• facebook
  • rss
  • Przeciętny obywatel zmienia kanał

    Ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:15

    O specyfice wyborów na Lubelszczyźnie, nowej sytuacji politycznej i o tym, że wybór konserwatywny jest racjonalny, z dr Agnieszką Łukasik-Turecką, adiunktem w Katedrze Polityki KUL, rozmawia ks. Rafał Pastwa.

    Ks. Rafał Pastwa: Czy wynik wyborów prezydenckich wpłynie na naszą codzienność w zasadniczy sposób?

    Dr Agnieszka Łukasik-Turecka: Myślę, że nie. Nie należy panikować, ani też nazbyt się cieszyć. Te wybory pokazały natomiast, że Polska jest podzielona na dwie części, bo mieliśmy dwóch kandydatów związanych z konkretną opcją polityczną.

    A czy nie jesteśmy podzieleni na trzy części, bo przecież wiele osób nie poszło zagłosować…

    Rzeczywiście. Tak duży odsetek osób, które albo się nie interesują polityką, albo chciały zademonstrować, że nie mają swojego kandydata i w związku z tym nie były na głosowaniu – to wstyd.

    Ale frekwencja nie okazała się w drugiej turze najniższa…

    Pamiętajmy jednak, że przy wyborach prezydenckich jest ona wyższa w porównaniu z wyborami parlamentarnymi, nie wspominając już o wyborach do PE, których tak naprawdę Polacy nie rozumieją. Wybory prezydenckie są najłatwiejsze i najbardziej czytelne.

    Prezydent elekt mówi o chęci zjednoczenia społeczeństwa. Jednak media nie ułatwiają procesu jednoczenia czy też pojednania.

    Jest to związane z silnym upartyjnieniem niektórych mediów. Moich studentów uczę, że jest aż pięć poziomów upartyjnienia mediów. Miejmy nadzieję, że prezydent elekt będzie prezydentem wszystkich Polaków.

    Czym wygrał Andrzej Duda?

    Wizerunek prezydenta elekta został stworzony jako wizerunek koncyliacyjny, i tym wygrał. Bronisław Komorowski natomiast dzielił Polaków, o niektórych wyrażał się z pogardą. Na czas kampanii wizerunkowo lepiej przygotowany był A. Duda, nie wspominając już o prezencji – bo jest młodszy i wysportowany. Aczkolwiek my trochę wariujemy na punkcie wizerunku. W USA nikogo nie razi prezydent z siwymi włosami, Baracka Obamę nawet próbowano postarzać.

    Dlaczego dzieje się tak, że na Lubelszczyźnie i w Polsce wschodniej większe poparcie mają kandydaci uznawani za konserwatywnych, a po drugiej stronie Wisły jest odwrotnie?

    Wynika to już z pewnych tradycji głosowania. Po 1989 r. ta część kraju jest bardziej skojarzona z tradycyjnym modelem rodziny i z większym przywiązaniem do Kościoła. Elektorat prawicowy jest solidny i konsekwentny.

    Czy to racjonalne czy radykalne?

    Nie używałabym takiego sformułowania. Dla wielu oznaką racjonalności jest wybór prezydenta, który jest młodszy i lepiej się prezentuje. Oznaką racjonalności jest również zmiana w sytuacji niezadowolenia.

    Podkreśla się, że A. Duda wygrał dzięki najmłodszym wyborcom…

    Ostatecznie nie zadecydował wiek wyborców, ale zaprzeczenie PO i kandydatowi wywodzącemu się z tego obozu. Młodzi głosowali rzeczywiście przeciwko systemowi. A system kojarzy się z taśmami, na których jeden z wysokich urzędników mówi, że nasze państwo istnieje tylko teoretycznie. System kojarzy się z politykami w eleganckich garniturach, lekceważącymi obywateli. Młodzi ludzie chcą państwa, które będzie po stronie obywatela, a nie struktur, które na każdym kroku utrudniają życie. Jeden z najlepszych moich studentów pracuje jako sprzedawca w sklepie ze sprzętem AGD. To nie tak powinno wyglądać.

    Codzienność wskazuje jednak na dużą tolerancję społeczeństwa wobec niektórych sytuacji dotyczących działań polityków.

    Chodzi o coś zupełnie innego. Przeciętny obywatel nie obserwuje sceny politycznej. Gdy widzi polityków w telewizji – przełącza na inny kanał.

    Jednak, opierając się na mediach, społeczeństwo widzi potrzebę zmiany poziomu uprawiania polityki.

    Tak. Bo w krajach zachodnich nawet za drobną wpadkę politycy podają się do dymisji. My na to dopiero pracujemy. Pamiętajmy, że mamy polityków, których wybieramy spośród nas. Jeżeli nam nie odpowiada ich styl – to sami się zaangażujmy.

    Czy w naszym regionie wyborcy okazali się ludźmi niezadowolonymi?

    Lubelszczyzna jest postrzegana jako Polska „B”. Nie ma tu praktycznie żadnych zakładów przemysłowych. Jeżeli można mówić o nowych stanowiskach pracy, to jedynie w charakterze sprzedawcy w nowych galeriach handlowych, albo na stanowisku urzędnika. Największym pracodawcą w Lublinie jest UMCS. Oczywiste jest zatem to, że mieszkańcy tej części kraju nie mogą korzystać z profitów dostępnych mieszkańcom Polski „A”.

    Różnice i podziały społeczne nie znikną z dnia na dzień. Czego powinniśmy się uczyć?

    Przede wszystkim tego, by różnić się w sposób elegancki. Zdarza się przecież, że podczas rodzinnego obiadu dochodzi do kłótni na tle politycznym czy światopoglądowym. Jednak kultury debaty powinni uczyć politycy. Polityk nie powinien używać pewnych słów, nawet w przydrożnym barze.

    A jaka powinna być Pani zdaniem rola Kościoła w dziele pojednania?

    Duchowni nie powinni się opowiadać za żadną ze stron sporu, ale stanowić siłę łączącą. To pomoże wizerunkowi Kościoła. Oczywiście mogą mieć swoje poglądy polityczne, ale nie powinni ich wygłaszać z ambony. Tam powinna dominować Ewangelia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół