• facebook
  • rss
  • Wróć do słów Boga

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 51-52/2015

    dodane 17.12.2015 00:15

    Godzinę po tym, jak papież Franciszek otworzył Drzwi Miłosierdzia w Watykanie, w Lublinie rozpoczęło się spotkanie na rozpoczęcie wyjątkowego roku łaski.

    Organizatorem Gali Miłosierdzia była parafia Świętej Rodziny w Lublinie i Stowarzyszenie „Misericordia”. Uczestniczyli w niej ci, którzy na co dzień pełnią posługę miłosierdzia, angażując się w działalność różnych grup i instytucji. Wiele osób zastanawia się, na czym polega jubileusz miłosierdzia i jak go rozumieć, dlatego zaproszeni prelegenci przekonywali, że sensem miłosierdzia jest nasza aktywność na rzecz osób potrzebujących, bo skoro Bóg jest miłosierny wobec nas – to my powinniśmy tym darem dzielić się z innymi.

    Misericordia

    Galę rozpoczął ks. prał. Tadeusz Pajurek, proboszcz parafii Świętej Rodziny i prezes charytatywnego Stowarzyszenia „Misericordia”. Przypomniał, że inspiracją do powstania tej organizacji były słowa encykliki Jana Pawła mówiące o tym, że Bóg jest bogaty w miłosierdzie. Na spotkaniu obecne były również znana z działalności charytatywnej dziennikarka Ewa Dados, a także Monika Lipińska, wiceprezydent Lublina. – Jako mieszkańcy Lublina chcemy włączyć się w aktywne przeżywanie Roku Miłosierdzia. Wiele organizacji, które pomagają osobom z różnych środowisk, działa profesjonalnie, budując szeroki system wsparcia. Oczywiście potrzeb jest wiele, ale dzisiejszy dzień to moment na pogłębioną refleksję dotyczącą sposobu na jak najlepsze przeżycie tego roku. Miłosierdzie nie może być utożsamiane z pomocą z litości, bo w miłosierdziu drugi człowiek ma zawsze stanowić dla nas podmiot współpracy. Każdy z nas może w słowie „miłosierdzie” odkryć wiele znaczeń – powiedziała M. Lipińska.

    Ludzie miłosierdzia

    – Jesteśmy wezwani, by być miłosiernymi jak nasz Ojciec, ale nigdy takimi nie będziemy. Bo Boże miłosierdzie jest nieogarnięta przestrzenią. Jednak nie zwalnia nas to z obowiązku przybliżania się do tego ideału. Jesteśmy zobowiązani, by zastanawiać się, jak stawać się miłosiernymi – powiedział podczas gali ks. Wiesław Kosicki, dyrektor Caritas Archidiecezji Lubelskiej. Temat, który opracował, brzmi: „Człowiek miłosierdzia w niepełnosprawności”. Słusznie zauważył, że zazwyczaj niepełnosprawność oznacza borykanie się z dysfunkcjami fizycznymi lub psychicznymi. – Jednak pozwolę sobie rozszerzyć pojęcie niepełnosprawności – powiedział. – Czy dziecko, które jest głodne i idzie do szkoły, jest dość sprawne, aby się uczyć lub wykonywać ćwiczenia na zajęciach wychowania fizycznego? Niepełnosprawności nie wolno nam zawężać – mówił ks. W. Kosicki. Dodał, że dysfunkcją może stać się również trudna sytuacja finansowa poszczególnych osób lub rodzin. Podobnie jak brak pracy. W dalszej części wystąpienia ks. Kosicki przybliżył zebranym działania, jakie podejmuje archidiecezjalna Caritas. – Spektrum działań naszej organizacji jest bardzo szerokie. Warto docenić role naszych pracowników oraz wielkiej liczby wolontariuszy – powiedział. Przypomniał zebranym, że Caritas wykonuje w imieniu biskupa diecezjalnego działalność charytatywną na rzecz potrzebujących.

    Świecki pantokrator?

    Filozof i religioznawca dr hab. Mirosław Murat podjął się analizy zagadnienia miłosierdzia na przykładzie konstytucji Soboru Watykańskiego II „Gaudium et spes”. Podkreślił, że rozumie miłosierdzie jako konkretne działanie. – Jeżeli z drugim człowiekiem stworzymy relację, to on zawsze będzie nas ubogacał. Miłosierdzie to nie wyręczanie, ale wzięcie za rękę tego, któremu jest być może trudniej, i zaproszenie go do wspólnego działania – powiedział M. Murat. Według niego „Gaudium et spes” buduje fundamenty, na podstawie których powinniśmy opierać działania dotyczące miłosierdzia. – Człowiek zagubiony w samym sobie i wytworach cywilizacji buduje dla siebie wiele pułapek. Powstały ponowoczesne świątynie, w których aksjologicznie jesteśmy niepełnosprawni. Sobór zwracał niegdyś uwagę na postępujące procesy ateizmu i sekularyzacji, a dzisiaj pojawiło się coś, co nazywa się irreligią. Jest to otwarta forma walki, ze wszystkim, co nosi jakiekolwiek znamiona religijności. Człowiek stawia siebie w roli świeckiego pantokratora i tu jest właśnie miejsce na miłosierdzie. Potrzeba ludzi i instytucji, które wskażą potrzebę powrotu do daru miłosierdzia i do słów Boga. Bo odejście od Boga powoduje również zaburzenie relacji między ludźmi – powiedział filozof.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół