• facebook
  • rss
  • Tańce, fitness i modlitwa

    ag

    dodane 12.07.2016 10:05

    Gdyby nie dom parafialny, życie na osiedlu byłoby nudne, a wożenie dzieci do Lublina na dodatkowe zajęcia pozbawiałoby rodziny wiele godzin cennego czasu.

    Turka Borek jest miejscem specyficznym. To  nowe osiedle postawione w szczerym polu kilka kilometrów za Lublinem, oddzielone od miasta obwodnicą.

    - To z jednej strony znakomite miejsce do życia, oddalone od miejskiego zgiełku, z wiejskim krajobrazem za oknem. Z drugiej codzienność komplikują codzienne dojazdy do pracy i wożenie dzieci do szkoły, bo na razie na osiedlu takiej nie ma. Od niedawna życie ułatwia nam obwodnica, która zaczyna się zaraz za osiedlem, i którą można z pominięciem korków, dotrzeć w różne części Lublina. Mimo wszystko każdy wyjazd do miasta wymaga czasu - mówi Anna Nowak, mieszkanka osiedla.

    Dlatego wszystkie inicjatywy podejmowane na osiedlu są bardzo cenione przez mieszkańców.

    - Nasze osiedle liczy obecnie ponad 3 tys. mieszkańców, a następne tyle pewnie niedługo przybędzie, bo już teraz trwa budowa 12 bloków. To chyba jedno z najprężniej rozwijających się osiedli w okolicach Lublina. Dla nas duszpasterzy oznacza to wyzwanie, by integrować ludzi, którzy tu się sprowadzają, służyć im pomocą, pociągać do Boga - mówi ks. Waldemar Fac proboszcz parafii.

    By sprostać zadaniu duszpasterskiemu, ksiądz proboszcz po prostu otworzył dom parafialny na oścież i zaprosił wszystkich, którzy chcą coś robić.

    - Na początku, kiedy zaczęliśmy budowę plebani niektórzy się dziwili, po co nam tak duży budynek. Dziś, kiedy jest to jedyne miejsce spotkań oraz zajęć dla małych i dużych, nikt nie ma wątpliwości, że warto było - podkreśla ksiądz proboszcz.

    Parafia Turka Borek jest najmłodszą w diecezji - średnia wieku mieszkańców nie przekracza 26 lat.

    - Sprowadzają się do nas młode małżeństwa nie tylko z Lublina, ale innych części Lubelszczyzny, które chcą w dużym mieście znaleźć pracę. Ponieważ Turka Borek leży nieco na uboczu, ceny mieszkań są tu konkurencyjne, co przyciąga kolejnych mieszkańców. A skoro są młodzi, to wiadomo, że są i dzieci. Jedni i drudzy chętnie uczestniczą w różnych przedsięwzięciach, jakie proponujemy, bo wyjazd do Lublina, kiedy już wróciło się z pracy, może być bardzo męczący - przekonuje ks. Waldemar.

    Dlatego, kiedy przyszły mieszkanki osiedla zapytać, czy możliwe byłoby na plebani zorganizowanie zajęć fitness, tańców dla dzieci, szkoły karate, nauki języków obcych ksiądz proboszcz po prostu dał klucz od plebani. Tak dom parafialny stał się jednocześnie ośrodkiem kultury.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół