• facebook
  • rss
  • Tu przyszła odpowiedź

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 21/2015

    dodane 21.05.2015 00:15

    – Byłam studentką KUL i zadawałam sobie pytanie, jaki jest plan dla mojego życia. Coraz częściej myślałam o zakonie. Kiedy spotkałam nasze siostry, przyszła odpowiedź – mówi siostra Anna, pierwsza Polka w zgromadzeniu.

    Złożyła właśnie pierwsze śluby wieczyste. Dużo tych „pierwszych razy”, ale od czegoś trzeba zacząć. – Zaczęłyśmy więc od Lublina, gdzie zgromadzenie otworzyło swój pierwszy dom w 2000 roku. Tu prowadzimy dom dziecka. Nasz założyciel mówił, że każda z nas powołana została do bycia „odbiciem i odtworzeniem tego oddania się, które Jezus uczynił Ojcu z samego siebie”. Tu też spotkała nas siostra Anna – mówi s. Łucja, przełożona lubelskiej wspólnoty. Z perspektywy czasu najlepiej widać, jak przez różne drobne znaki i zdarzenia Pan Bóg prowadzi człowieka. Tak było i w przypadku siostry Anny. – Byłam studentką KUL, wówczas kierunku nauk o rodzinie. Od jakiegoś czasu odczytywałam w swoim sercu tęsknotę za Panem Bogiem. Coraz bardziej zakochiwałam się w Jezusie. Szukałam też wtedy jakichś rekolekcji, miejsca, gdzie będę mogła lepiej przyjrzeć się sobie i swoim pragnieniom. W kościele akademickim KUL znalazłam ulotki zostawione przez siostry wynagrodzicielki, zapraszające na dni skupienia do ich domu. Wcześniej jakoś też obiły mi się o uszy informacje o tym zgromadzeniu, co dziś odczytuję jako jeden ze znaków. To było wówczas początkujące w Polsce zgromadzenie, mało znane. Postanowiłam jednak wybrać się do nich – opowiada siostra Anna.

    Nie taki zwykły dom

    Dom przy ulicy Judyma, gdzie siostry mieszkają, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Kiedy jednak przekroczy się próg, okazuje się, że nie jest to taki całkiem zwykły dom. – Przyjęły mnie siostry, które mówiły łamaną polszczyzną. Czasem trudno było je zrozumieć, jednak mimo to poczułam się tam znakomicie. Otoczyły mnie taką troską i serdecznością, że nie miałam ochoty wracać – przyznaje siostra Anna. Od tamtego czasu odwiedzała siostry coraz częściej. – Trochę trwało, zanim ostatecznie podjęłam decyzję, by wstąpić do tego zgromadzenia. Poznawałam siostry, ich pracę z dziećmi, które z różnych przyczyn musiały opuścić swój rodzinny dom, dowiadywałam się o charyzmacie. Tak bardzo aktualne wydało mi się przesłanie założyciela zgromadzenia, ks. Antoniego Celony, by przez pomoc najsłabszym i adorację Najświętszego Serca Jezusa przemieniać świat. To było to, co chciałam robić. Adorować Pana Jezusa, wynagradzać Mu krzywdy wyrządzane przez ludzi i pomagać innym. Dzieci, które siostry miały pod opieką, tej pomocy potrzebowały szczególnie, a ja kończyłam też studia pedagogiczne, więc miałam w tym kierunku potrzebne wykształcenie – opowiada siostra Anna. Do zgromadzenia wstąpiła 2 lutego 2007 roku. Okazało się, że 2 lutego to dzień utworzenia zgromadzenia, co było kolejnym znakiem dla młodej siostry. Po ośmiu latach w z zgromadzeniu złożyła śluby wieczyste. To pierwsza taka uroczystość w Polsce. Siostry mają nadzieję na kolejne powołania z naszego kraju i zapraszają dziewczęta rozeznające swoje powołanie na dni skupienia lub po prostu na rozmowę, a przy okazji na najpyszniejszą pizzę na świecie. Wywodzące się z Włoch zgromadzenie ma w tej dziedzinie wyjątkowy talent.

    Nie wystarczy odbudować miasto

    Historia zgromadzenia zaczęła się w 1918 r. w Mesynie na Sycylii od pewnego włoskiego kapłana Antoniego Celony, który czytając „znaki czasów” (trzęsienie ziemi z 1908 r., które zniszczyło zupełnie Mesynę), odkrył potrzebę i ważność charyzmatu wynagradzania. To był ogromny kataklizm. Trzęsienie ziemi, a po nim tsunami zniszczyło region. Zginęło wielu ludzi, a ci, którzy przeżyli, stracili wszystko. Po ulicach błąkały się sieroty, zaczęła się szerzyć prostytucja, rosła przestępczość. Ks. Celone widział jednak, że samo odbudowanie miasta to za mało. Trzeba się wziąć za odbudowę człowieka, jego wartości i godności. W swojej parafii jednoczył młodych ludzi, których nie tylko nauczał, ale z którymi podejmował różne działania na rzecz potrzebujących. Po głowie chodziła mu myśl, że potrzebne jest zgromadzenie, które zatroszczy się o najsłabszych, poprowadzi przedszkola, szkoły, domy spokojnej starości. Chciał, by przez modlitwę i rozważanie męki Pańskiej wynagradzać Jezusowi krzywdy czynione przez ludzi. Jego zamierzenia zostały niejako potwierdzone przez objawienia w Fatimie, gdzie Matka Boża wzywała do nawrócenia i wynagradzania. Jako człowiek bardzo pokorny zdawał sobie sprawę, że będzie potrzebował „wielu serc”, które poniosą ideał życia poświęconego Bogu i drugiemu człowiekowi. Powołał więc do życia zgromadzenie, którego głównym celem miało być prowadzenie społeczeństwa do zbawienia stosownie do wymagań chwili. W jego pracy i zamierzeniach wspierała go Marianna Palermo, która stała się duchową siostrą i pierwszą matką nowo rodzącej się rodziny zakonnej. Dziś siostry poza Włochami pracują w Brazylii, Stanach Zjednoczonych, na Wybrzeżu Kości Słoniowej i w Polsce – w Lublinie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół