• facebook
  • rss
  • By nie wpaść w pułapkę

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 24/2015

    dodane 11.06.2015 00:15

    Co piąte małżeństwo doświadcza dziś dramatu braku potomstwa. Oprócz pomocy dobrych lekarzy najbardziej potrzebują modlitwy.

    Niepłodność staje się poważnym problemem społecznym. W latach 80. trudności z płodnością miało 10 proc. par. Dziś to prawie dwa razy tyle. – To prawdziwy dramat, kiedy ludzie czują się zdrowi, mają marzenia, plany, chcieliby mieć pełną rodzinę, a po kilku latach okazuje się, że mimo starań dziecka nie ma – mówi ks. Grzegorz Trąbka, archidiecezjalny duszpasterz małżeństw bezdzietnych. Nadchodzi czas, kiedy zaczynają się próby wyjaśnienia sytuacji i poszukiwania kogoś, kto mógłby pomóc, dać wskazówki, czy podjąć próbę leczenia. Być może w tym czasie rodzi się myśl, że bardzo potrzeba także wsparcia duchowego. – To, co my chcemy zaoferować małżeństwom bezdzietnym, to przede wszystkim forma duchowego wsparcia w przeżywaniu tego krzyża – podkreśla ks. Grzegorz. – Wielu z nich swą sytuację rozpoznaje właśnie jako krzyż – wyjaśnia duszpasterz.

    Nie potrzeba rad

    Duszpasterstwo Małżeństw Bezdzietnych Archidiecezji Lubelskiej powołał do życia w 2008 r. abp Józef Życiński. Zbiegło się to w czasie powstania w Lublinie Instytutu Leczenia Niepłodności Małżeńskiej im. Jana Pawła II. Od początku działalności duszpasterstwa funkcję duszpasterza sprawuje ks. dr Grzegorz Trąbka. – Małżeństwa, które zmagają się z problemem niepłodności, nie potrzebują porad psychologicznych, choć cenią tych, którzy chcą im w jakikolwiek sposób pomóc – podkreśla duszpasterz. – Mają oczywiście specjalistyczne pytania natury medycznej, więc dobrze jest, jak podsunie im się adres kogoś, kto przede wszystkim będzie budował ich relacje, tak by nie wpadli w pułapkę skupiania się na tym, co chcieliby osiągnąć. Z moich obserwacji jednak wynika, że małżeństwa te najbardziej potrzebują modlitwy – stwierdza. Andrzej i Paulina od jakiegoś czasu są zaangażowani w działalność duszpasterstwa. – To właśnie dzięki duszpasterstwu małżonkowie, którzy nie mogą mieć dzieci, nie czują się sami – mówią. – Widzą, jak wiele małżeństw jest dotkniętych bezdzietnością. Mogą posłuchać świadectw i otrzymać nadzieję. Co ważne, małżeństwa gromadzące się na spotkaniach duszpasterstwa nie muszą opowiadać swoich historii i przeżywać zdenerwowania, że ktoś zada im zbyt osobiste pytanie. Poprzez uczestnictwo w spotkaniu, konferencji i trwaniu na wspólnej modlitwie odnajdują często odpowiedzi na trudne pytania pojawiające się w sercu – opowiadają.

    Po nadzieję do Matki

    Kilka lat temu powstał pomysł, by w ramach działalności duszpasterstwa co roku organizować pielgrzymkę do Wąwolnicy, do Matki Bożej Kębelskiej, miejsca słynącego z cudów i łask. – Za każdym razem uczestniczy w niej bardzo wiele par – mówi ks. Grzegorz. – To czas, kiedy mogą prosić o modlitwę, błogosławieństwo, słowa pociechy, ale też okazja, by sami na siebie mogli spojrzeć z miłością – dodaje. – Pielgrzymka do Wąwolnicy to największy dar i owoc działalności duszpasterstwa – podkreślają zgodnie Paulina i Andrzej. Małżeństwa, jak mówią, są tam zawierzane najlepszej Matce, która czyni cuda. O tych cudach małżonkowie świadczą sobie nawzajem, bo podczas każdej pielgrzymki usłyszeć można niezwykłe świadectwa. – Dla jednych cudem jest ciąża i narodziny dziecka lub odkrycie drogi adopcji, a dla innych cudem jest nauczyć się ze sobą rozmawiać o bezdzietności i nie obwiniać siebie nawzajem – zauważa Paulina.

    Odkryć swoją drogę

    Ksiądz Trąbka co roku wysyła imienne zaproszenia do tych, którzy już uczestniczyli w pielgrzymce do Wąwolnicy. – Bardzo często zdarza się jednak, że otrzymuję odpowiedzi takie jak na przykład ta: „Dziękujemy za zaproszenie, ale dzięki modlitwom i łaskom jesteśmy już rodzicami 4-miesięcznego Dominika Franciszka. To wielki cud i dar. Dziękujemy za modlitwę i sami także będziemy się modlić za małżeństwa bezdzietne”. Ksiądz Trąbka podkreśla, że małżeństwa, które przyjeżdżają do Wąwolnicy, pragną doświadczyć cudu. – Nie wprowadzamy w nich dziwnych i złudnych nadziei, ale mówimy: dlaczego Pan Bóg miałby Wam tego nie uczynić? Jeśli taki jest Jego zamysł, jeśli chce duchowo wzmocnić małżeństwa bezdzietne dziś, to właśnie takie znaki pokazuje. Duszpasterstwo wymodliło dzieci wielu małżonkom, kilka par zdecydowało się także na adopcję. – Co miesiąc modlimy się również przy relikwiach św. Jana Pawła II, którego postulator procesu kanonizacyjnego nazwał patronem małżeństw bezdzietnych, niepłodnych – zauważa ks. Grzegorz, który jest także proboszczem parafii pw. św. Jana Pawła II na lubelskim Wrotkowie. – Mamy specjalną formułę modlitwy w intencji małżeństw, które pragną potomstwa. Modlimy się za te małżeństwa za wstawiennictwem Jana Pawła II, ale modlimy się także za te, które poczęły dzieci, ale ich życie jest zagrożone, oraz za te, które te dzieci utraciły.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół