnie z nauczaniem Kościoła i stanowiskiem wielokrotnie podkreślanym przez biskupów podczas synodu jest fakt, że małżeństwo wywodzi się z raju. Tam Pan Bóg stworzył mężczyznę i kobietę i ich związek podniósł do rangi sakramentu. Jeśli się o tym zapomni, można lawirować, nazywając małżeństwem związki homoseksualne.

    – Dlatego w posługiwaniu duszpasterskim najważniejsze jest osadzenie małżeństwa w raju. Mówię o tym z mocą, bo zdarza się, że mówiąc o duszpasterstwie rodzin, mamy na myśli domy samotnych matek, działania za życiem, opiekę nad samotnymi i opuszczonymi, w efekcie mało kto pracuje, by służyć normalnym małżeństwom, które są podstawą w Kościele – podkreślał ks. Drąg.

    Problemy ludzi młodych

    Zaznaczał też, że mamy bardzo poważny problem z wiarą ludzi młodych w owocność sakramentu małżeństwa i łaskę z niego płynącą. Prawie połowa z nich nie wierzy, że sakrament małżeństwa coś do ich życia wniesie. To wyzwanie duszpasterskie w dzisiejszym Kościele. Drugi poważny problem dotyczy faktu, że w wielu diecezjach 30 proc. dzieci, które są chrzczone w Kościele, to dzieci pozamałżeńskie. Sondaże pokazują także, że ponad 40 proc. katolików uważa, iż antykoncepcja jest czymś dobrym i stosuje ją w swoim życiu. – To kontekst kulturalny, z którym dziś na co dzień spotykają się duszpasterze – zaznaczał ks. Drąg. By zmieniać tę nie służącą człowiekowi rzeczywistość, konieczne jest głoszenie ewangelii rodziny, i mają robić to nie tylko księża, ale przede małżonkowie chrześcijańscy, złączeni sakramentem.

    Co z ofertą dla rodzin?

    Owocność sakramentu małżeństwa przekłada się także na płodność. To dziś bardzo poważny problem również w kontekście polskim. W tej chwili jesteśmy na 212. miejscu na 222 państwa, jeśli chodzi o narodziny dzieci. Za nami są tylko kraje, gdzie są otwarte konflikty zbrojne. Zdaniem ks. Drąga dokumenty posynodalne zbyt mało miejsca poświęcają na pracę z normalnym małżeństwem. – Faktem jest, że w polskiej rzeczywistości wysiłek, jaki wkładamy w przygotowanie młodych do małżeństwa, jest unikatowy na skalę światową, jednak po zawarciu sakramentu młodzi małżonkowie nie znajdują oferty w Kościele. Wielu z nich nie chce lub nie jest jeszcze gotowych, by przynależeć do jakiegoś konkretnego ruchu kościelnego o charyzmacie rodzinnym. Poszukują jakichś krótkich rozwiązań na dany moment w ich życiu, jednak Kościół w Polsce takich ofert ma niewiele. Moim zdaniem to palący problem – zaznacza ks. Drąg. O wizji i praktyce poradnictwa małżeńsko-rodzinnego w Kościele mówił także ks. Mirosław Brzeziński z KUL. – Księża powinni być dobrze przygotowani do posługi w konfesjonale oraz odpowiedzialnie formować wiernych do sakramentu małżeństwa – powiedział ks. Brzeziński. – Młodym ludziom potrzeba czasu, by zrozumieli sens i znaczenie sakramentu małżeństwa. Żeby przyjąć Chrystusa, potrzeba przecież czasu. Nie da się tego załatwić w jeden weekend. Wymagana jest współpraca duszpasterzy i wiernych. Jako księża nie wiemy wszystkiego. Pewne rzeczy w przygotowaniu do tego sakramentu nie należą do duchownych. Mam na myśli naturalne metody planowania rodziny. Nie chodzi tu o „kalendarzyk”, ale o metody diagnostyczne, które pozwalają określić parze małżeńskiej jej cykl płodności. Od tego powinny być osoby świeckie, nawet jeśli duchowni posiadają wiedzę teoretyczną z tego zakresu – wyjaśniał. Odnosząc się do języka w pracy duszpasterskiej, podkreślił, że duchowni powinni posługiwać się słowami zrozumiałymi. – Jeśli czytamy różne dokumenty Kościoła, to są one zazwyczaj niezrozumiałe dla ludzi świeckich. Ale od tego jesteśmy my – żeby je wyjaśniać. Nie wolno nam osądzać osób, ale mamy ukazywać konkretne sytuacje, w których żyją. Musimy się uczyć tego, by mówić o sytuacji grzechu, nie zaś osądzać osoby – dodał. Duszpasterskie Wykłady Akademickie dotykają problemów, z jakimi spotykają się duszpasterze, pomagają w ich zrozumieniu i wskazują na możliwe rozwiązania. Dzięki nim księżom po prostu może być łatwiej w codziennej pracy duszpasterskiej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół