• facebook
  • rss
  • Macierzyństwo transnarodowe

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 23/2016

    dodane 02.06.2016 00:08

    Migracja zarobkowa polskich kobiet i sytuacja ich rodzin, które przeżywają deficyt opieki, to dziś poważny problem i wyzwanie. Naukowcy próbują poddać analizie to wielowątkowe zjawisko społeczne.

    Efekty tej długoletniej pracy przynoszą niestety ponury obraz rzeczywistości. Wyniki ich badań nie zawsze są w stanie dotrzeć do świadomości przeciętnego obywatela, a nawet jeśli tak się stanie, to wątpliwe, czy ktoś zmieni swoją decyzję pod wpływem takiej lub innej analizy.

    Eurosieroty

    Skończyła studia na prywatnej uczelni. Pieniądze przysyłali rodzice. Twierdzi, że jest skrajną indywidualistką, bo tak ukształtowało ją życie. Rodzice Agnieszki wyjechali do pracy w Niemczech, gdy ona miała 13 lat, a jej siostra Iza – 11. – Rówieśnicy mi zazdrościli, bo mogłam robić, co chciałam, wychowywała nas babcia. Nie miała nade mną kontroli, pisałam usprawiedliwienia do szkoły, opuszczałam zajęcia. Miałam pieniądze, fajne ubrania, starsze towarzystwo. Ale nie miałam rodziców. Teraz odczuwam ten brak. Wszystko wychodzi w dorosłym życiu. Pamiętam do tej pory ten okropny ból i lęk, gdy wyjeżdżali po kilku dniach pobytu w czasie świąt. Mam do mamy i taty pretensje, żal, że nas zostawili – mówi. Wspomina, że pewnego razu oglądała z babcią program w telewizji, z którego dowiedziała się, że jest eurosierotą. – Rozpłakałam się, babcia mnie przytuliła i prosiła, żebym zapamiętała, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze. Zawdzięczam jej bardzo wiele. Mimo choroby musiała zajmować się mną i siostrą, a nie było to łatwe zajęcie. Zamiast przeżywać spokojną starość, musiała wychowywać swoje wnuki – tłumaczy Agnieszka.

    Stracone lata

    Podobne doświadczenia mają za sobą Marek i Monika. – Nasza mama wyjechała do pracy we Włoszech, gdy mieliśmy po kilkanaście lat. Tata zajmował się gospodarstwem i nie miał dla nas zbyt wiele czasu. Nie zaznaliśmy ciepłego dzieciństwa. Najwięcej uwagi poświęcali nam dziadkowie. Gdy przychodziliśmy ze szkoły, czekał na nas obiad, babcia robiła pranie, to ona dbała chociażby o nasze przygotowanie do bierzmowania. Najgorsza była tęsknota. Tamtych lat samotności, gdy wraz z siostrą byliśmy dziećmi, nikt nam nie wróci – wzdycha Marek. Gdy poznał swoją narzeczoną, jeszcze przed ślubem zastrzegł, że jeśli kiedyś przyjdzie im wyjechać do pracy za granicę, to wyjadą całą rodziną i nikt nie zostanie pozbawiony obecności najbliższych. – Takich osób jak ja i moja siostra jest całe mnóstwo. Żyjemy ze swego rodzaju stygmatem. Bez normalnej rodziny staniemy się kalekami w każdej przestrzeni – precyzuje.

    Konsekwencje i teorie

    Od lat procesami migracji kobiet i deficytem opieki w ich rodzinach zajmuje się prof. Zofia Kawczyńska-Butrym, kierownik Zakładu Socjologii Ogólnej i Badań nad Migracjami UMCS. W ostatnich czasie pod jej kierunkiem, także pod patronatem lubelskiego „Gościa Niedzielnego”, zorganizowana została konferencja międzynarodowa „Opieka w procesach migracji – koncepcja i realizacja” na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. Wydarzenie było efektem dwóch etapów badań: w Norwegii, pod kierunkiem prof. Lise Isaksen z Uniwersytetu w Bergen, i w Polsce na UMCS. – To nie tylko podsumowanie wieloletnich badań, ale również uzupełnienie, bo zaprosiliśmy prelegentów spoza projektu. Udowodniliśmy, że istnieją deficyty opieki wynikające z migracji kobiet, które są odpowiedzialne kulturowo i tradycyjnie za sprawowanie opieki w swoich rodzinach – tłumaczy prof. Kawczyńska-Butrym. Jej zdaniem migracja kobiet jest procesem globalnym, nie dotyczy tylko Polski. Analiza tego zagadnienia pokazuje, że kierunek migracji jest jeden: z krajów biedniejszych do bogatszych. – Dziecko potrzebuje obojga rodziców – ojca i matki. Dane naukowe nie pozostawiają złudzeń, nawet jeśli się nas faszeruje nowoczesnymi teoriami. Wyjazdy matek pozostawiają zazwyczaj negatywne konsekwencje dla procesu socjalizacji dziecka, mimo że próbują rekompensować swój brak obecności pieniędzmi na studia czy inne dobra – podsumowała socjolog. Podczas konferencji prelegenci skoncentrowali się również na starszych członkach rodziny, którzy zostali opuszczeni przez swoje dzieci wyjeżdżające z kraju za chlebem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół