• facebook
  • rss
  • O nieśmiertelności duszy w Piotrawinie

    jj

    dodane 08.05.2016 08:30

    Kiedyś był ważniejszy niż krakowska Skałka, bo przybywali tu wierni z całego kraju, a także biskupi, królowie i książęta. Wszystko za sprawą dokonanego przed wiekami cudu wskrzeszenia byłego właściciela Piotrawina przez krakowskiego biskupa.

    Dziś w Kościele katolickim obchodzimy uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. W związku z tym przypadające 8 maja liturgiczne obchody uroczystości św. Stanisława BM patrona Polski, patrona archidiecezji lubelskiej, a także pasterza naszej diecezji abp Stanisława Budzika, zostały przeniesione na poniedziałek, 9 maja.

    Wspominając św. Stanisława, nie sposób nie przypomnieć najstarszej parafii w naszej diecezji noszącej wezwanie św. biskupa męczennika. Piotrawin, bo o nim mowa, leży nieopodal Kazimierza nad Wisłą. Wieś została zakupiona niegdyś przez św. Stanisława od rycerza Piotra Strzemieńczyka.

    Piotr sprzedał ją tuż przed swoją śmiercią biskupowi ze Szczepanowa. Rodzina zmarłego, nakłoniona przez króla Bolesława Śmiałego, będącego w zatargu z krakowskim biskupem, pozwała hierarchę przed sąd królewski, zarzucając bezprawne zagarnięcie rycerskiego majątku. Aby wykazać swą niewinność, biskup Stanisław musiał przedstawić świadków transakcji.

    Niestety Piotr nie żył już od trzech lat, a inni świadkowie bali się gniewu króla. Św. Stanisław udał się więc do starego kościółka w Piotrawinie. Tam polecił odkopać grób zmarłego rycerza i w gorącej modlitwie zwrócił się do Boga, by pozwolił rycerzowi zmartwychwstać i dać świadectwo prawdzie. Po modlitwie dotknął pastorałem zwłok Piotra i kazał mu powstać z grobu. Rycerz wyszedł z grobu, włożył na siebie kościelną albę i - prowadzony przez biskupa - udał się przed sąd królewski. Przed zgromadzonymi na błoniach nadwiślańskich między Solcem a Piotrawinem królem i jego świtą, którzy przybyli na "wielkie roki", zmartwychwstały Piotr Strzemieńczyk potwierdził, że sprzedał wieś biskupowi Stanisławowi, po czym z powrotem położył się do trumny.

      Ks. Adam Lemieszek, proboszcz parafii, zachęca do odwiedzenia piotrawińskiego muzeum
    Justyna Jarosińska /Foto Gość
    Przez lata kościół w Piotrawinie, ze względu na informację o wskrzeszeniu rycerza, otaczany był szczególną opieką duchowieństwa. Na wskrzeszenie Piotra powoływano się na uroczystych sesjach na soborze w Bazylei, kiedy tworzono naukę o nieśmiertelności duszy. 

    Za przyczyną biskupów krakowskich rosły tu zbiory naczyń, szat i sprzętów liturgicznych. – Podczas konferencji podsumowującej przeprowadzane w naszym kościele badania archeologiczne i prace remontowo-konserwatorskie, które trwały przez dwa lata od 2011 r., jeden z naukowców stwierdził, że kościół w Piotrawinie nie jest zakrystią arcybiskupa, ale zakrystią papieża – mówi proboszcz parafii  ks. kan. Adam Lemieszek.

    W parafialnym muzeum znajdują się eksponaty, które w swym posiadaniu pragnęłaby mieć niejedna galeria sztuki. „Sąd Salomona”, alabastrowa płaskorzeźba z połowy XVI w., bywała wypożyczana już do różnych muzeów.

    Najstarszą pamiątką w wyposażeniu kościoła jest gotycka tablica upamiętniająca fundację kościoła piotrawińskiego. To także płaskorzeźba przedstawiająca Marię z Dzieciątkiem w otoczeniu patronów kościoła św. Tomasza i św. Stanisława BM oraz klęczącego fundatora kościoła bp. Zbigniewa Oleśnickiego z modelem świątyni.

    W kościelnym muzeum na ścianie wiszą małe obrazy. To wota dziękczynne, fundowane przez osoby przybywające do grobu Piotrowina. Pochodzą głównie z pierwszej połowy XVII w. i informują o otrzymanych przez ofiarodawców łaskach za wstawiennictwem św. Stanisława.

    Do odwiedzenia sanktuarium, które nie straciło przez lata na swej świetności, zaprasza ksiądz proboszcz.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół