• facebook
  • rss
  • „Punkt Zero: Łaskawe”

    ks. Rafał Pastwa

    dodane 03.02.2016 22:50

    Punkt zero w historii ludzkości wyznaczyła komora gazowa, która stała się narzędziem w ręku ludzi - zafascynowanych przecież kulturą i sztuką – aby likwidować „gorszych i innych”. Janusz Opryński, reżyser spektaklu „Punkt Zero: Łaskawe”– podejmuje temat zła i zagłady zupełnie na nowo, odważnie, z namaszczeniem.

    Scenariusz do nowego spektaklu Teatru Provisorium powstał przede wszystkim na podstawie fragmentów powieści Jonathana Littella „Łaskawe”. Reżyser w pracy nad scenariuszem posłużył się też fragmentami powieści W. Grossmana. Inspiracją dla stała się też książka Zygmunta Baumana – „Nowoczesność i zagłada”.

    „Łaskawe” Jonathana Littella, urodzonego w 1967 r. w Nowym Jorku, jest brutalną, albo raczej realną próbą pokazania okrutnej zbrodni od środka. Bohaterem powieści Littella jest Max Aue, doktor prawa, esesman i intelektualista. Ta fikcyjna autobiografia została napisana w pierwszej osobie liczby pojedynczej. - „Bracia śmiertelnicy, pozwólcie, że opowiem wam, jak było” – pierwsze zdanie powieści zapowiada każde kolejne napisane na 1010 stronach. Tyle zawiera polskie wydanie.

    Max Aue należał do Einsatzgruppen. Z kolei w skład Einsatzgruppen wchodziły Sonderkommando i Einsatzkommando, które działały na zapleczu frontu wschodniego. Ich celem zasadniczym była fizyczna likwidacja sowieckich działaczy komunistycznych, oficerów politycznych Armii Czerwonej i Żydów. Szacuje się, że funkcjonariusze  Einsatzgruppen doprowadzili do wymordowania 1,5 mln osób.

    Można się zastanawiać po lekturze „Łaskawego”, czy zło jest wyłącznie domeną potworów? Przecież Max Aue jest wykształcony, wrażliwy na poezję, muzykę i literaturę, uwielbia Platona – a jednak bierze udział w nieludzkich zbrodniach. Littell prowokuje do myślenia nad tajemnicą zła, także nad tajemnicą człowieka. Autor "Łaskawego" sugeruje, że każdy może stać się zbrodniarzem. Zaczyna się niewinnie, od obojętności na zło, na krzywdę drugiego. Potem wystarczy iść z tłumem, masą, albo w elitarnym gronie, silnych i wpływowych osób. Po lekturze jego powieści nie wolno być pewnym, że historia się nie powtórzy.

    Max Aue - został usadowiony przez Janusza Opryńskiego w świecie współczesnej korporacji. Postać jest wręcz obrzydliwa, ale jak to bywa u Opryńskiego – będzie zapewne dużo ważnych słów, dialogów – nie będzie, i tu jestem pewien – uproszczeń, ani tanich efektów.

    Jeżeli zaś ktoś postanowi się zgorszyć historią, po którą sięgnął Janusz Opryński – to warto się zastanowić nad takimi lekturami jak chociażby „Antygona” Sofoklesa. Bo nie o epatowanie złem tu chodzi, ale o lekcję, kolejną – dla ludzi, którzy ciągle potrzebują oprzytomnienia.

    W spektaklu wystąpią: Eliza Borowska, Jacek Brzeziński, Łukasz Lewandowski, Agata Góral, Sławomir Grzymkowski. Premiera 5 lutego o godz. 19.00 w Centrum Kultury w Lublinie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół