• facebook
  • rss
  • Lubelszczyzna Toskanią Wschodu?

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 38/2015

    dodane 17.09.2015 00:15

    Choć ma zarówno swoich wielkich miłośników, jak i tych, którzy walory smakowe tego napoju uważają za wątpliwe, Lubelski Cydr może być szansą dla naszego regionu.

    Lubelszczyzna to drugi pod względem wielkości jabłkowy region Polski (22 tys. ha sadów). Ma wyjątkowe położenie, zróżnicowaną rzeźbę terenu, doskonałe gleby, klimat (duże amplitudy temperatur) i długą tradycję uprawy jabłoni. W wielu tutejszych sadach wciąż można podziwiać najstarsze odmiany, takie jak kosztela, szara reneta, antonówka czy Piękna z Boskoop, .

    Pomysł na nadwyżkę

    W Polsce z roku na rok produkuje się coraz więcej jabłek, przy czym jednocześnie, niestety, spada ich spożycie. Pojawiają się spore nadwyżki, z którymi rolnicy często nie wiedzą, co zrobić. Problemem związanym ze sprzedażą jabłek stało się także rosyjskie embargo. To właśnie embargo w dużej mierze przyczyniło się do lekkiej zmiany profilu produkcji sadowniczej w naszym regionie. Jakiś czas temu w Mikołajówce koło Kraśnika powołano do życia Lubelskie Stowarzyszenie Miłośników Cydru, które pragnie, by nasz region był twórcą produktu narodowego.

    – Cydr to produkt, który może stać się naszą narodową specjalnością jak wino dla Francji czy Hiszpanii – tłumaczy Tomasz Solis, wiceprezes Lubelskiego Stowarzyszenia Miłośników Cydru i jednocześnie wiceszef Związku Sadowników RP. – Odwołujemy się do tradycji winiarstwa. Chcemy budować na Lubelszczyźnie kulturę cydrową właśnie na wzór Toskanii, która w ciągu kilkunastu lat zbudowała swoją winiarską potęgę na jakości i kategorycznym przywiązaniu produkcji wina do upraw – dodaje. – Myślę, że każdy chciałby, by nasz region był taką Toskanią Wschodu – mówi marszałek województwa lubelskiego Sławomir Sosnowski. – Nasz potencjał, jeśli chodzi o sadownictwo i organizację producentów owoców, jest bardzo duży, więc wszelkie możliwe kierunki przerobu jabłek jako surowca do produkcji cydru powinniśmy wspierać, szczególnie że wiemy, jak wielkie czasami problemy mają producenci jabłek.

    Wykorzystać potencjał

    Polski cydr, jak mówią jego zwolennicy, jest szansą dla gospodarki. – W wielkim, europejskim rynku spożywczym produkty regionalne stanowią 8 proc. – informuje Robert Ogór, prezes Ambra SA produkujący Cydr Lubelski. – Przyczynia się on do dobrobytu w takich krajach jak Francja, Włochy czy Hiszpania. Polska jest również krajem rolniczym, w związku z tym przestawienie gospodarki rolnej czy produkcji spożywczej na rozwój renomowanych i dobrych produktów przetworzonych jest strategiczną dźwignią. Rentowność dla regionu i dla uczestników produkcji cydru jest nieporównanie większa niż sama produkcja surowca – zaznacza Ogór. – W Polsce udział produktów regionalnych na całym rynku żywności ledwo przekracza 1 procent. Jabłka są u nas naturalnym bogactwem, więc w oczywisty sposób powinniśmy być dużym i renomowanym producentem cydru, żeby więcej na jabłku zarabiać – wyjaśnia prezes Ambra SA.

    Najważniejsza jakość

    Tomasz Solis przekonuje, że warto walczyć o polskie jabłka i polski cydr i podkreślać, że dobry cydr robi się właśnie z polskich jabłek. – Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć nową definicję polskiego cydru. Cydru jakościowego, który jest wytwarzany w prosty sposób z soku jabłkowego – mówi. O jakości i wartości polskiego cydru przekonuje także Artur Dubaj, główny technolog w firmie Ambra, która produkuje Cydr Lubelski. – Naturalny cydr to tylko i wyłącznie cydr wyprodukowany ze świeżo wytłoczonego soku – podkreśla. – To cydr, do którego nie stosuje się koncentratu jabłkowego ani żadnych dodatków w postaci aromatów. Mówiąc o polskim naturalnym cydrze, mamy na myśli wyłącznie sok tłoczony ze świeżych jabłek. Członkowie Lubelskiego Stowarzyszenia Miłośników Cydru bardzo mocno zaangażowali się w walkę o uproszczenie przepisów zezwalających sadownikom na wytwarzanie rzemieślniczych cydrów. – Dziś dochodzi do tak paradoksalnej sytuacji, że łatwiej jest zrobić wino gronowe ze swojej winnicy, niż wyprodukować cydr z jabłek z własnego sadu – zauważa Tomasz Solis. Rolnictwo w tym roku bardzo ucierpiało na skutek małej ilości wody tego lata. Jednak akurat dla cydru, szczególnie dla nowej odmiany, która na rynku ma się pojawić dosłownie za chwilę w niewielkiej ilości, paradoksalnie susza okazała się dobra. – Jabłka z jednej strony są mniejsze, ale dla cydru są dużo bardziej ekstraktywne, bo dostały niesamowitą ilość słońca – zauważa Robert Ogór. Już wkrótce na Starym Mieście w Lublinie odbędzie się wielkie świętowanie pierwszych tegorocznych zbiorów jabłek i jednocześnie promocja młodego cydru.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół