• facebook
  • rss
  • Emerytura z rodziną z Malborka

    Ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 03/2016

    dodane 14.01.2016 08:51

    Dom Księży Emerytów. Mieszkają tu najstarszy polski biskup Bolesław Pylak, księża profesorowie i ponad 50 księży emerytów. To rodzina, która istnieje w tym miejscu od 25 lat.

    Dom Księży Emerytów przy ul. Bernardyńskiej w Lublinie jest popularnie nazywany „Malborkiem”, ponieważ zbudowano go z czerwonej cegły. Wystarczy zajrzeć do środka, żeby się przekonać, że w tych murach tętni życie. Księża emeryci spędzają czas na modlitwie i czytaniu zaległych lektur. Cieszą się możliwością spotkań w gronie kapłańskim i korzystają z czasu wolnego. Dzielą się swoim doświadczeniem i mądrością życiową z młodszymi księżmi, chętnie pomagają w pracy duszpasterskiej na parafiach. A ci, którzy podupadli na zdrowiu, mają zapewnioną stałą opiekę.

    Nadrabianie zaległości

    Mówi, że jest spełnionym kapłanem i szczęśliwym człowiekiem. Ma za sobą wiele doświadczeń, także tych bolesnych. Jako dziecko trafił ze swoimi bliskimi do obozu na Majdanku, pracował jako duszpasterz w trudnym okresie komunizmu. Nadal pomaga w posłudze duszpasterskiej w parafiach. Chętnie przyjmuje zaproszenia od księży, by wygłosić homilię czy pomóc w spowiedzi. Cieszy się czasem na emeryturze i podkreśla, że to naturalne, że człowiek się starzeje i po latach pracy potrzebuje więcej spokoju. – Styl życia na emeryturze zależy od indywidualnych predyspozycji człowieka. Jeżeli ksiądz emeryt jest na tyle zdolny i chętny, by pomagać księżom w diecezji, to będzie to robił. Od siedmiu lat jestem emerytem i cieszę się, gdy mogę jeszcze posługiwać wiernym. Zatem moja aktywność kapłańska nie zakończyła się wraz z przejściem na emeryturę, ale została przedłużona – mówi ks. prałat Władysław Kowalik. Księża emeryci sami organizują sobie czas i korzystają z możliwości, których nie mieli wcześniej. – Codziennie robię przegląd prasy katolickiej i nie tylko. Mam czas na obejrzenie wiadomości, by być na bieżąco. Oprócz tego, jak każdy, mam pewne zaległości dotyczące lektur, więc staram się to teraz nadrabiać. Niektórzy z nas wybierają się do kina czy do teatru. To wielkie dobrodziejstwo – tłumaczy ks. Kowalik.

    Grupy wiekowe

    Na co dzień księża emeryci spotykają się najczęściej w gronie przyjaciół. Najbliżej jest zawsze do kolegów z roku święceń, w tym samym wieku lub z którymi wcześniej się pracowało. – Ja należę do nieco młodszej grupy księży, którzy tu mieszkają. Nasze spotkania są bardzo sympatyczne i serdeczne. Spotykamy się przy kawie lub herbacie, rozmawiamy ze sobą w szerszym gronie przed południem czy wieczorem. Dzielimy się tym, co mamy. Cieszymy się sobą. Nie chcemy siedzieć osobno, zamknięci w swoich mieszkaniach – wyjaśnia ks. prałat.

    Siła doświadczenia

    Cenne są spostrzeżenia i uwagi księży emerytów, którzy na współczesne duszpasterstwo, a także na współczesną kulturę patrzą z perspektywy długiego i bogatego życia. – Każdy ma swoje doświadczenie życiowe oraz punkt oceny i wartościowania. Widzę, że duszpasterstwo zmienia się, dopasowuje do czasu i okoliczności, do psychiki i mentalności współczesnego człowieka. Dawniej było ono tradycyjne, ograniczone do kościoła i salki katechetycznej. A teraz jest wyjście naprzeciw człowiekowi, poszukiwanie niemalże. Upowszechniają się formy duszpasterstwa w małych grupach i wspólnotach. Bardzo podoba mi się, że w parafiach, zwłaszcza przy okazji odpustów, organizowane są festyny integrujące wiernych, często mające charakter dobroczynny. Coraz bardziej rozbudowane są formy obchodzenia świąt, zwłaszcza Narodzenia Pańskiego. Wystarczy spojrzeć na jasełka czy Orszak Trzech Króli. Oczywiście zawsze pozostaje pytanie, na ile pozostanie w ludziach głębokie doświadczenie religijne, a na ile będzie to dla nich tylko sympatyczna forma spędzenia czasu. Radość z wiary musi być jednak pogłębiona od strony teologicznej. Bez wiedzy, bez katechezy może się wszystko skończyć na poziomie fajerwerków – analizuje ks. Władysław.

    Święty jest uśmiechnięty

    Zdaniem ks. Kowalika poukładane życie duchowe, wewnętrzny bliski kontakt z Chrystusem pozwalają na to, by cieszyć się szczęściem. – Sam tego doświadczyłem. Nawet w sytuacjach trudnych. W życiu jest tak jak w piosence: „Każda nawrócona jest zadowolona, każdy święty chodzi uśmiechnięty”. Moje pokolenie przeżyło wiele. W czasach komunizmu były wyraźne dwa obozy, dzisiaj żyjemy w czasach po przełomie. Ale w demokracji nie wszystko wolno. Nie wolno żyć bez odpowiedzialności, wyłącznie według własnego uznania. Tu widzę zadanie dla młodych kapłanów, by umieli wskazywać drogi wolności i odpowiedzialności. Poza tym należy robić wszystko, aby religijność nie była traktowana jako dodatek do życia, jako rozrywka na chwilę. Trzeba dbać o pogłębienie wiedzy – konkluduje.

    Pobożność i kultura

    Ksiądz kan. Andrzej Kosieradzki ma 82 lata. Pracował w wielu parafiach. Na emeryturze docenia możliwość częstego dostępu do kaplicy i uczestnictwa w wielu nabożeństwach. Cieszy się, że na zakończenie codziennej adoracji może udzielać błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Nadal pozostaje aktywny, czyta, stara się dużo spacerować. – Mieszkam w centrum miasta, a dookoła cisza, a na dodatek wszędzie blisko – mówi. Już jako emeryt jeździł przez wiele lat do Niemiec z pomocą duszpasterską. W późnym wieku zaczął się również uczyć języka włoskiego. Poznał wielu przyjaciół, z którymi teraz utrzymuje częsty kontakt. – Jestem emerytem, ale nie czuję, że jestem na uboczu. Z dzisiejszej perspektywy dostrzegam, że w życiu kapłańskim liczą się oprócz pobożności mądrość i kultura osobista – konkretyzuje.

    Być autentycznym

    Wśród księży mieszkających w domu przy ul. Bernardyńskiej mieszka także ks. kan. Zbigniew Sykut. Był proboszczem m.in. w Rudnie, Józefowie nad Wisłą, Kraczewicach i Abramowie. Podkreśla, że dom księży emerytów jest najlepszym miejscem do życia dla księdza, który przechodzi na emeryturę. – Są dobre warunki mieszkalne, jest na miejscu kaplica, nie trzeba się martwić o ciepły posiłek, a na dodatek są koledzy kapłani, z którymi można się spotykać. Dlatego mam wielką wdzięczność wobec ks. Domżała, poprzedniego dyrektora, że zechciał mnie tu przyjąć – tłumaczy ks. Sykut. Podkreśla, że zawsze uważał, iż najważniejsze są autentyczność oraz troska o piękną liturgię. – Nie jestem cukierkowaty. Nigdy nie robiłem niczego, żeby się ludziom przypodobać. Dbałem, żeby liturgia była sprawowana przeze mnie z przekonaniem, z zaangażowaniem. Zwracałem uwagę na to, by święta miały godną oprawę, podobnie jak udzielane przeze mnie sakramenty – wyznaje. Ksiądz Zbigniew bardzo mocno podkreśla wyjątkową atmosferę, jaka panuje w domu. Twierdzi, że jest tu wszystko, czego potrzebuje ksiądz na emeryturze. – Jest wszędzie blisko, a poza tym jest się tu człowiekiem wolnym, odpowiedzialnym za siebie. Oczywiście na emeryturze trzeba mieć zajęcie. Zawsze się cieszymy, jeśli się nas zaprasza do pomocy w parafiach. To daje wiele radości – zaznacza. Podkreśla bardzo mocno życzliwość i poświęcenie posługujących w domu sióstr zakonnych ze Zgromadzenia Uczennic Boskiego Mistrza. – Zawsze można na siostry liczyć. Są wielką pomocą dla nas, a zwłaszcza dla chorych kapłanów – twierdzi.

    Welon do ziemi

    W Domu Księży Emerytów posługują cztery siostry ze Zgromadzenia Uczennic Boskiego Mistrza: s. Alojza Szurkowska, s. Benedykta Mizerska, s. Ewa Maria Zych i s. Giacomina Liszewska. Zgodnie z charyzmatem codziennie odprawiają adorację przed Najświętszym Sakramentem i posługują kapłanom, zwłaszcza chorym. – Zajmujemy się apostolstwem eucharystycznym, kapłańskim i liturgicznym. Obecnie mamy mało powołań. Dlatego w Rzymie znajduje się europejski nowicjat. Choć najczęściej trafiają do niego Włoszki i Polki – wyjaśniają siostry. Na ado- rację zakładają specjalne welony, aż do ziemi, które mają symbolizować obejmowanie modlitwą całego świata. – Jestem zakonnicą i pielęgniarką. Posługuję chorym kapłanom. Wymaga to wiele cierpliwości i siły. Pomagają mi osoby świeckie, ale też bardzo widoczna jest solidarność i wzajemna pomoc księży. To budujące widzieć, jak jeden wspiera drugiego, nawet od strony pielęgnacyjnej. Pomagają leżącym odprawić Mszę św., udzielają im sakramentów. Są wspólnotą, to widać – mówi s. Ewa Maria.

    Niezwykłe 25 lat

    Dom Księży Emerytów istnieje od 1990 roku. Jego budowniczym był ks. prał. Mieczysław Jabłoński. Od tamtego czasu jego dyrektorami byli kolejno: ks. prof. Leszek Adamowicz, ks. prof. Franciszek Greniuk, ks. Kazimierz Janik, ks. Bogdan Zagórski, ks. Tadeusz Domżał. Obecnie funkcję tę pełni ks. dr Andrzej Oleszko. – Nazwa „dom” budzi w nas jak najmilsze uczucia. Dlatego tutaj powracamy do ideału życia rodzinnego. Nasz dom jest miejscem wspólnego przebywania księży, sióstr zakonnych i pracowników świeckich. Księża emeryci mają wielkie doświadczenie życiowe, doświadczenie posługi w Kościele. Chętnie dzielą się tym bogactwem przeżyć. Potrafią z pewnego dystansu spojrzeć na współczesność. Młodzi ludzie mają zwykle więcej zdrowia i energii, ale starsi mają mądrość, dzięki której można zaoszczędzić energię. Zawsze pozostaje otwarte pytanie, kto więcej komu może ofiarować. Ponieważ księża emeryci nie tylko potrzebują pomocy i wsparcia, ale swoją postawą niosą pomoc i umocnienie innym – mówi ks. Oleszko.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół