• facebook
  • rss
  • Zwyczajna rodzina nie jest z reklamy

    rp

    dodane 07.12.2015 19:00

    Gdy zestawimy rzeczywistość ze światem kreowanym w mediach, rodzą się problemy. Okazuje się, że dla większości rodzin okres świąteczny nie jest wcale taki kolorowy.

    - Okres przygotowań do świąt nie jest taki, jak w mediach. Święta też są inne niż w reklamie - mówi psycholog i psychoterapeutka Dorota Dolecka-Semeniuk. - Należy powiedzieć, że w przeżyciach ludzi święta są raczej czasem trudnym. Zwyczajna rodzina nie jest rodziną z reklamy - nie jest ciągle uśmiechnięta i szczęśliwa. W przeciętnej rodzinie brakuje niekiedy odpowiedzi na potrzeby jej członków, pojawiają się też ból i rozczarowanie - tłumaczy.

    - Gdy porównujemy siebie do przekazów medialnych czy do pięknych obrazków z reklam, wypadamy słabo. Nasza rzeczywistość okazuje się dużo gorsza. Bo np. nie mamy tak nowoczesnego telefonu, stołu, domu czy samochodu. Nie stać nas na drogie prezenty. To też jest bolesne i przykre. Powinniśmy z dużym dystansem traktować to, co przekazują nam media - podkreśla psycholog. - Prawdziwe życie jest w naszym domu, a nie na ekranie telewizyjnym. To, co widzimy w telewizji i nie tylko, to taka bajka dla dorosłych. A niestety - wszyscy lubimy bajki - mówi. - Jeżeli już wręczamy sobie prezenty, powinniśmy skupiać się na osobie, którą chcemy obdarować. Prezent nie musi być drogi, ważne natomiast, aby był indywidualnie dobrany, właściwy dla tej konkretnej osoby - wyjaśnia pani psycholog, która pracuje w Katolickim Stowarzyszeniu "Agape".

    Młodzież z II LO przygotowała indywidualne prezenty dla dzieci   Młodzież z II LO przygotowała indywidualne prezenty dla dzieci ks. Rafał Pastwa /Foto Gość Właśnie takie indywidualne prezenty, od serca, otrzymały dzieci ze Specjalistycznej Placówki "Agape Club" w Lublinie.

    Pomysłodawcą akcji była młodzież klas drugich z II LO im. Hetmana Jana Zamoyskiego w Lublinie. Licealiści wraz ze swoim nauczycielem wręczali prezenty podopiecznym placówki.

    Ola i Kasia chcą w przyszłości studiować ekonomię. Podkreślają, że w pomaganiu jest głęboki sens. Bez względu, czy daje się czas, czy też prezenty. - Uczniowie klas drugich w naszym liceum zorganizowali zbiórkę pieniędzy, za które kupiliśmy prezenty, odpowiednie do potrzeb i oczekiwań dzieci - tłumaczą. - Przygotowując prezenty, chcieliśmy sprawić dzieciom radość, ale też nie poprzestajemy na tym. Raz w tygodniu przychodzimy pomagać im w nauce. Chcemy, by miały lepsze życie i dobre dzieciństwo. Tylko przez bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem można próbować, by ten inaczej spojrzał na świat - wyjaśniają.

    - Nasza placówka działa od 2004 r. Obecnie do świetlicy przychodzi 30 dzieci - mówi Diana Wójcik, kierownik-wychowawca w Specjalistycznej Placówce "Agape Club" w Lublinie.

    Podopieczni "Agape Club" pochodzą z rodzin, które potrzebują wsparcia. Codziennie tu mogą spędzić czas m.in. na zabawach, odrabianiu lekcji, grach edukacyjnych. Ze wsparciem edukacyjnym przychodzą do placówki od wielu lat wolontariusze - młodzież z lubelskich liceów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół