• facebook
  • rss
  • Mam misję do spełnienia

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 04/2016

    dodane 21.01.2016 00:15

    Podczas głównej rozmowy na zgrupowaniu Miss Polski 2015 przepadła z kretesem, bo powiedziała, że śpiewa w zespole kościelnym. Wiele osób jej doradzało: nie przyznawaj się do wiary – to może zajmiesz dobre miejsce.

    Na pozór Angelika Majewska jest zwyczajną dziewczyną. Wysoka, sympatyczna, uśmiechnięta. W torebce nosi Pismo Święte i książkę z zakresu duchowości. Mówi, że jest to dla niej zupełnie naturalne, odkąd odkryła, że Bóg jest bliski, normalny i nie stanowi w jej życiu przeszkody czy powodu do ograniczeń. Podkreśla, że nie jest nastawiona na nawracanie innych, ale na to, by dawać świadectwo wiary swoim życiem.


    Katolicyzm ukryty


    Podczas konkursu na największą piękność w kraju jej związek z Bogiem i wiarą okazał się przeszkodą nie do pokonania. Nie chciano z nią rozmawiać, dostawała najgorsze ubrania i ustawiano ją zawsze z tyłu. Nie wywołało to u niej żalu, ale mnóstwo pytań, także o kondycję młodego pokolenia katolików. – Całe szczęście, że podczas zgrupowania dostałam za współlokatorkę dziewczynę, która również była wierząca. Inaczej chyba bym tego nie przetrwała – opowiada Angelika z Lublina. 


    Poszukiwanie autentyczności


    Studiuje dietetykę na lubelskim Uniwersytecie Medycznym. Chciałaby być dietetykiem klinicznym i pracować w szpitalu z osobami chorymi. – Zanim rozpoczęłam studia z zakresu dietetyki, studiowałam zarządzanie na Politechnice Lubelskiej. Ale to nie było to. Szukałam dla siebie właściwego miejsca, czegoś, co będzie dla mnie odpowiednie i pozwoli mi na większe zaangażowanie się na rzecz innych osób. Modliłam się o rozeznanie i chyba je otrzymałam, bo o niebo lepiej się czuję na UM. Mam większość zajęć w szpitalu i ciągły kontakt z człowiekiem – mówi. 


    Dokończyć, co zaczęłam


    Dwa lata temu zgłosiła się na casting w konkursie regionalnym Miss Polski w Lublinie. Zajęła II miejsce, które gwarantowało jej udział w eliminacjach i konkursie Miss Polonia. Finał ostatecznie ze względów organizacyjnych nie odbył się. – W tym czasie bardzo się zmieniłam, także moje życie religijne uległo znacznej przemianie. Nagle, po ponad roku, dostałam telefon z zaproszeniem na zgrupowanie do konkursu Miss Polski. Miałam dylemat, czy się zgodzić. Postanowiłam jednak dokończyć to, co zaczęłam. Pomyślałam, że mam być może misję do spełnienia – opowiada. Wiele osób odradzało jej udział w tym wydarzeniu. Twierdzili, że to wywrze na nią negatywny wpływ. 


    Wszystko jasne


    Już na miejscu najbardziej Angelikę zdziwiło, że w ramach konkursu odbywają się preeliminacje. – Telewidzowie myślą, że decyzję o kolejności zajętych miejsc przez uczestniczki konkursu podejmuje jury obecne na gali. Tymczasem wszystko jest jasne dużo wcześniej – opowiada. Preeliminacje to swoiste przesłuchanie kandydatek. Muszą powiedzieć, czym się zajmują, skąd pochodzą, jakie mają zainteresowania i plany na przyszłość. – Zadano mi pytanie: dlaczego powinnam zostać miss? Odpowiedziałam, że dla mnie byłaby to misja do spełnienia, a nie ścieżka robienia kariery, że chciałabym pokazać, iż katoliczka może być wzorem dla młodych dziewczyn. Rozmowa nie trwała zbyt długo – wyjaśnia.


    Bez wstydu


    Angelika podczas preeliminacji opowiedziała o swoich studiach, o tym, że śpiewa w zespole „Razem za Jezusem”, że udziela się w Kościele. – Ze zdziwieniem patrzyli na mnie. To jest jakiś poważny błąd, że pozwoliliśmy się jako katolicy zepchnąć do parteru. Jeżeli jesteś katoliczką, to traktowane jest to jako ujma albo wada. Nie tylko przez jury, ale również przez pozostałe uczestniczki – analizuje. Angelika wspomina również o tym, że zanim wyjechała na zgrupowanie konkursowe – niektóre osoby z grona bliskich znajomych odradzały jej przyznawanie się do mocnego związku z wiarą przed jury i otoczeniem, bo to jej utrudni konkurs. – Nie zgodziłam się na te sugestie, bo uważam, że nie mam powodu do wstydu lub ukrywania swojej tożsamości. Nie czuję się w żaden sposób gorsza. Uważam, że katolicy nie powinni się nieustannie chować i bronić, ale tworzyć dominujący nurt w kulturze. Pojechałam na konkurs dać świadectwo. Nie byłam naiwna, wiedziałam, że nie będzie to łatwe doświadczenie. Dzięki temu, że powiedziałam prawdę o sobie i mojej wierze, jedna z dziewczyn powiedziała mi na koniec, że teraz będzie poważniej myśleć o Bogu. Jestem wdzięczna również rodzicom, którzy chcieli, żebym była autentyczna – wyznaje.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół