• facebook
  • rss
  • Prawdę mogłem wyznać tylko żonie

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 50/2015

    dodane 10.12.2015 00:15

    „Weterani i kombatanci jako problem społeczny w Polsce” – pod takim tytułem odbyło się trzydniowe sympozjum.

    Konferencje naukowe nie zawsze muszą być nudne, zwłaszcza jeśli dotyczą tematów, które nie są powszechnie znane. Wydawać by się mogło, że nie ma nic prostszego niż wiedza na temat bohaterów narodowych, tymczasem historycy udowodnili, że odkrywanie pamięci o nich wymaga jeszcze wiele pracy. Okazuje się bowiem, że nie takie łatwe było życie prawdziwych bohaterów. Poświęcenie dla wolnej ojczyzny kosztowało ich bardzo wiele, razem z nimi cierpiały rodziny. A prawdę musieli często skrywać w swoim sercu, i to przez długie lata.

    Kombatanci w PRL

    Spośród prelekcji, jakie miały miejsce podczas konferencji, warto podkreślić wystąpienie dr. Marka Jedynaka na temat środowiska kombatanckiego AK w okresie PRL. Poruszył on aspekt trudności, z jakimi zmagali się kombatanci w tym czasie. Zauważył, że jednoczyły ich wiara, przynależność do wspólnoty Kościoła katolickiego, trudny los. Jego zdaniem kombatanci AK mogli liczyć na ciche poparcie hierarchów kościelnych, co miało dla nich ogromne znaczenie. – Proszę zauważyć, że chociażby tablice pamiątkowe są w zasadzie wyłącznie w kościołach, bo tam władze komunistyczne nie mogły ingerować – powiedział. Wcześniej tłumaczył, dlaczego miejsca pochówku bohaterów wojennych były przenoszone za nakazem ówczesnych władz na teren cmentarzy parafialnych. – Władzy zależało, by zminimalizować liczbę miejsc, w których mogliby się gromadzić ludzie chcący upamiętnić bohaterów – mówił historyk IPN. Zauważył, że pozostało już niewielu kombatantów, a działalność i aktywność ich środowisk mierzy się dzisiaj przekazem pamięci młodszym pokoleniom.

    Kombatanci w USA

    Z kolei dr Piotr Kardela omówił problematykę związaną z istnieniem Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Stanach Zjednoczonych w kontekście opozycji i oporu społecznego w PRL. Zauważył, że SPK wykonywało pożyteczną pracę, bo informowało amerykańską opinię publiczną o działaniach władzy komunistycznej w Polsce, co nie odbywało się bez oporu „starej” Polonii, która wierzyła władzy ludowej w Polsce. Stowarzyszenie kombatantów organizowało znaczną pomoc materialną dla polskich opozycjonistów. Historyk wspomniał również o tym, że stowarzyszenie organizowało protesty, często kilkutysięczne, zwłaszcza w Nowym Jorku, zawsze po tragicznych wydarzeniach w Polsce. – To środowisko popierało prezydenta i rząd na uchodźstwie, troszczyło się o upowszechnianie kultury polskiej, wydawało prasę kombatancką w USA – podkreślił. Za okazywaną przez stowarzyszenie pomoc dziękowali biskupi: Wyszyński i Kominek. Środowisko kombatanckie na terenie USA negatywnie wypowiadało się o Okrągłym Stole. Dopiero zwycięstwo Wałęsy w wyborach prezydenckich uznało za wolny wybór.

    Bolesny powrót

    Profesor Janusz Wróbel zajął się ważnym tematem polityki władz Polski Ludowej wobec powracających z Zachodu żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych. Historyk podkreślił, że początkowo rząd komunistyczny negocjował z Brytyjczykami możliwości powrotu żołnierzy do kraju nad Wisłą. Jednak po wystąpieniu Mołotowa w Moskwie 8 lutego 1946 r., w którym zaatakował gen. Andersa i jego żołnierzy, stanowisko Warszawy diametralnie się zmieniło i przerwano rozmowy z rządem brytyjskim. Ostatecznie do Polski powróciła jedynie połowa polskich żołnierzy przebywających w krajach zachodnich. Pierwsze represje spotkały powracających polskich oficerów już podczas przekraczania granicy. Aresztowano niemal 600 z nich. Werbowano spośród nich także agentów i tajnych współpracowników. Pozostali byli ciągle represjonowani.

    Insygnia wolności

    Środowisko kombatanckie w Wielkiej Brytanii było dobrze zorganizowane. Po ogłoszeniu w Polsce stanu wojennego w Londynie odbyły się tłumne demonstracje. Przekazano miliony ton darów dla mieszkańców Polski. W wolność zaczęto wierzyć dopiero, gdy 22 grudnia 1990 r. ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski przekazał Lechowi Wałęsie na Zamku Królewskim w Warszawie insygnia władzy prezydenckiej II RP. Polskie środowisko kombatanckie w Wielkiej Brytanii uważało ponadto, że Polska jest wyniszczona biologicznie i ekonomicznie, dlatego powinna otrzymać adekwatną pomoc ze strony państw zachodnich. Na sesji poświeconej żołnierzom wyklętym był obecny również 92-letni mjr Marian Pawełczak „Morwa”. – Nawet mimo nieustannego zagrożenia losu mieliśmy słodkie życie, czas i czyste powietrze. Prawdę przez wiele lat mogłem powiedzieć jedynie żonie. Dzisiaj zaś musimy dbać o wolność i rozumnie ją rozwijać – tłumaczył.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół