• facebook
  • rss
  • Tu nie liczy się sukces

    Ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 06/2016

    dodane 04.02.2016 00:15

    Z ks. Michałem Zybałą, koordynatorem ds. nowej ewangelizacji w archidiecezji lubelskiej, o projekcie ewangelizacyjnym „Źródło”, grzechu i miłosierdziu Bożym rozmawia ks. Rafał Pastwa.

    Ks. Rafał Pastwa: Jesteś zadowolony z realizacji projektu „Źródło”?

    Ks. Michał Zybała: Tak, ponieważ nie mam oczekiwań. Ewangelizacja, którą się zajmuję, leczy mnie z oczekiwań, z projektowania. Rozeznaliśmy Boże powołanie do tego dzieła, pobłogosławił nas pasterz, znaleźli się ludzie…

    Efekt ewangelizacji się nie liczy? Przecież dobrze by było widzieć owoce nawrócenia.

    Dla mnie jest ważne, czy jest to wola Boża. Jeżeli tak, to będę to robił, nawet jeśli nie będą widoczne wyniki. Poza tym cała praca ewangelizacyjna Kościoła nie ma nic z liczenia wyników czy sukcesów. Jak zmierzyć wiarę człowieka? Oczywiście efekt ewangelizacji w parafiach widoczny jest poprzez powstawanie wspólnot czy poprzez frekwencję podczas rekolekcji, ale wolałbym tu mówić o znaku niż o efekcie lub sukcesie. Oczywiście, nie brakuje budujących świadectw ludzi, którzy przeżyli rekolekcje z nami. Naszym podstawowym zadaniem jest jednak głosić żywą wiarę, a nie liczyć na sukces.

    Jak odczytałeś, że Bóg chce właśnie przeprowadzenia rekolekcji ewangelizacyjnych w całej archidiecezji?

    Bardzo prosto. Poza rozeznaniem na modlitwie pojawiły się dwa znaki: pierwszy to błogosławieństwo dla tego dzieła ze strony pasterza archidiecezji, a drugi taki, że znaleźli się ludzie chętni do realizacji tego dzieła.

    Czy widzisz niepokój w oczach księży, gdy całą ekipą ewangelizatorów przyjeżdżacie do parafii, by w nieco innej formule niż tradycyjna przeprowadzić rekolekcje?

    Z każdym proboszczem spotykamy się kilka miesięcy przed rozpoczęciem rekolekcji w jego parafii. Każda rozmowa jest inna. Częstym zjawiskiem, jakie obserwuję, jest początkowy dystans. Jednak pod koniec naszej wizyty zaczyna się otwartość. Myślę, że każdy ma pewne obawy przed czymś nowym.

    Używacie nowych metod i multimediów. Czy to próba dogonienia świata?

    Nie chodzi o to, byśmy w Kościele próbowali dogonić świat poprzez używanie nowoczesnych metod, technik i form w głoszeniu Ewangelii. Raczej należy ożywić to, co już w Kościele mamy. Czyli jeśli głosimy Chrystusa – to powinniśmy to robić z wiarą, jeśli sprawujemy liturgię lub uczestniczymy w niej – to z wiarą. Nie trzeba szukać nowych rzeczy. „Nowa ewangelizacja” nie oznacza czegoś nowatorskiego. Jan Paweł II powiedział, że „nowa ewangelizacja” ma być nowa w środkach wyrazu, ale też w gorliwości. Wydaje mi się, że tej gorliwości zazwyczaj nam brakuje – i duchownym, i świeckim. Nowość ewangelizacji ma zatem polegać na tym, że będę korzystał z tego, co zawsze było dostępne w Kościele, ale z nową gorliwością. Szukamy skutecznych form i technik dotarcia do drugiego człowieka. Ale tym, co nawraca człowieka, jest słowo Boże. Według mnie głównym problemem ewangelizacji nie jest kwestia metod, tylko treści. Jest wiele osób, które chciałyby przepowiadać Ewangelię, mają gorliwość, ale nie wiedzą, co mówić. Podczas trwania rekolekcji „Źródło” ludzie są poruszeni atmosferą, obecnością świeckich ewangelizatorów. Jeżeli ktoś przychodzi po zakończonych rekolekcjach i mówi nam o swojej przemianie, to wiemy, że ona dokonała się przez słowo Boże, a nie poprzez multimedia.

    Czy przekaz wiary nie domaga się też przekazu wiedzy?

    Oczywiście, ale to zadanie katechezy, czegoś, co jest wtórne w stosunku do ewangelizacji. Naszym zadaniem jest to pierwsze głoszenie, głoszenie kerygmatu, by człowiek mógł spotkać żywego Chrystusa. Bo głównym problemem człowieka jest grzech, a tylko Chrystus może go z grzechu wydobyć i dać życie w obfitości.

    Najpierw mówić o miłosierdziu czy o grzechu?

    O grzechu. Słowo kerygmatu nie dotrze do kogoś, kto nie uświadomi sobie najpierw, że jest grzesznikiem. Po co komu Chrystus, skoro nie ma grzechu? Kto wyznaje swoje grzechy i do nich nie wraca – otrzymuje miłosierdzie, ale najpierw trzeba grzech zobaczyć.

    A moje miłosierdzie wobec innych?

    Chyba nie wszyscy rozumieją, że miłosierdzie Boga polega na tym, że grzechy tylko Bóg potrafi przebaczyć. Natomiast cała sfera charytatywności przy okazji Roku Miłosierdzia może „zagłaskać” prawdziwe miłosierdzie. Choć dzieła charytatywne nie są niczym złym. Ale łatwiej powiedzieć ludziom o uczynkach miłosierdzia względem innych niż powiedzieć dobrą katechezę o grzechu i nawróceniu. Trzeba też szukać tych, którzy od Boga się oddalili.

    Minęły dwa lata od rozpoczęcia projektu „Źródło” w archidiecezji lubelskiej…

    W lutym rekolekcje będą kontynuowane w dekanacie bychawskim, począwszy od parafii w Starej Wsi. Rekolekcje zawsze rozpoczynają się w czwartek i trwają do niedzieli. W sobotę, w trakcie rekolekcji, przybywają relikwie Krzyża Świętego. Można powiedzieć, że parafia ma szansę przeżyć tydzień wyjątkowych doświadczeń duchowych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      Reklama

      przewiń w dół