• facebook
  • rss
  • Niebo jak w Fatimie

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 21/2015

    dodane 21.05.2015 00:15

    Do Matki Bożej Kębelskiej, do lubelskiej Częstochowy, od lat przybywają pielgrzymi z całej Polski, prosząc o potrzebne łaski.

    Mała miejscowość nieopodal tłumnie odwiedzanego co roku przez turystów Kazimierza Dolnego jest jednym z najstarszych w Polsce miejsc kultu maryjnego. I choć historię cudownej figury Matki Bożej wielu pielgrzymów zna tylko fragmentarycznie, to już o łaskach stąd płynących wiedzą bardzo dużo.

    Matka nie odmawia

    Kaplica zamkowa, w której znajduje się figura słynąca łaskami, pamięta czasy króla Kazimierza Wielkiego. Bazylika jest znacznie młodsza. W zeszłym roku obchodziła 100. rocznicę wzniesienia. Ale ludzie, którzy tu przyjeżdżają, modlą się w obu miejscach. – Od koronacji figury w 1978 r. zanotowano kilkaset potwierdzonych uzdrowień – mówi proboszcz parafii ks. Jerzy Ważny.

    – Ludzie przyjeżdżają tu, by prosić o uzdrowienie fizyczne, duchowe, ale także by modlić się o poczęcie dziecka, miłość i jedność w małżeństwie. Matka Boża Kębelska nie odmawia. W specjalnej Złotej Księdze Łask Matki Bożej Kębelskiej ciągle przybywa wpisów. – Wczoraj dostałem list, w którym małżonkowie opisują historię swojego życia – opowiada ks. proboszcz. – Dorota i Michał są małżeństwem od 2005 r. W tym czasie pięć razy byli w ciąży i pięć razy poronili. Mimo licznych badań lekarze nie potrafili stwierdzić przyczyny poronień – relacjonuje ks. Ważny – Dokładnie rok temu przybyli do Wąwolnicy, by prosić Matkę Bożą o potomstwo. Dziś cieszą się upragnionym dzieckiem.

    Uzdrowienia duszy i ciała

    Tego typu historii i świadectw jest bez liku. Część spisana i powszechnie znana. Część zachowana przez wielu w sercu. Ale o coraz większej popularności miejsca świadczy coraz większa liczba wiernych przybywających na uroczystości odpustowe w pierwszą niedzielę września. – To naprawdę niezwykłe i piękne wydarzenie – mówi proboszcz parafii. – Zarówno sama niedzielna liturgia, jak i sobotnie czuwanie oraz procesja do Kębła, miejsca objawień, gromadzą prawdziwe tłumy. Gdy jedni docierają do Kębła oddalonego o kilka kilometrów, koniec procesji dopiero wychodzi spod kościoła – relacjonuje ks. Ważny. Pielgrzymi odwiedzają jednak Matkę Bożą również na co dzień. Jedni przyjeżdżają z daleka, zaglądając do Wąwolnicy przy okazji zwiedzania Kazimierza Dolnego czy Nałęczowa, inni – jak mówi proboszcz, do sanktuarium przybywają specjalnie. – Są grupy, które przemierzają setki kilometrów, by pomodlić się przed figurą – podkreśla. Do Wąwolnicy z całego kraju przyjeżdżają też pielgrzymi w każdą czwartą sobotę miesiąca. – Modlimy się wtedy o uzdrowienie duszy i ciała – mówi ks. Jerzy – ale są też intencje za ojczyznę, o pokój, o zgodę w rodzinach. Proboszcz podkreśla, że wbrew obiegowej opinii, jakoby w nabożeństwach uczestniczyli głównie ludzie starsi, do Wąwolnicy przyjeżdżają wszyscy, w przeróżnym wieku.

    Dzieją się cuda

    Grupa dzieci biega wokół bazyliki. Podskakują, chcą wszędzie zajrzeć. Przyjechały do Wąwolnicy w pielgrzymce w czasie białego tygodnia. – Tu Matka Boża robi cuda! – wykrzykują. Oprócz dużego autokaru na parkingu przed kościołem coraz więcej samochodów, mimo że pora jeszcze wczesna. – Jesteśmy w Nałęczowie na wypoczynku – mówią starsi małżonkowie spacerujący po różańcowych ścieżkach. – Mieszkamy w Zielonej Górze, ale słyszeliśmy o Wąwolnicy. Grzechem byłoby nie odwiedzić tego miejsca. Pani Bożena razem ze swą zmianową koleżanką codziennie od 9 do 18 spędza czas w przykościelnym kiosku. Sprzedaje książki, kartki, dewocjonalia. – Ja tu na co dzień cuda widzę – mówi. – Ludzie przyjeżdżają raz w miesiącu na nabożeństwa, ale tak naprawdę to co chwilę ktoś tu się pojawia. Wielu modli się w kaplicy, ale i wielu przyjeżdża prosić o modlitwę z egzorcyzmami naszego ks. infułata – opowiada. – Pamiętam jak dziś, kiedy tu, jak zawsze na zewnątrz, modliłam się na różańcu i usłyszałam straszne krzyki. Przeraziłam się, ale po jakimś czasie wszystko ustało. Pamiętam też, gdy rodzice przywieźli takiego chłopaka. Chodził nerwowo wokół kościoła, nie chciał wejść. Dopiero ks. Jan włożył mu na ręce stułę i tak go wprowadził do bazyliki. Tak u nas dzieją się cuda – dodaje. Pani Bożena patrzy w niebo. – Widziała pani kiedyś takie niebo? – pyta. Niebo rzeczywiście piękne, lazurowe, szczególnie gdy kawałek dalej widać chmury. – Kiedyś jedna z odwiedzających Wąwolnicę kobiet zapytała mnie, czy byłam w Fatimie – opowiada pani Bożena. – Odpowiedziałam, że nie. „To nie szkodzi – kontynuowała – tu macie niebo jak w Fatimie”. Na tych, którzy chcą stanąć przed obliczem Matki Bożej Kębelskiej, czeka Ona każdego dnia. Zarówno kaplica, jak i bazylika są codziennie udostępniane pielgrzymom. Przybywający mogą skorzystać też z noclegu w Domu Pielgrzyma.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      Reklama

      przewiń w dół