• facebook
  • rss
  • Z Panem Bogiem nie dyskutuję

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 12/2016

    dodane 17.03.2016 00:15

    Jest najstarszym polskim biskupem. W tym roku kończy 95 lat i świętuje pół wieku od otrzymania nominacji na biskupa lubelskiego.

    Była wiosna 1966 roku. Polska żyła milenium chrztu, co także zaprzątało księdza Bolesława Pylaka. Pracy miał dużo. Odkąd został kapłanem w 1948 roku, łączył obowiązki duszpasterskie z pracą naukową. Najpierw pracował w parafii w Nałęczowie. Później przyszła propozycja studiów na KUL i pracy naukowej.

    Zdołał zrobić doktorat, duszpasterzować w parafii w Depułtyczach, potem w liceum biskupim w Lublinie, a wreszcie jako wykładowca i wychowawca w lubelskim seminarium. W 1966 roku ksiądz Bolesław Pylak dobrze się czuł pośród swoich seminaryjnych obowiązków. Wówczas przyszedł telegram, który wzywał go do księdza prymasa do Warszawy. W Lublinie zmarł wtedy sufragan bp Henryk Strąkowski. Ksiądz Bolesław domyślał się, że może chodzić o zajęcie miejsca zmarłego. Przemodlił sprawę, rozważył wszystko i doszedł do wniosku, że zadania biskupa przerastają jego możliwości. Z takim nastawieniem stawił się w Warszawie. Jednak prymas Wyszyński uznał racje ks. Bolesława za nieistotne, zaś wolę Ojca Świętego polecił potraktować jako wyraz woli Bożej. – Z Panem Bogiem się nie dyskutuje, więc powiedziałem „tak” – wspomina jubilat.
Papieska bulla mianująca go biskupem lubelskim nosi datę 14 marca 1966 roku. Abp Bolesław 8 lat pracował jako biskup pomocniczy, zaś po śmierci bp. Piotra Kałwy został mianowany ordynariuszem lubelskim. Nie był to dla niego łatwy okres, przede wszystkim ze względu na ówczesną sytuację Polski. 
– Był to czas walki z Kościołem, robiono wszystko, aby go zniszczyć, poderwać zaufanie do kapłanów. Wiele decyzji wymagało odwagi i ufności w Bożą Opatrzność – wspomina. Były jednak też chwile radosne. Mimo trudnej sytuacji udało się doprowadzić do budowy aż 146 kościołów parafialnych i 255 kaplic filialnych. Dzięki temu znacznie zmalały odległości wiernych z domu do kościoła. Dziś, spoglądając na lata minione z perspektywy czasu, abp Bolesław Pylak nie przestaje Bogu dziękować.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół