• facebook
  • rss
  • Czwarty wymiar szpitala

    dodane 11.06.2015 00:15

    Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. O nowych możliwościach leczenia pacjentów z chorobą nowotworową i procesie tworzenia nowych oddziałów w ramach inwestycji rozbudowy Centrum – z prof. Elżbietą Starosławską, dyrektor COZL – rozmawia ks. Rafał Pastwa.

    Ks. Rafał Pastwa: Niewiele się mówi o epokowej inwestycji COZL, co wiąże się z pominięciem informacji na temat udogodnień dla pacjentów…

    Prof. Elżbieta Starosławska: Na Lubelszczyźnie od dziesiątków lat nie było rozbudowy szpitala onkologicznego. Na oddziale chemioterapii, którym kieruję od lat, jedna toaleta służyła około 40 pacjentom. To były niegodne warunki dla pacjenta, który jest przecież osobą.

    Podczas leczenia onkologicznego pacjenci wymiotują, mają biegunki. Pacjenci na tym oddziale potrzebują intymności i odpowiednich warunków.

    W nowym pawilonie widzimy najwyższy światowy poziom…

    Cały nasz zespół i osoby decyzyjne zdecydowały o powstaniu nowych pomieszczeń, gdzie pacjent trafia do sal, w których są co najwyżej dwa lub trzy łóżka. Są też sale pojedyncze. Pomieszczenia są klimatyzowane. Dzięki inwestycji mamy do dyspozycji pacjenta tzw. możliwość pobytu dziennego. Teraz trwają prace nad wykończeniem niezbędnych szczegółów, które mają poprawić komfort przebywania w szpitalu. W miejscach pobytu dziennego powstaną akwaria, natomiast w korytarzach przestrzennych pojawią się lada moment podświetlane panele krajobrazowe. W specjalnie zaprojektowanych wnękach już zielenią się kompozycje kwiatowe. Obecnie specjalistka z UJ opracowuje projekt muzyki relaksacyjnej.

    Dlaczego te elementy są tak istotne w szpitalu?

    Naszym zadaniem jest nie tylko leczenie w sensie ścisłym, ale również troska o psychikę pacjenta. Całość jest tak pomyślana, aby w połączeniu z kolorami energetyzującymi wzmacniać nadzieję pacjenta na wyleczenie i powrót do zdrowia. Tego typu zabiegi oddziaływujące na psychikę są w tej chwili trendem obowiązującym w krajach rozwiniętych.

    Pacjenci, którzy trafiają do nowego pawilonu, podkreślają przyjazną atmosferę, jaka tam panuje…

    Wszystkie zespoły w Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej mają świadomość, że pacjent, który do nas trafia, przychodzi ze swoimi problemami natury zdrowotnej, rodzinnej, zawodowej, a do tego ma przerwę w aktywnym życiu ze względu na leczenie. Te wszystkie sytuacje są dodatkowo podszyte lękiem o przyszłość. Dlatego naszym zadaniem, jako specjalistów onkologów, jest leczyć nie tylko lekami, promieniami czy nożem chirurgicznym. Staramy się objąć opieką całego pacjenta, zaprzyjaźnić się z nim i jego rodziną. Dla nas niezwykłe było to, gdy pacjenci przychodzili do nowego budynku pytali czy to możliwe, żeby w naszym kraju szpital wyglądał tak przyjaźnie i tak nowocześnie. Mamy dziś satysfakcję, że najciężej chorzy ludzie, potrzebujący ciepła, serca, dobrego otoczenia i meritum w postaci nowoczesnego i skutecznego leczenia – mogą to wszystko odnaleźć w naszym szpitalu.

    Zdecydowała się Pani Profesor na to, by w szpitalu przy ul. Jaczewskiego powstały oddziały chirurgiczne. Ten krok również spotyka się z oporami niektórych środowisk…

    Wiele osób twierdzi, że mamy za dużo rozbudowanych oddziałów chirurgicznych. Jednak tego typu opinie nie mają u podstaw rzetelnej wiedzy na temat leczenia onkologicznego. Nowotwory leczy się od wielu lat, stosując leczenie skojarzone. Muszą być również trzy filary do leczenia podstawowego: radioterapia, chemioterapia i chirurgia. Dwa pierwsze są u nas na najwyższym poziomie. Z chirurgią był kłopot. Nie mieliśmy do tej pory zakresów takich jak: ginekologia, laryngologia, urologia, ortopedia onkologiczna i rekonstrukcja. W leczeniu raka piersi uzyskaliśmy pierwsze miejsce w Krajowym Indeksie Sprawności Ochrony Zdrowia 2014, jednak inne dziedziny ze względu na brak należycie rozwiniętej chirurgii nie wypadają tak dobrze w naszym COZLu.

    Dlaczego brak chirurgii w szpitalu onkologicznym jest niedopuszczalny?

    Pacjenci zmuszeni byli do operacji w różnych ośrodkach, niekiedy trafiali do gabinetów prywatnych. Często taki pacjent nie był kierowany do leczenia onkologicznego zaraz po zabiegu. Po wielu miesiącach trafiał jednak do nas. Nowotwór wtedy często jest już rozsiany i jedyne co możemy zaproponować – to leczenie paliatywne, a nie radykalne. Mamy takie przypadki. Dysponujemy statystykami na temat odroczeń w procesie właściwego leczenia. Dlatego chcemy, żeby pacjenci mogli być poddani kompleksowemu leczeniu w naszym ośrodku, żeby nie musieli jeździć i szukać, narażając się na ryzyko utraty zdrowia, a w konsekwencji życia.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół