• facebook
  • rss
  • Polskie opiekunki w Niemczech

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 21/2016

    dodane 19.05.2016 00:00

    To dzięki opiekunce z Polski jego dziadek mógł zestarzeć się w domu. Nie chciał jednak słyszeć o tym, aby kobieta pracowała na czarno. Simon i Magdalena Wenz otworzyli niedawno biuro w Lublinie. Ich działalność znana jest w całych Niemczech.

    Jesteśmy świadkami kolejnego w dziejach etapu migracji, który rozpoczął się wraz z otwarciem granic europejskich. Ale ten etap związany jest z procesami starzenia się społeczeństw europejskich.

    Europa siwieje

    – W związku z tym wzrosło gwałtownie zapotrzebowanie na opiekę nad ludźmi starszymi w Europie Zachodniej i w krajach skandynawskich – mówi prof. Zofia Kawczyńska-Butrym, kierownik Zakładu Socjologii Ogólnej i Badań nad Migracjami UMCS. Migracja kobiet jest procesem globalnym. Nie dotyczy tylko Polski. Analiza tego zagadnienia pokazuje, że kierunek emigracji jest jeden: z krajów biedniejszych do bogatszych. – Zazwyczaj za granicę wyjeżdżają kobiety, które w Polsce pracowały poniżej własnych oczekiwań i ambicji. Coraz częściej się zdarza, że do pracy w charakterze opiekunki osób starszych wyjeżdżają kobiety z wyższym wykształceniem. Polki wyjeżdżają do Niemiec, do nas przyjeżdżają Ukrainki – tłumaczy prof. Kawczyńska-Butrym.

    Niemiecki czynnik

    Wychowała się w Poniatowej na Lubelszczyźnie. Od dziecka czuła zamiłowanie do nauki języka niemieckiego. W III LO im. Unii Lubelskiej w Lublinie wybrała klasę germanistyczną. Pasja do germanistyki nie osłabła, wręcz odwrotnie. Magdalena wybrała studia germanistyczne na katolickim uniwersytecie w mieście nad Bystrzycą. Zdobyła dyplom, ale chciała pracować za granicą, zobaczyć, czy da sobie radę. Przeszkadzało jej powszechne przekonanie, że za Odrą nie zrobi kariery. Złożyła podanie o pracę w firmie Hausengel w Heskem, w Niemczech. Została przyjęta i rozpoczęła pracę. Dalszy scenariusz był dla niej bardziej zaskakujący. – Simon był moim szefem, znałam go oficjalnie – z codziennych spotkań, gdy rano witał się z pracownikami – opowiada. Z biegiem lat stali się sobie bliscy, dzisiaj tworzą małżeństwo. Wspiera działania męża, który organizuje zaplecze opiekunkom z Polski. Oboje podkreślają, że poszczególne kraje powinny docenić znaczenie zawodu opiekunek osób starszych i chorych.

    Samo życie

    Simon był studentem ostatniego roku prawa, gdy jego dziadek podupadł na zdrowiu i potrzebował pomocy. Rodzina zdecydowała się na zatrudnienie opiekunki z Polski. – To był 2005 rok. Pani Krystyna stała się członkiem naszej rodziny, świetnie funkcjonowała. Obie strony były zadowolone – my mieliśmy opiekunkę dla dziadka, a ona miała pracę. Od razu postawiłem jednak mojej mamie warunek, że opiekunka zostanie zameldowana i ubezpieczona, bo nie chciałem się zgodzić na pracę na czarno – opowiada Simon Wenz. Sąsiedzi zauważyli, że taki model dobrze funkcjonuje i również wyrazili chęć zatrudnienia opiekunki z Polski. Mama Simona zaczęła pomagać w poszukiwaniu kolejnych kobiet chętnych do podjęcia tej pracy. – Postanowiliśmy zalegalizować tę działalność, zwracając uwagę na fakt, że niemal dziewięćdziesiąt procent opiekunek w Niemczech pracuje na czarno. Naszym celem było doprowadzenie do sytuacji, że opiekunki spoza naszego kraju będą pracowały legalnie. Założyliśmy firmę, która miała dawać im ochronę – tłumaczy.

    Godność i bezpieczeństwo

    Obecnie firma Simona po latach funkcjonowania zrzesza tysiąc niemieckich rodzin potrzebujących opiekunek i 5 tys. chętnych do pracy w tym charakterze polskich kobiet. – Naszym zadaniem i celem jest pomoc jednej i drugiej stronie. Nie każda opiekunka pasuje do każdej rodziny i odwrotnie. Kobiety same decydują, jak długo chcą zostać w Niemczech i do jakiej rodziny chcą trafić. Obecnie pierwszy kontakt z nami mają poprzez biura również w Polsce, także w Lublinie przy ul. Lubartowskiej – wyjaśnia Magdalena. Hausengel zapewnia kobietom transport, podstawowe szkolenie i naukę języka niemieckiego, pomaga zarejestrować działalność gospodarczą oraz pozostałe formalności. – Koszty ponosi rodzina, która zatrudnia opiekunkę, i nie pochodzą one z puli przeznaczonej dla tej kobiety. Opiekunki same negocjują pensję. Teraz staramy się o to, by panie spoza Niemiec zostały zrównane we wszystkich prawach z opiekunkami krajowymi – podsumowują Magdalena i Simon.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół