• facebook
  • rss
  • Ostatnia przeprowadzka

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 40/2015

    dodane 01.10.2015 00:15

    Ten cenny skarb chrześcijaństwa przez wieki nie mógł na stałe znaleźć domu. 
Gdy w małej kaplicy w Lublinie u sióstr służek metropolita lubelski odkrył świętą ikonę, postanowił, że należy ją odrestaurować i udostępnić do kultu publicznego.

    Czwarty października ubiegłego roku był ciepły i słoneczny. Idealny na przeprowadzkę do nowego domu, nie tymczasowo, ale na stałe. Matka z Synem w cudownej ikonie przemierzała ostatni odcinek peregrynacyjnego szlaku z kościoła Świętej Rodziny do kościoła MB Różańcowej w Lublinie.


    Dar papieża


    – Kiedy przybyłem do Lublina, dowiedziałem się, że znajduje się tutaj drogocenny, słynący łaskami obraz przechowywany w domu Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Pomyślałem od razu, że ten niezwykły skarb, znak naszej łączności ze Stolicą Apostolską, świadek dziejów ojczyzny i Kościoła, powinien być udostępniony szerokiej rzeszy wiernych, by mogli oddawać cześć Maryi i uczyć się od Niej wiary radosnej i konsekwentnej – wyjaśniał przed rokiem metropolita lubelski.

    Obraz, którego autor pozostaje nieznany, został namalowany w XVI w. Jest to kopia obrazu Matki Bożej Salus Populi Romani, znajdującego się w bazylice Santa Maria Maggiore – najstarszej i najważniejszej świątyni maryjnej chrześcijaństwa. Papież Klemens VIII ofiarował ten wizerunek polskim dominikanom, wysyłając ich z misją apostolską na Ruś. Jednak ikona długo w Latyczowie nie pozostała, gdyż w 1648 r. wybuchło powstanie Chmielnickiego. Dominikanie zabrali obraz do Lwowa i przechowywali go w swoim kościele. W 1772 r. znów wrócił do Latyczowa, który znalazł się niebawem w granicach zaboru rosyjskiego. Z kolei gdy wybuchła rewolucja bolszewicka obraz przeniesiono do Warszawy, następnie do katedry w Łucku.


    Lubelski szlak


    W 1945 r. wizerunek trafił do Lublina, w związku z pojawieniem się nowych granic po II wojnie światowej. Przez niemal 70 lat siostry służki były jego strażniczkami. – Doszedłem do wniosku, że skoro obraz nie może wrócić na swoje pierwotne miejsce, to nastał już czas, byśmy ten wielki skarb naszej historii i wiary umieścili w kościele z szerokim dostępem dla wiernych. Wybraliśmy kościół Matki Bożej Różańcowej w Lublinie. Plan przeniesienia obrazu był konsultowany z prymasem Polski i z Konferencją Episkopatu Polski oraz matką generalną sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej – wyjaśniał przed rokiem abp Budzik.


    Ulica Bursztynowa


    – Gdy arcybiskup zapytał mnie, czy nie chciałbym przyjąć obrazu Matki Bożej Latyczowskiej do kościoła MB Różańcowej, byłem zaskoczony, a jednocześnie szczęśliwy. Zalecił mi modlitwę w tej intencji. Znałem już historię tego obrazu, miałem świadomość wartości tego wizerunku dla chrześcijaństwa, wielokrotnie również gościłem księdza pracującego w Latyczowie – opowiada ks. prał. Józef Dziduch, proboszcz parafii przy ul. Bursztynowej w Lublinie. Gdy okazało się, że decyzja zapadła, a wszystkie formalności co do przeniesienia obrazu zostały dopełnione, radość parafian i duszpasterzy była ogromna. – Parafianie byli zaskoczeni, gdy podczas homilii opowiedziałem historię wizerunku, ale widziałem, że niektórzy jeszcze niedowierzali. Wiele osób chciało poznać cudowny obraz. Gdy rozpoczęła się peregrynacja po lubelskich kościołach, chodzili, by go zobaczyć i pomodlić się przed nim – opowiada ks. Dziduch. Parafia przygotowywała się na przyjęcie MB Latyczowskiej przez czterodniowe rekolekcje, które poprowadził ks. Andrzej Krasowski. – Zależało nam na dobrym przygotowaniu duchowym. Z jednej strony bardzo się cieszyłem, a z drugiej miałem obawy, czy podołam, by być dobrym opiekunem obrazu. Moje serce zaczęło bić szybciej, gdy znalazł się w kościele Świetej Rodziny, przedostatniej stacji peregrynacji. Gdy procesja przekroczyła granice naszej parafii, zrozumiałem, że to już ten najważniejszy moment – wspomina.


    Patronka nowej ewangelizacji


    Obraz został zainstalowany w ścianie prezbiterium. Setki osób wzruszonych do łez obserwowało ten moment. – Nie wyobrażaliśmy sobie tego inaczej. Nie chcieliśmy zawieszać obrazu po uroczystości. Wszystko zostało wcześniej przygotowane, aby wszyscy obecni na uroczystości mogli być świadkami tego historycznego wydarzenia – wyjaśnia ks. Dziduch. Kościół przy ul. Bursztynowej w Lublinie jest codziennie otwarty, odwiedzają go mieszkańcy osiedla i miasta, przyjeżdżają pielgrzymki. – Na obrazie Maryja trzyma na ręku Chrystusa, który zachęca nas do życia Ewangelią. Jest to najważniejsze przesłanie dla nas. Ludzie przychodzą do kościoła, bo chcą usłyszeć słowo życia. Patrząc na ten cudowny obraz, przypominam sobie, co jest moim głównym zadaniem – głoszenie Ewangelii – podsumowuje ks. proboszcz.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół