• facebook
  • rss
  • Nadzwyczajni, choć zwyczajni

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 02/2016

    dodane 07.01.2016 00:15

    Choć jest ich w archidiecezji ponad 400, w czasie świąt w wielu parafiach wydaje się, że to ciągle mało.

    Minęły już czasy, gdy wierni na widok świeckiego z Najświętszym Sakramentem zmieniali kolejkę do Komunii. Dziś obecność szafarza w parafii, zwłaszcza dużej, nikogo nie dziwi. – Są bardzo potrzebni, szczególnie przed świętami i po nich, kiedy wiernych przystępujących do Komunii św. jest znacznie więcej niż zwykle – mówi ks. Maciej Staszak, moderator Archidiecezjalnego Centrum Formacji Liturgicznej. – Ale też to właśnie dzięki nim wielu ludzi starszych, samotnych, takich, którzy nie mogą dotrzeć na Mszę św. w każdą niedzielę, ma możliwość przyjmowania Jezusa Eucharystycznego – dodaje.

    Wierni mają wybór

    Nadzwyczajni szafarze Komunii św. w naszej archidiecezji obecni są już ponad 20 lat. Ich posługę wprowadził – na mocy decyzji Konferencji Episkopatu Polski –ówczesny arcybiskup Bolesław Pylak. I choć ciągle są jeszcze parafie, w których ludzie na szafarzy patrzą nieco podejrzliwie, to jednak nikt, kto choć raz uczestniczył w uroczystościach odpustowych w Wąwolnicy czy Chełmie, nie powie, że są niepotrzebni. – Są oczywiście grupy ludzi, które uważają, że jeżeli Komunii św. nie przyjmą z rąk księdza, to nie jest ona ważna – mówi ks. Maciej. – Nikogo jednak do niczego nie zmuszamy, nie ma takich sytuacji, w których tylko szafarz udzielałby Komunii św. w kościele, więc nawet gdy zdarzą się tacy, którzy nie chcą przyjąć Komunii św. z rąk szafarza z różnych powodów, mogą zawsze przejść do księdza. Mają takie prawo. Ksiądz Staszak podkreśla, że choć w naszej archidiecezji są parafie, w których szafarzy jest bardzo dużo, to ciągle są takie, gdzie jest tylko jeden kapłan. – Wtedy posługa nadzwyczajnych szafarzy moim zdaniem jest nieodzowna, myślę tu w szczególności o parafiach wiejskich – podkreśla ks. Maciej.

    Funkcja dla wybranych

    Zostać szafarzem wcale nie jest łatwo. – Kandydaci na nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. są zgłaszani przez proboszczów i to do nich należy ocena, czy w parafii są potrzebne takie osoby – mówi ks. Staszak. – Proboszcz, który zna wspólnotę parafialną, zgłasza do biskupa osoby, które rozpoczynają formację na kursie dla nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. – dodaje. Pana Kazimierza Olejko 12 lat temu zgłosił proboszcz z parafii Matki Bożej Fatimskiej. – Miałem 50 lat i bardziej spodziewałbym się wygranej w totka niż tego, że będę w służbie liturgicznej – żartuje mężczyzna. – Nigdy nawet nie byłem ministrantem i uważałem, że nie jestem godny takiej funkcji, ale mój proboszcz stwierdził, że to on decyduje o godności – śmieje się pan Kazimierz. – Pamiętam, że wtedy nawet wielu kapłanów było rozdwojonych, jeśli chodzi o posługę szafarzy. Nawet my z kolegą, którego proboszcz razem ze mną wysłał na kurs, mieliśmy wątpliwości co do naszej posługi, a jeszcze ludzie opowiadali, że „niebo” jest niezadowolone z takiej liczby szafarzy. Zmieniali kolejkę, gdy widzieli, że my wychodzimy z Komunią św. Było nam głupio – wspomina. – Dopiero gdy zaczęliśmy chodzić z Komunią św. do chorych, ugruntowało nas to w przekonaniu, że to wielki dar dla tych ludzi. Zrozumieliśmy w pełni, że ta posługa ma sens, a i ludzie z czasem przestali zmieniać kolejkę.

    Co roku na nowo

    Pan Kazimierz, jak wielu innych, by zostać szafarzem, skończył specjalny kurs przygotowujący do posługi w parafii. – Kurs organizujemy co roku, trwa on cztery kolejne soboty i kończy się ustanowieniem przez biskupa nadzwyczajnych szafarzy – informuje ks. Staszak. – Oni później posługują na mocy upoważnienia udzielonego im właśnie przez biskupa, które jest ważne rok. By móc posługiwać przez kolejny okres, muszą odbyć specjalne rekolekcje skierowane do szafarzy – podkreśla. – Te rekolekcje to fantastyczna sprawa – mówi pan Kazimierz. – Co roku nie mogę się ich doczekać, bo one naprawdę podnoszą na duchu. Pan Kazimierz, choć na początku nie wyobrażał sobie bycia szafarzem, teraz nie wyobraża sobie, że mógłby nim nie być. – Dopóki będę mógł, będę posługiwał. Wiem, że jestem potrzebny – mówi. – Pamiętam kiedyś taką sytuację, gdy pojechałem na pogrzeb ojca koleżanki do niewielkiej parafii. Było mnóstwo ludzi i jeden ksiądz, który w trakcie rozdawania Komunii św. nagle się zatrzymał i dosyć głośno zapytał: „Czy jest tu jakiś szafarz?”. Przyznałem się, a on tylko rzucił krótko: „Do roboty”. W Polsce do pełnienia funkcji nadzwyczajnego szafarza można powołać mężczyznę w wieku 25–65 lat, choć jak informuje ks. Staszak, wśród szafarzy są także siostry zakonne. One jednak najczęściej pełnią posługę wewnątrz swojej wspólnoty. Szafarz nadzwyczajny powinien odznaczać się „nieskazitelnym życiem moralnym, pobożnością i poważaniem wśród duchowieństwa i wiernych”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół