Nowy numer 16/2018 Archiwum

Po drugiej stronie szafy

Społeczeństwo. Między pomieszczeniami, które zajmowali, nie było drzwi. Zostały więc przedzielone szafami. Tak powstała Narnia.

Społeczny Dom Kultury „Narnia” znajduje się na Kalinie. To pierwszy tego typu ośrodek kulturalny. Jego twórcy: Fundacja T.E.A.M. Teatrikon oraz Stowarzyszenie Cytadela Syriusza podkreślają, że gdy powoływali tę instytucję do życia, mniej im chodziło o kulturę, a bardziej o dom. Początki były trudne. Dzieci podpaliły drzwi. Ludzie mieszkający bezpośrednio nad Narnią skarżyli się na hałas. Wcześniej był tu sklep. Podobno głośno działały klimatyzatory. Wtedy też się skarżyli. Potem się przyzwyczaili. – Chciałbym być takim klimatyzatorem – śmieje się Darek Figura, jeden ze współtwórców domu kultury.

Osiedlowi wolontariusz

e W Narnii remont. Choć dom teoretycznie działa już równo rok, to ciągle jest w remoncie. – To pewnie będzie nasz znak rozpoznawczy – nieco ironicznie zauważa Ola Iwańska, która albo dzięki temu, albo przez to, że mieszka naprzeciwko Narnii, spędza tu całe dnie. Ogromne 280-metrowe pomieszczenie wynajmowane jest od Zakładu Nieruchomości Komunalnych. Zaraz na początku przestrzeń dawnego sklepu została podzielona i zamieniona w Hol Feniksa, Salę Wielkiego Lwa, Przestrzeń Narnii, Salę Faunów i Salę Driad. By jednak lokal spełniał wszystkie założone funkcje, potrzeba wielkiego nakładu pracy i jeszcze większych pieniędzy. Pieniędzy nie ma, a do pracy przychodzą ci, którzy chcą pomóc. – Jakiś czas temu przyszedł do nas pan Marek – opowiada Darek Figura.

– To nasz sąsiad. Stwierdził, oglądając wszystko fachowym okiem, że remont nam nie idzie, a on ma dużo narzędzi w garażu, więc chętnie pomoże. Pan Marek wierci, wiesza, przybija. Mówi, że umie wszystko, i lubi przychodzić do Narnii. – Kiedyś pomagałem w Domu Brata Alberta. Dziś mam czas i jestem tutaj – wspomina. Do pracy zgłosili się też rodzice Oli. – Jakiś czas temu wpadli, by mnie tu odwiedzić – wspomina Ola. – Jak zobaczyli wszechobecny bałagan, to się przerazili i powiedzieli, że będą naszymi wolontariuszami. Przychodzą sprzątać – śmieje się. Ostatnio w Narnii wymienione zostały okna. Oznacza to, że dom kultury będzie działał także zimą. – Minionej zimy musieliśmy zawiesić nasze zajęcia – mówią pracownicy Narnii. – Okna były nieszczelne i było bardzo zimno. My jesteśmy przyzwyczajeni, ale wstyd zaproponować seniorom zajęcia w takim klimacie – zauważają zgodnie. Na szczęście zajęcia już ruszyły i cieszą się wielką popularnością. – Ostatnio przychodzili do nas i starsi, i młodsi z pytaniem, kiedy w końcu skończymy remont. Postanowiliśmy ruszyć z programem, mimo że jeszcze nie wszystko gotowe – wyjaśnia Darek.

Dla młodszych i starszych

Wieść o reaktywacji Narnii bardzo szybko rozniosła się wśród mieszkańców Kaliny. – Na pierwsze spotkanie komputerowe dla seniorów przyszło o wiele więcej osób, niż się spodziewaliśmy – mówi Darek Figura. Być może popularność tych bardzo zwyczajnych zajęć wynika z tego, że prowadzi je również... seniorka. – Moja mama jest emerytowanym nauczycielem informatyki – wyjaśnia Darek. – Zgodziła się uczyć naszych kursantów. Pewnie dzięki temu łatwiej jest im się przekonać, że są w stanie opanować komputer. Od czerwca w Narnii działa tzw. kulturalny klub seniora. Oprócz zajęć komputerowych są też zajęcia ogólnousprawniające i spotkania teatralne. Seniorzy podobno chcieliby także spotykać się z jakimiś znanymi osobami i poszerzać wiedzę o zielarstwie i ziołolecznictwie. Narnia oczywiście chce im to umożliwić. Kilka dni temu w ofercie Narnii pojawiły się zajęcia zatytułowane kulturalna rodzina. – Jakiś czas temu zaprosiliśmy na takie organizacyjne spotkanie rodziny z naszej dzielnicy – opowiada Darek. – Chcieliśmy, by ludzie sami powiedzieli, czego oczekują od naszego domu. Okazało się, że rodzice najbardziej potrzebują chwili dla siebie. Prosili nas o możliwość zostawienia swych pociech choć na 1,5 godz. w tygodniu pod okiem fachowych animatorów, a dla siebie o czas relaksu w Narnii. Bez wątpienia, jak mówią Darek i Ola, największym zainteresowaniem aktualnie cieszą się zajęcia dla dzieci i młodzieży, zatytułowane „Witamy w Narnii”. – To cykl spotkań podzielonych na pory roku – wyjaśnia Ola – Inne zajęcia proponujemy wiosną, inne latem i oczywiście inne jesienią i zimą. Aktualnie na tapecie w Narnii nauka robienia tynków glinianych, co widać na ścianach w lokalu, oraz przeróbka rzeczy niepotrzebnych na przedmioty wartościowe. – To tzw. upcykling – opowiada Darek. – Prowadzący uczy, jak z różnych niepotrzebnych resztek stworzyć coś nowego, użytecznego i przede wszystkim ładnego. W Narnii powstały więc ostatnio pudełka na różne drobiazgi oraz okładki na książki. Jest też tzw. magiczna pracownia, w której dzieci poznają różne techniki malarskie i wykorzystują je w swoich pracach.

Stworzyć przestrzeń

W długim holu z boku oprócz kilku foteli jest stolik, na którym stoją ekspres do kawy i czajnik. – To nasz nowy nabytek – mówi Darek. – Teraz każdy w dowolnej chwili może do nas przyjść, by posiedzieć, napić się kawy, porozmawiać z kimś czy poczytać dobrą książkę – dodaje. – Na osiedlu nie ma miejsca, by się spotkać – zauważa Ola. – Są tylko ławeczki oblegane od rana do nocy przez panów spożywających alkohol, a poza tym ludzie nie mają możliwości spędzenia razem czasu. Nam bardzo zależy, by nasz dom był takim miejscem, do którego przychodzi się nie tylko na zajęcia. Marzymy, by ludzie chcieli z nami współtworzyć tę przestrzeń i by czuli się za nią odpowiedzialni. Darek kilka dni temu na kawałku ziemi przed Narnią posiał trawę. – Jeśli chcemy, żeby było ładnie, musimy sami o to zadbać – podkreśla. – Często w rozmowach z ludźmi pojawia się takie mityczne miasto lub państwo, które powinno za nich posprzątać i zadbać o przestrzeń. Widzimy, że tu na Kalinie ten deficyt współpracy i zaufania społecznego, ale też dbałości właśnie o wspólną przestrzeń jest wręcz patologiczny. Ale to chyba normalne, bo nikt do tej pory nie zadbał, by tych ludzi jakoś wkręcić w działanie. Przed nami dużo pracy.

Zadbać o klimat

W pracy będą pomagać wolontariusze. – Właśnie skończyliśmy nabór na pomocników Narnii. Zgłosiło się 18 osób – mówi Darek. – Przygotowujemy dla nich specjalny program, bo chcemy nie tylko korzystać z ich pomocy, ale także dać im możliwość rozwoju poprzez szkolenia i różne spotkania – wyjaśnia. – Chciałabym, by funkcjonował u nas prawdziwy zespół osób, dla których ważne jest, by takie miejsca w Lublinie istniały – podkreśla Ola. – Chodzi też o to, by w Narnii cały czas ktoś był, by dom był cały czas otwarty – dodaje. Wolontariusze, jak informują pracownicy Narnii, będą też odnawiać stare meble. – Chcielibyśmy, by wystrój naszego domu kultury był przytulny, a nawet staromodny – mówią oboje. – Chcemy zbierać meble, które mają swoją historię, i je odnawiać. W Narnii już stoją fotele z nieistniejącego kultowego kina Wyzwolenie. Na renowację czeka kanapa, która przypłynęła ze Stanów Zjednoczonych. – Jest zniszczona, ale w czasach PRL w polonijnej rodzinie w USA sypiali na niej polscy artyści – mówi Darek. Kanapa pamięta więc m.in. Zbigniewa Wodeckiego, Czesława Niemena, Wojciecha Manna i Krzysztofa Maternę. Bez wątpienia wkrótce stanie w długim holu i będą mogli siadać na niej wszyscy domownicy Narnii.

Już swoi

Choć na początku mieszkańcy Kaliny mieli problem z zaakceptowaniem nowego domu kultury, powoli zaczynają traktować go jak swoje miejsce. – Dziś robimy urodziny Antka – mówi Ola. – To jeden z naszych najwierniejszych fanów – śmieje się. – Chłopiec od rana do nocy mógłby spędzać czas w Narnii. Uwielbia grać w gry planszowe i dobrze się z nami czuje. – Zaprzyjaźniliśmy się też z jego mamą – dopowiada Darek. – Podobnie jak i z innymi rodzicami. W drzwiach wejściowych do Narnii już niedługo zawisną palta. Pan Marek właśnie zawiesza długi drążek, na którym będą wisiały. – Będzie się do nas wchodziło jak do szafy – mówi Ola. – Prawdziwa Narnia – śmieje się Darek.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma