• facebook
  • rss
  • Krok do nieba

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 32/2015

    dodane 06.08.2015 15:30

    Może być sposobem na odnalezienie duchowej równowagi, sprawdzenie swojej wytrzymałości, a dla niektórych drogą do wolności. Pielgrzymowanie drogami św. Jakuba zyskuje na popularności.

    Tak jak potrzeba religii wpisana jest w naturę człowieka, tak i pielgrzymowanie tkwi głęboko w jego sercu. Pielgrzym udający się do sanktuarium, już w punkcie wyjścia doświadcza szczególnego poruszenia. Samo podjęcie pielgrzymki to czas wyrwania się z codzienności, po to, by dostrzec potrzeby wyższego rzędu. Droga św. Jakuba jest istniejącym od IX w. chrześcijańskim szlakiem pątniczym, prowadzącym z różnych zakątków Europy do katedry w Santiago de Compostela w północno-zachodniej Hiszpanii. Według tradycji i przekonań pielgrzymów znajduje się tam grób jednego z apostołów – św. Jakuba Większego. Od jakiegoś czasu także w Polsce pielgrzymowanie szlakami św. Jakuba zyskuje na popularności. Jedni przemierzają tylko krótkie fragmenty wytyczonego szlaku, inni pokonują całą wyznaczoną trasę.

    Razem ze świętymi

    Lubelski Szlak św. Jakuba oficjalnie funkcjonuje już od dwóch lat. Rozpoczyna się przy bazylice ojców dominikanów na Starym Mieście, gdzie każdy pielgrzym może otrzymać specjalne błogosławieństwo na drogę. Na furcie klasztoru dostępne są także wszelkie niezbędne informacje na temat drogi oraz paszport pielgrzyma. Szlak lubelski nazywany jest często dominikańskim, bo łączy dominikańskie kościoły i klasztory w Lublinie, Sandomierzu, Tarnobrzegu, Klimontowie i Krakowie. Po tych ścieżkach chodzili pierwsi założyciele tego zakonu ze św. Jackiem, bł. Czesławem i bł. Sadokiem wraz z sandomierskimi męczennikami. Lubelska droga, podobnie jak inne, oznaczona jest najbardziej rozpoznawalnym, charakterystycznym dla Szlaku Jakubowego symbolem żółtej muszli na niebieskim tle. Dodatkowy element oznakowania trasy stanowi żółta strzałka wskazująca kierunek wędrówki.

    Odnaleźć siebie

    Szlakiem św. Jakuba zarówno w Polsce, jak i na całym świecie pielgrzymują ci, którzy chcą znaleźć Pana Boga w ciszy i samotności, ale także ludzie wątpiący i niewierzący, którzy zwyczajnie pragną odetchnąć i przeżyć ciekawą przygodę. – Rok temu wyruszyłem z Lublina w trasę z kolegą, który z Kościołem, delikatnie mówiąc, niewiele ma wspólnego – opowiada Paweł Trzaska, który lubelski Szlak św. Jakuba przeszedł już dwa razy. – Szliśmy każdy w swoim tempie, spotykaliśmy się tylko na noclegach. Myślę, że wbrew temu, co mówią, ta droga bez wątpienia rodzi zmiany. Mój kolega jakoś drastycznie się po tej pielgrzymce nie nawrócił, ale zaczął zadawać pytania. Uważam, że to ważne. Agata Witkowska z Lublina w tym roku po raz pierwszy wyruszyła na pątniczy szlak drogami św. Jakuba. Przeszła 190 km z Porto do Santiago de Comopostela. – Jestem doświadczonym pielgrzymem – śmieje się kobieta. – Zawsze bardzo pragnęłam świadomie uczestniczyć w chrześcijańskim dziedzictwie kulturowym naszego kontynentu, dlatego w tym roku wybrałam się na Camino – opowiada. – Teraz mogę powiedzieć, że czuję związek z rzeszami pątników, które przez długie wieki przemierzały drogi św. Jakuba. Ich też bolały stopy, tak samo jak mnie. Im też zdarzało się płakać z wysiłku. Na pielgrzymce bardzo mocno można doświadczyć, jakim dobrem jest cierpienie, szczególnie kiedy po wielu dniach walki z własnym organizmem staje się u kresu wędrówki, i jeszcze raz można ogarnąć myślami te wszystkie intencje, z którymi się szło. W Santiago można kupić koszulki z napisem „El dolor es temporal, la gloria es eterna” (Ból jest chwilowy, chwała jest wieczna). Nawet jeśli ta chwała wydaje się przesadzona, jedno jest pewne, pielgrzymowanie to wielki krok do nieba – podkreśla A. Witkowska.

    Przepracować życie

    Że pielgrzymowanie jest ważne i może zmienić człowieka, wiedzą inicjatorzy projektu „Nowa Droga”. Stowarzyszenie „Postis” kilka lat temu biorąc przykład z francuskich rozwiązań prawnych, jako jeden z elementów resocjalizacji młodocianych więźniów przyjęło pielgrzymkę Szlakiem św. Jakuba. – Młody człowiek, który dopiero opuścił więzienie, przez miesiąc wraz ze swym opiekunem sam na sam pokonuje 30 km dziennie. To całodobowa resocjalizacja – mówi prezes stowarzyszenia Barbara Bojko. – W ten sposób można przepracować całe swoje życie. Zmagając się z własnym organizmem, ze zniechęceniem i pojawiającymi się problemami. Program „Nowa Droga”, który został zainaugurowany w Lublinie, zyskuje popularność także w innych miastach Polski i ma szansę na wprowadzenie do polskiego prawa penitencjarnego. Choć najpopularniejsze wśród pątników są jakubowe szlaki w Hiszpanii, gdzie pielgrzymi z całego świata przybywają, by pokonać 100, 500 czy 800 kilometrów, to jednak zarówno lubelska, jak i łącząca się z nią małopolska droga wystarczy, by pomodlić się i przemyśleć swoje życie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół